Modernizacja MW trwa. Czy na pewno?


Maksymilian Dura


 

 

 

 

Modernizacja MW trwa

 

 

Czy na pewno?

 

 

 

Ostatnie miesiące były teoretycznie bardzo ważne dla programu modernizacji technicznej Marynarki Wojennej. Opublikowano szereg dokumentów związanych z wprowadzaniem nowych jednostek pływających, systemów uzbrojenia, a nawet samolotów do naszych sił morskich. Gdy się jednak temu przyjrzeć z boku, to poczyniono kroki kompletnie niepotrzebne lub bardzo opóźnione.

 

 

Dialog techniczny, czyli polski sposób na pozyskanie sprzętu wojskowego
Na przełomie maja i czerwca br., na stronie internetowej Inspektoratu Uzbrojenia MON, ukazał się szereg „zaproszeń” dla potencjalnych wykonawców do rozmów w ramach dialogu technicznego. Większość z nich będzie prowadzonych od lipca do sierpnia br., a ich celem jest „... uzyskanie doradztwa umożliwiającego pozyskanie informacji do przygotowania opisu przedmiotu zamówienia”. Efektem tych rozmów ma być oszacowanie kosztów pozyskania, eksploatacji i wycofania nabytego sprzętu wojskowego, sprecyzowanie uwarunkowań dotyczących logistyki i szkolenia, oszacowanie harmonogramu pozyskania tych jednostek, możliwość lokowania produkcji w polskim przemyśle stoczniowym oraz „ocena możliwości spełnienia przez oferowany Sprzęt Wojskowy wstępnie określonych wymagań”. Niestety, w żadnym wypadku nie określono tych wymagań i firmy składając swoje oferty działają „w ciemno”, opierając się na dotychczas opublikowanych informacjach. A te są bardzo skąpe. Tłumaczenie jest praktycznie zawsze takie samo: wstępne wymagania zawierają tzw. informacje wrażliwe. Tymczasem kiedy tylko okręt zostanie już wyposażony, to specjaliści po antenach, zamontowanych systemach uzbrojenia oraz budowie kadłuba doskonale potrafią ocenić, jakie ta jednostka ma możliwości i wady. Powoływanie się więc na tym etapie postępowania na informacje wrażliwe jest co najmniej dziwne. Co więcej, z powodu niesprecyzowania wymagań, do rozmów w sprawie okrętu obrony wybrzeża Miecznik i patrolowca z funkcją zwalczania min Czapla zgłosiły się firmy, które nigdy nie budowały takich jednostek. Jak więc IU chce z tymi podmiotami oszacować koszty pozyskania, eksploatacji i wycofania Mieczników i Czapli?

W zaproszeniach wspomniano o ulokowaniu produkcji w polskim przemyśle stoczniowym, ale nie nadmieniono nic o potrzebie dalszej współpracy również na rynku cywilnym. Tymczasem niektóre stocznie wraz z okrętami oferują pomoc w zdobywaniu zamówień niezwiązanych z wojskiem i możliwość korzystania z ich rozbudowanego, często globalnego, systemu sprzedaży (np. Damen). Działamy więc nadal utrzymywani w złudnym przeświadczeniu, że zysk z budowy samych okrętów pozwoli np. Stoczni Marynarki Wojennej wyjść z kryzysu. Tymczasem marża jaką w Polsce narzucają producenci na sprzęt wojskowy zaczęła być wreszcie kontrolowana, a więc ten zysk wcale nie będzie aż taki duży, a do tego rozłożony na wiele lat.

Ponadto każde opublikowane zaproszenie zawiera dziwny punkt 6, w którym wyraźnie zaznaczono, że „... IU nie ma obowiązku prowadzenia dialogu technicznego ze wszystkimi podmiotami, które przesłały zaproszenie do udziału w dialogu. Jednocześnie IU zastrzega sobie prawo zaproszenia do dialogu również podmioty, które nie odpowiedziały na niniejszą informację”. Zaproszenie to więc jest w rzeczywistości fikcją, ponieważ IU i tak ma możliwość rozmawiania tylko z tym, z kim i... kiedy będzie chciał (pkt. II.1 „... Termin dialogu technicznego może ulec wydłużeniu w przypadku, gdy cele w przedmiocie dialogu technicznego nie zostaną osiągnięte...”).

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 07/2013

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter