M3

 


Leszek Erenfeicht


 

 

 

Smarownica:

 

Dr Jekyll konstrukcji Mr Hyde’a

 


M3 powstał w wyniku prac zapoczątkowanych jeszcze przed Leszek Erenfeicht przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do II wojny światowej. Doświadczenia z walk w Europie dowiodły, że żadne face-liftingi w rodzaju M1A1 nie rokowały już nadziei na unowocześnienie Tommy Guna. Jasne było, że kiedy Ameryce przyjdzie znów walczyć w Europie, będzie musiała mieć pistolet maszynowy nowej generacji, porównywalny ze Stenem czy MP 40. Jego twórcą został George J. Hyde.



 

 


Przez długie lata synonimem pistoletu maszynowego w Ameryce był Thompson – do tego stopnia, że w prasie z czasów II wojny światowej każdy człowiek z peemem na zdjęciu, niezależnie od narodowości i typu broni, przedstawiany był w podpisie jako „tommy-gunner”. Powszechność terminu nie zawsze jednak oznacza wszechobecność jego przedmiotu. Tak było i z pistoletem maszynowym w amerykańskich siłach zbrojnych. US Army dopiero na rok przed wybuchem II wojny światowej przyjęła Thompsona (STRZAŁ 6/08), a i to w bardzo ograniczonej skali. Początkowy okres wojnymnawet amerykańskim generałom dowiódłm przydatności taktycznej tej broni, ale w 1940m roku takich mądrych po szkodzie było znacznie więcej i w dużo gorszej sytuacji – gros produkowanych M1928A1 szło więc do Anglii.m Armia, o ile chciała mieć swój pistolet maszynowy,mmusiała się postarać o jakiś inny model.

Konkurs APG
Korpus Uzbrojenia Armii Stanów Zjednoczonych miał od dawna na pieńku zarówno z pistoletem maszynowym Thompsona, jak i z samym generałem Johnem T. Thompsonem, któremu wielu starszych oficerów nie mogło wybaczyć „dezercji” z Korpusu Uzbrojenia w 1915 roku do prywatnego przemysłu. Opór przed przyjęciem do uzbrojenia jego pistoletu maszynowego miał jednak i swoje racjonalne ziarno – pod koniec lat 30. to była konstrukcja naprawdę już przestarzała i nieperspektywiczna, która gdziekolwiek poza Ameryką dawno by wypadła z produkcji. Wymogi nowoczesnej wojny technicznej wymusiły na europejskich producentach odejście od obróbki ubytkowej, dającej wyroby trwałe i estetyczne, ale praco- i czasochłonne. II wojna światowa była okresem tryumfu technologii obróbki bezubytkowej, głównie zgrzewania punktowego i głębokiego tłoczenia. W ogólnym rozrachunku były one co najmniej równie drogie, co frezowanie i spawanie, ale wymagały znacznie mniej umiejętności od pracowników. To zaś pozwalało zatrudniać do masowej produkcji robotników niewykwalifikowanych, kobiety, dzieci, a nawet więźniów kacetów. Na tle pogrążającej się w wojnie Europy i Azji, Ameryka, najbardziej zindustrializowane państwo świata, miała największy potencjał produkcyjny, najwięcej maszyn, materiałów, fachowej siły roboczej i – jako państwo neutralne – najwięcej czasu do stracenia na produkcję nietechnologicznej i skomplikowanej broni. Jednak nawet amerykańskie rezerwy produkcyjne miały gdzieś jakiś kres i było jasne, że gdy w końcu Stany Zjednoczone zostaną po raz kolejny wciągnięte do europejskiej wojny, ten zapas szybko się wyczerpie. Kryzys monachijski dał amerykańskim wojskowym sporo do myślenia i przyspieszył przygotowania do wojny – to znaczy nie tyle przyspieszył, co zainicjował, bo Ameryka jako chyba jedyne państwo świata nie wykorzystywało zbrojeń do walki z następstwami Wielkiego Kryzysu i była pod tym względem bardzo zapóźniona. W połowie roku 1939 ośrodek badawczy broni strzeleckiej US Army, Aberdeen Proving Ground (APG) w Maryland, rozpisał konkurs na nowy pistolet maszynowy. Założenia taktyczno-techniczne (ZTT) piechoty różniły się nieco od kawaleryjskich, ale generalnie nowy peem miał mieć kaliber „.30 lub .45” – jak widać najpopularniejszego w europejskich peemach kalibru 9 mm w ogóle nie brano pod uwagę, choć powszechnie dostępny amerykański nabój .38 Super mógł się dobrze sprawdzić w tej roli. 9 mm x 19 Parabellum, choć produkowany na niewielką skalę przez Winchestera, był w Ameryce amunicją całkowicie egzotyczną. Jaki nabój kalibru .30 mógł wchodzić w grę, nie jest jasne, gdyż w tym czasie .30 Carbine nie był jeszcze nawet projektem – a w dodatku piechota chciała się zadowolić zasięgiem skutecznym zaledwie 300 m. Broń miała być chłodzona powietrzem, ważyć od 3,2 do 4,5 kg (ZTT piechoty), ale nie więcej niż 5 kg (ZTT kawalerii), i mierzyć od 864 mm (kawaleria) do 914 mm z kolbą rozłożoną lub dołączoną (piechota: z kolbą złożoną lub zdemontowaną – nie więcej niż 584 mm). Wymagano mechanicznych przyrządów celowniczych (kawaleria – regulowanych) i szyb kostrzelności teoretycznej w granicach 500 (piechota) do 600 (kawaleria) strzałów na minutę, ze zdolnością do prowadzenia ognia pojedynczego i ciągłego. Żądano magazynka na 50 nabojów (kawaleria – 20 i 50), jednocześnie jednak wykluczając użycie bębna od Thompsona – bo magazynek miał się dawać przyłączyć do broni przy otwartym lub zamkniętym zamku, a bęben do M1928A1 można było wymienić tylko z zamkiem w tylnym położeniu. Wyznaczono także standardy rozrzutu: przy strzelaniu stojąc, z wolnej ręki, na 50 jardów (45 m) seriami, minimum 90 ze 100 pocisków powinno się zmieścić w tarczy o rozmiarach 6 x 6 stóp (ok. 2 x 2 m). Thompson, gdy strzelec miał dobry dzień, był w stanie umieścić w takim celu około 50. Konkurs , jakbyśmy dziś powiedzieli „typu COTS”, czyli na gotową do przyjęcia, już produkowaną broń, pomyślany był jako szybki sposób na uzupełnienie braku w uzbrojeniu US Army. Chodziło o to, by przyjąć do uzbrojenia wzór istniejący, stworzony za pieniądze producenta, a nie gmatwać się w trwające latami kosztowne dopracowywanie obiecującego prototypu. W rzeczywistości trwał jednak aż 4 lata (1939-43), w ciągu których przebadano kilkadziesiąt modeli, stopniowo upraszczając i ujednolicając ZTT rodzajów wojsk. Po Pearl Harbor doszedł wymóg wysokiej technologiczności broni, dostosowania do wytwarzania nowoczesnymi metodami potokowej produkcji masowej oraz eliminacji surowców strategicznych (stale stopowe, aluminium itp.). W czasie trwania konkursu Korpus Uzbrojenia stworzył i standaryzował metodykę prowadzania testów funkcjonalnych (w warunkach zapylenia, zapiaszczenia, zabłocenia, itp.), stosowaną do dziś. W ramach prób konkursowych przebadano w identycznych warunkach ponad 30 proponowanych typów peemów amerykańskich, broń zdobyczną (MP 40, MP 35 Bgm, włoską Be rettę MAB M938A) i sojuszniczą (Austen, Owen, Sten, PPSz), a także krajów neutralnych (głównie hiszpańskie Stary).


Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 5/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter