Śmigłowcowiec JEANNE D’ARC


Marcin Chała


 

 

 

 

Śmigłowcowiec JEANNE D’ARC

 

 

 

Śmigłowcowce przeznaczone do poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych pojawiły się w czasie zimnej wojny jako antidotum na zwiększające się zagrożenie spod powierzchni oceanów. Oba przeciwstawne bloki militarne dysponowały znacznymi siłami podwodnymi, w tym jednostkami strategicznymi uzbrojonymi w pociski balistyczne, oba też opracowywały środki do ich niszczenia. Jednym z najskuteczniejszych narzędzi do tego celu był śmigłowiec pokładowy, jednak większą liczbę wiropłatów mógł zabrać tylko odpowiednio duży i wyposażony okręt. Tak powstały specjalizowane nosiciele tych maszyn – śmigłowcowce ZOP.

 

 

Wprowadzenie napędu atomowego na okrętach podwodnych zdecydowanie utrudniło ich tropienie i zwalczanie, zwłaszcza w odległościach zapewniających bezpieczeństwo własnej jednostki, bądź zespołu. Rozpoczęto zatem poszukiwania idealnego nosiciela systemów detekcji i uzbrojenia, mogącego skutecznie razić cele zanurzone. Zwrócono wówczas uwagę na będące w tamtym okresie nowością śmigłowce. Warto w tym miejscu wspomnieć, że pierwszym seryjnie produkowanym śmigłowcem świata, operacyjnie wykorzystanym z pokładów okrętów, był opracowany w Niemczech na początku lat 40. Flettner Fl-282 Kolibri (powstało ich zaledwie 20 sztuk). Wiropłaty swoją przydatność, a także dojrzałość konstrukcyjną udowodniły podczas konfliktu na Półwyspie Koreańskim, gdzie zapewniały łączność, rozpoznanie oraz transport rannych. Pierwszym śmigłowcem pokładowym z prawdziwego zdarzenia był natomiast, przyjęty do służby 8 marca 1954 r., amerykański Sikorsky HSS-1 Seabat (morska odmiana H-34), zaś jego odpowiednikiem zza „żelaznej kurtyny” był wprowadzony niemal 10 lat później Kamow Ka-25.

W wyniku wielu analiz stwierdzono, że wykorzystanie odpowiedniej liczby śmigłowców ZOP umożliwi zmniejszenie ilości okrętów osłaniających własny zespół uderzeniowy. Aby to jednak było możliwe potrzebne było opracowanie nowej klasy okrętu, na pokładzie którego mogłoby stacjonować więcej maszyn. Tym samym w latach 60. ub.w. w niektórych krajach rozpoczęto prace studyjne nad opracowaniem i budową wyspecjalizowanych jednostek sklasyfikowanych następnie jako krążowniki śmigłowcowe lub śmigłowcowce. W ramach tych prac, najwięcej bo aż 3 wprowadzono do służby we włoskiej Marina Militare, z czego 2 należały do typu Andrea Doria ( Andrea Doria C 553 i Caio Duilio C 554), a jedna do typu Vittorio Veneto (C 550). Kolejnym państwem, który podjął się budowy tak wyspecjalizowanych jednostek był Związek Radziecki. Szeregi Wojenno-Morskowo Fłota zasiliły 2 okręty proj. 1123 Kondor (Moskwa i Leningrad). Ostatnim krajem, we flocie którego można było spotkać śmigłowcowce była Francja z pojedynczym okrętem będącym bohaterem niniejszego artykułu – Jeanne d’Arc (R 97).

 

Powstanie okrętu
We Francji przymiarki do śmigłowcowca (Porte-hélicopteres) rozpoczęto już w połowie lat 50. Związane to było nie tylko z potrzebą zapewnienia obrony przed okrętami podwodnymi, ale także, a może zwłaszcza, dla zastąpienia wyeksplotowanego, wcielonego do służby w 1931 r., krążownika szkolnego Jeanne d’Arc. Zanim ostatecznie podjęto decyzję o budowie nowej jednostki, rozważano opcje alternatywne, w tym pozyskanie flotylli małych jednostek szkolnych. Ostatecznie jednak, w 1956 r., zdecydowano się na wyspecjalizowany krążownik śmigłowcowy, który w okresie wojny mógłby być wykorzystywany do operacji ZOP, wsparcia desantu, bądź przewozu maksymalnie 700 osób, a w trakcie pokoju pełniłby rolę pływającej bazy szkoleniowej dla podchorążych École Navale z Lanvéoc-Poulmic koło Brestu. Aby maksymalnie ograniczyć wydatki, postanowiono projekt nowej jednostki oprzeć na odpowiednio zmodyfikowanych planach będącego w służbie krążownika przeciwlotniczego Colbert (C 611, w sł. 1959), z którego zapożyczono kadłub oraz częściowo nadbudówki. Bardzo podobnie zaaranżowano też pomieszczenia dowodzenia i siłownię. W związku z faktem, że prędkość nie była priorytetem nowej jednostki, skopiowaną z Colberta siłownię odpowiednio pomniejszono. W odróżnieniu od protoplasty, prawie połowa długości kadłuba zdominowana została przez duży pokład startowy. Tak skonfigurowany projekt otrzymał oznaczenie PH57.

Podczas prac projektowych wielokrotnie zmieniano systemy uzbrojenia. Warto wspomnieć o planach montażu na pokładzie dziobowym czterolufowego miotacza rakietowych bomb głębinowych kal. 305 mm. Innym pomysłem, podyktowanym tym razem chęcią „rakietyzacji” (modnej wówczas), była propozycja instalacji na dziobie zdwojonej wyrzutni pocisków przeciwlotniczych MASURCA (MArine SURface Contre-Avions). Były to rakiety I generacji, będące w uzbrojeniu przebudowanego w latach 1970-1972 Colberta oraz dwóch fregat typu Suffren (Suffren D 602 i Duquesne D 603). Bazowały one na technologii zastosowanej w systemie Tartar, udostępnionej przez USA. Ostatecznie jednak żaden z powyższych pomysłów nie został zrealizowany. Postanowiono pozostawić jedynie uzbrojenie artyleryjskie w postaci 6 armat uniwersalnych kal. 100 mm, z których 4 planowano rozmieścić wokół nadbudówki, a 2 kolejne na rufie, poniżej pokładu lotniczego. Miałyby być one naprowadzane na cel za pomocą 3 systemów kierowania ogniem. Później jednak liczbę armat zmniejszono do 4, rezygnując z montażu 2 wież za nadbudówką, gdyż ograniczałyby one powierzchnię pokładu startowego.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 9-10/2014

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter