Marynarka Wojenna a morskie interesy narodowe

Marynarka Wojenna a morskie interesy narodowe

Krzysztof Marciniak

 

Rola Marynarki Wojennej w polskiej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, jako gwaranta realizacji narodowych interesów na morzu, nie jest dzisiaj wyrazista, ani tym bardziej znacząca. To efekt braku zdefiniowania tej kategorii interesów w polskich dokumentach strategicznych.

Sprzyjał temu dotąd wyjątkowo niski, jak na standardy państwa morskiego, poziom morskiej tożsamości polskich elit politycznych. Z tego właśnie powodu przyszłość polskiej floty wojennej kształtowana jest od lat przez doraźne wizje i chciejstwo polityków, ściśle skorelowane z kalendarzem wyborczym oraz nadawanie partyjnych barw kolejnym programom modernizacyjnym floty, co automatycznie dyskwalifikuje ich przydatność w oczach opozycji. Zaradzić temu można przez jednoznaczne określenie naszych morskich interesów narodowych i modelowanie, w oparciu o nie, roli sił morskich w polityce państwa. Stworzy to podstawy długofalowej oraz planowej realizacji procesu rozwoju polskiej Marynarki Wojennej, bez koniunkturalnych wrzutek polityków w jego przebieg i treść.

Kiedy w październiku 2010 roku Prezydent RP i zwierzchnik Sił Zbrojnych Bronisław Komorowski zapowiedział wizytę w 3. Flotylli Okrętów w Gdyni, wielu marynarzy oczekiwało po niej progresywnego traktowania roli i znaczenia Marynarki Wojennej w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa państwa. Wieloletni prezes Ligi Morskiej, a teraz Prezydent RP obwieścił jednak mocą swego urzędu koncepcję „Bałtyk Plus” – wizję kierunków rozwoju Marynarki Wojennej skupioną operacyjnie zaledwie na Bałtyku, z nikłą możliwością rozszerzenia jej działań o niewiadomej wielkości „Plus” poza ten akwen. Mylny byłby jednak osąd, iż tak określona hierarchia zadań dla polskiej floty wojennej wynikła ze strategicznego geniuszu osób, doradzających prezydentowi Komorowskiemu w kwestiach zagrożenia militarnego ze strony Rosji. Mówienie o takim zagrożeniu było w tym czasie domeną jedynie „prawicowych oszołomów”, zaś na „salonach” obowiązywała poprawna politycznie teza o braku zagrożeń militarnych dla Polski i uznawaniu Rosji za gwaranta europejskiego bezpieczeństwa. Koncepcja „Bałtyk Plus” była zatem efektem zmian przyjętych przez Belweder w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, które poznaliśmy nieco później w treści tzw. „Doktryny Komorowskiego”. Jedną z tych zmian była rezygnacja z kierunku rozwoju polskich sił zbrojnych opartego na polityce misji ekspedycyjnych, którą zwierzchnik Sił Zbrojnych uznawał za błędną. Mocno wątpię, czy takie stanowisko Prezydenta RP miało umocowanie w analizach strategicznych, z całą pewnością jednak stało w sprzeczności z wnioskami „Strategicznego Przeglądu Obronnego” z 2011 roku, a nawet rekomendacjami „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” z 2012 roku.

Warto w tym miejscu wskazać na fakt, że ekspedycyjność w działaniach flot wojennych już dawno trafiła na stałe do języka strategów NATO oraz UE i niekoniecznie musi oznaczać działania o charakterze ofensywnym. O ile bowiem operacje ekspedycyjne wojsk lądowych, sił powietrznych lub sił specjalnych wiążą się z naruszeniem suwerenności danego państwa, o tyle ekspedycyjność floty wojennej obejmuje także, a może przede wszystkim, działania określane mianem dyplomacji morskiej.

Poglądy środowiska belwederskiego na problematykę bezpieczeństwa morskiego państwa miały negatywne następstwa w treści, opublikowanej w 2013 roku, „Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego RP”, gdzie dla Marynarki Wojennej przewidziano zadania skoncentrowane na obronie wód terytorialnych RP (sic!). Daje to ówczesnej władzy ocenę niedostateczną nie tylko z wiedzy na temat morskich interesów narodowych, ale nawet z realizacji założeń własnej koncepcji „Bałtyk Plus”.

Otrzeźwienie polskich decydentów w kwestii realności rosyjskiego zagrożenia przyszło wraz z przebudzeniem się Europy z postkomunistycznej nirwany i zaniechania polityki niedrażnienia Rosji, co znalazło wreszcie czytelny rezonans w treści „Strategii Bezpieczeństwa Narodowego” z 2014 roku. Mimo to, w dokumencie tym trudno doszukać się zapisów odnoszących się chociażby tylko do realizacji założeń koncepcji „Bałtyk Plus”. Nowa Strategia jest nawet mniej przychylna sprawom morskim, niźli jej poprzedniczka z 2007 roku, uznawana dotąd za najsłabszą pod tym względem.

Trudno jest obecnie wyrokować, jakie miejsce w systemie bezpieczeństwa kraju wyznaczone będzie Marynarce Wojennej przez nową ekipę rządzących, chociaż analizy dostępnych opracowań i wypowiedzi przedstawicieli tej opcji politycznej nie napawają optymizmem.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 1-2/2016

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter