Machine Gun Preacher w Polsce

Machine Gun Preacher w Polsce

Piotr Szalaty

 

Już po raz drugi mieliśmy możliwość gościć Samuela Childersa, Machine Gun Preachera, czyli „Kaznodzieję z karabinem” w Polsce. Popularny na całym Świecie pastor kolejny raz przybył, by dawać świadectwo o wojnie w Afryce Wschodniej oraz pozyskiwać środki na prowadzone przez siebie sierocińce. Podobnie jak poprzednio, także i tym razem zabraliśmy go na strzelnicę.

Sam Childers dał się poznać Polakom jako rzutki pastor, którego skomplikowana przestępcza przeszłość i późniejsze nawrócenie doprowadziły do zaangażowania się w pełne poświęcenia misje ratowania dzieci z oddziałów rebeliantów - „dzieci żołnierze” to plaga państw Trzeciego Świata i tych społeczności, które targane są konfliktami zbrojnymi, szczególnie o charakterze wojny domowej. Owoce działalności Sama są najlepszą wizytówką jego pracy – przez dwadzieścia lat może pochwalić się blisko czterema tysiącami dzieci wyrwanych z szeregów lokalnych milicji i innych zbrojnych zbieranin, które trafiły do jego sierocińców w Ugandzie, Sudanie Południowym i Etiopii.

W przeciwieństwie do większości misjonarzy, Sam nie waha się używać broni do ochrony swoich podopiecznych choć nigdy nie chwalił się czy rzeczywiście komukolwiek wyrządził krzywdę. Na pytania o „nadstawianie drugiego policzka”, odpowiada słowami Chrystusa „kto nie ma miecza, niech sprzeda swoją suknię i kupi.” Jednoznacznie popiera dostęp do broni dla praworządnych obywateli, gdyż argumentuje to tym, że złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią.

Każda broń jest w stanie uratować czyjeś życie – mówił w Polsce na spotkaniach Sam Childers – nie powiem, że tylko ta broń, którą noszę ze sobą. Broń jest używana w dwóch przypadkach: do ratowania ludzi albo ich krzywdzenia. Jeśli posiada ją praworządny obywatel, wtedy mamy do czynienia z pierwszym przypadkiem. Nie mówimy tylko o strzelaniu, ale o ratowaniu ludzkiego życia poprzez posiadanie czy też dobycie broni. To działa odstraszająco.

Sam wielokrotnie w naszych rozmowach poruszał swoje poparcie dla posiadania broni przez zwykłego obywatela. Dotyczyło to zarówno USA, jak i Afryki, która ciężko została doświadczona przez dwie siły, które broń posiadają – rebeliantów i wojsko. Wszędzie tam, gdzie cywile mieli broń, żadna z tych sił nie była tak chętna do brutalnego poczynania wobec nich, jak wobec nieuzbrojonej ofiary. Przykładem mogą być tu Kamajors podczas wojny domowej w Sierra Leone.

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 1-2/2017

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter