Luftminenwerfer: duże wiatrówki Cysarza Pana

 


Piotr Litwin


 

 

Luftminenwerfer: duże wiatrówki Cysarza Pana

 

 

Pierwsza wojna światowa była czasem krwawych zmagań olbrzymich armii na skalę niespotykaną dotychczas w historii świata i śmierci milionów ludzi, zabitych przez bronie nowe, lub stare, ale dynamicznie się rozwijające w czasie wojny. Niektóre z wynalazków Wielkiej Wojny zyskały uznanie i stanowią do dziś podstawę uzbrojenia współczesnych armii, ale wiele rodzajów uzbrojenia, powstałego często w warunkach polowych, w odpowiedzi na bieżące potrzeby i konkretną sytuację frontową, szybko zakończyło „karierę bojową” i odeszło w zapomnienie. Należą do nich pneumatyczne moździerze okopowe, zwane z niemiecka Luftminenwerfer – powietrznymi miotaczami min. Moździerze takie używane były przede wszystkim przez c.k. armię Austro-Węgier, choć podobne urządzenia  występowały również w uzbrojeniu wojsk francuskich, niemieckich i włoskich.

 
 


Ich pierwowzorem były austriackie lekkie pneumatyczne moździerze okopowe kalibru 80 mm, których pierwsze 20 sztuk powstało w roku 1915, w warsztatach polowych 58. Dywizji Piechoty. Dalsze egzemplarze tych moździerzy, już pod oficjalną nazwą „8 cm Luftminenwerfer M.15”, produkowano w zakładach Vereinigte Elektrische Maschinen A. G. w Budapeszcie. W moździerzu tym zastosowano bezpośrednie zasilanie z butli ze sprężonym powietrzem, a pocisk utrzymywany był w lufie przez specjalny mechanizm z łamliwym gwintem – dopóki ciśnienie w komorze za pociskiem nie osiągnęło wartości wystarczającej do zerwania gwintu. Sposób ten nazywany jest systemem Roka-Halasz. Do zmiany zasięgu wystrzeliwanych pocisków (a ściślej ciśnienia powodującego wystrzelenie pocisku) stosowano gwinty o różnej głębokości. Nie są znane bliższe dane techniczne tego moździerza, ani ostateczna ilość wytworzonych egzemplarzy. Moździerze pneumatyczne zyskały duże uznanie, szczególnie na froncie włoskim, gdzie walki odbywały się w trudnym, górskim terenie i trudności transportowe sprawiały, że niska masa tej broni była zaletą niebagatelną. Ponadto ich amunicją były same pociski, co sprawiało, że nie trzeba było dźwigać ciężkich łusek z materiałem miotającym – ani ich potem odsyłać do składnic. Butle ze sprężonym powietrzem, zasilające moździerz napełniane były na miejscu z przenośnej sprężarki. Zasięg i celność moździerza były sprawą drugorzędną, ponieważ w górskich walkach pozycyjnych w zasadzie chodziło przede wszystkim o to, aby przerzucić pocisk na przeciwległą stronę góry – stanowisk przeciwnika i tak nie było jak rozpoznać, więc ogień prowadzono na oślep. Dodatkowym walorem moździerza pneumatycznego była trudność wykrycia stanowiska ogniowego przez przeciwnika, co zapewniał stosunkowo cichy wystrzał, przy braku rozbłysku i chmury gazów powystrzałowych.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 11/2008

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter