Mgła pod Halifaksem

 


Wojciech Holicki


 

 

 

Mgła pod Halifaksem

 

czyli pech amerykańskich niszczycieli


 

Dokonujący się w XIX wieku szybki rozwój gospodarczy Stanów Zjednoczonych sprawił, że Północny Atlantyk zaczęło przemierzać coraz więcej statków. Wiele z nich nie dotarło do portów docelowych, często padając ofiarą zabójczej mieszanki fatalnych warunków pogodowych z zawodnością techniki i ludzką niedoskonałością. W latach I wojny światowej do znanych niebezpieczeństw doszło nowe, w postaci U-bootów. Podczas kolejnego konfliktu o globalnym zasięgu były one dużo groźniejsze dla pokonujących te wody jednostek, jednak do tragedii, jaka rozegrała się w sierpniu 1942 roku, nie przyczyniły się w najmniejszym stopniu – wystarczyła noc, mgła i identyczne błędne decyzje.



 

 



22 grudnia 1941 roku, krótko po tym, jak Stany Zjednoczone znalazły się w stanie wojny z państwami Osi, w Waszyngtonie rozpoczęła się amerykańsko-brytyjska konferencja na najwyższym szczeblu. Jednym z zasadniczych jej ustaleń, wynikających z wcześniejszej umowy, że w pierwszej kolejności pokonane zostaną Niemcy i Włochy, a dopiero potem Japonia, było jak najszybsze rozpoczęcie przerzutu oddziałów US Army do Irlandii Północnej i Anglii oraz na Islandię. W przypadku pierwszego z tych kierunków był on elementem przygotowań do inwazji na okupowaną część Francji (planowanej początkowo najpóźniej na 1943 rok), natomiast w przypadku drugiego chodziło o zluzowanie zajmujących wyspę jednostek amerykańskiej piechoty morskiej i sił brytyjskich, które były potrzebne na bardziej aktywnych polach walki.

Dzień po zakończeniu konferencji, 15 stycznia 1942 roku, z Nowego Jorku wypłynął konwój AT 10, złożony z brytyjskiego transportowca Strathaird (22 281 BRT) i czterech amerykańskich, którymi były wiozące żołnierzy Borinquen (wyczarterowany od New York & Porto Rico Steamship Co., 7114 BRT), USS Chateau Thierry (AP 31, 7555 BRT) i USS Munargo (AP 20, 6336 BRT) oraz zaopatrzeniowiec USS Delta (AK 29, 8975 BRT). Na początkowym odcinku trasy eskortowała je taka sama liczba niszczycieli US Navy, w tym Ingraham (DD 444), jednostka wprowadzona do służby niecałe pół roku wcześniej (17 lipca) i dowodzona przez kpt. mar. Williama McCalla Haynswortha. Okręt ten miał już za sobą rejs na Islandię, osłaniając konwój TC 16 (12-23 grudnia 1941 roku), złożony z brytyjskich liniowców pasażerskich, które po zarekwirowaniu przez Admiralicję były używane do transportu oddziałów wojskowych. Ze względu na charakter „ładunku” miały one silną, złożoną z jednostek amerykańskich eskortę i płynęły osobną trasą, na bieżąco korygowaną w zależności od informacji o rozmieszczeniu U-bootów, jakie uzyskiwano ze wszelkich możliwych źródeł. Nie inaczej było w przypadku AT 10, który w dniach od 16 do 22 stycznia osłaniany był przez tworzące Task Force 15 pancernik Texas (BB 35), lotniskowiec Wasp (CV 7), krążownik ciężki Quincy (CA 39) i 11 niszczycieli; potem zadanie przejęły Tuscaloosa (CA 37) i Wichita (CA 45) oraz dwa niszczyciele. 25 stycznia konwój dotarł do Rejkiawiku, natomiast dwa dni później Strathaird i Chateau Thierry zawinęły do Belfastu. Z oczywistych względów wydarzeniu temu nadano szczególną oprawę – schodzących na ląd w Ulsterze Amerykanów (było ich około 4000, zdecydowana większość z 34. Dywizji Piechoty, przerzucanej jako pierwsza) witali najwyżsi przedstawiciele miejscowych władz oraz tłumy ciekawskich.

Po AT 12 (z jakiegoś powodu „przeskoczono” numer 11), który składał się niemal wyłącznie z amerykańskich transportowców – brytyjskim „rodzynkiem” był Duchess of Atholl (20 119 BRT) – i dotarł do Belfastu 2 marca, dostarczając tam drugi kontyngent (około 7000 żołnierzy), kolejnym z serii był kwietniowy AT 14. Tworzyły go amerykańskie transportowce płynące do zatoki Argentia (Nowa Fundlandia; w styczniu 1941 r. powstała tam baza US Navy) i na Islandię. Konwój ten połączył się z NA 7 (dwa brytyjskie statki z kanadyjskimi żołnierzami), który wyszedł z Halifaksu i podążał do portów u ujścia Clyde (zach. Szkocja; dotarł tam 18 tm.). W AT 15 (opuścił Nowy Jork 30 kwietnia) płynęła m.in. Aquitania (44 786 BRT) – 10 maja słynny transatlantyk wraz z dwoma amerykańskimi transportowcami dostarczył do Belfastu ponad 10 000 żołnierzy. AT 15 połączył się z NA 8, do którego oprócz trzech brytyjskich liniowców należał Batory (jego portem docelowym było Gourock, dotarł tam 12 maja). 3 czerwca polski statek wyszedł ponownie z Halifaksu jako połowa konwoju NA 10, kolejny raz przemierzając trasę do wspomnianego szkockiego portu; połączył się on z AT 16, złożonym z czterech amerykańskich transportowców, które wyszły z Nowego Jorku 31 maja. Potem przyszła kolej na dużo większy AT 17 (na morzu od 1 do 12 lipca), tworzony przez osiem statków mających łącznie prawie 128 000 BRT; na jednym z nich, brytyjskim Maloja (20 914 BRT), znajdowało się przykładowo ponad 4500 żołnierzy. Ponad miesiąc później, 6 sierpnia, wyruszył w drogę AT 18, złożony z dziesięciu amerykańskich i brytyjskich transportowców. Dołączyły do nich tworzące NA 14 Batory (oddzielił się potem i popłynął w konwoju DS 31 na Islandię, gdzie zostawił Amerykanów; 24 sierpnia zawinął do Gourock) oraz dwa brytyjskie statki. Kolejny rekord tonażu (8 spośród 13 transportowców miało ponad 20 000 BRT) przełożył się na siłę eskorty – eskortujący je TF 38 tworzyły pancernik Arkansas (BB 33), krążownik lekki Brooklyn (CL 40) i aż 17 niszczycieli. Identycznie jak poprzednie, rejs przebiegł bez większych problemów.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 4/2009

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter