MON kupuje uderzeniowe Warmate
Według ostrożnych prognoz szefów Grupy WB w bieżącym roku liczba użytkowników bezzałogowego systemu Warmate sięgnąć powinna dziesięciu. Z pewnością pomoże w tym dzisiejszy kontrakt związany z dostawą tego „drona-kamikadze” do Wojska Polskiego. Warmate wejdzie zatem na uzbrojenie drugiej już armii NATO, zresztą prezesi bez zbytniej przesady określają swój produkt, że sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. Widać to choćby po możliwościach produkcyjnych firmy, zlecenie dla polskiej armii planuje się zrealizować do połowy przyszłego roku, a jak powiedział w dniu dzisiejszym prezes zarządu WB Piotr Wojciechowski – może nawet wcześniej. Dopiszmy, że mowa o 1000 bezzałogowców.
Na uroczystość, która odbyła się w dniu dzisiejszym w siedzibie WB Electronics w Ożarowie Mazowieckim przybył szef resortu obrony Antoni Macierewicz oraz odpowiedzialny m.in. za rozwój Wojsk Obrony Terytorialnej podsekretarz stanu w MON Michał Dworczyk. W hali pojawili się także przyszli użytkownicy systemu, w tym przede wszystkim dowódca Wojsk OT generał brygady Wiesław Kukuła i dowódca Wojsk Specjalnych generał brygady Wojciech Marchwica. Pod względem proceduralnym, podobnie do przypadku karabinków Grot, wybrano Jednostkę Specjalną Nil, jako podmiot-stronę w umowie z Grupą WB. Na kilkunastostronicowym dokumencie swoje podpisy złożyli dowódca JW Nil płk Mirosław Krupa i prezes zarządu Grupy WB Piotr Wojciechowski. Przedmiotem umowy stało się wspomniane 1000 bezzałogowców Warmate, z zestawem głowic, pakietem szkoleniowym oraz logistycznym. W skład pakietu szkoleniowego wejdą także bezzałogowce treningowe z głowicą klasy inert, symulatory, trenażery, także wsparcie w postaci instruktorów z firmy. Jak ocenia prezes Wojciechowski, szkolenie użytkownika, w zależności od jego specjalizacji w systemie (operator czy instruktor), zajmuje od 2 do 4 tygodni. Generał Kukuła dodał natomiast, że operatorami Warmate w WOT zostaną także żołnierze terytorialnej służby wojskowej. Warmate został przygotowany do prostego i stosunkowo intuicyjnego wykorzystania. Pierwszych kilkadziesiąt bezzałogowców trafi do wojska jeszcze w bieżącym roku, całość zostanie zrealizowana w roku przyszłym. Początek praktycznego wykorzystania sprzętu nastąpić ma pomiędzy pierwszym i drugim kwartałem 2018 roku. Ze względu na dobro innych prowadzonych negocjacji, zastrzeżono wartość umowy. Ogólnie prezes Wojciechowski określił ją na ponad 100 milionów złotych, minister Macierewicz zaraz dodał, że mowa o niewiele ponad 100 milionach PLN. Podkreślano, że dzisiejszy kontrakt to praca trzech sektorów: prywatnego i państwowego ze strony przemysłu, oraz ośrodka naukowo-badawczego. Mowa oczywiście o Grupie WB, Belmie jako producencie głowic oraz WITU z Zielonki, gdzie powstało wiele z dzisiejszego systemu.
Pierwsze egzemplarze posłużą do wypracowania operacyjnych metod wykorzystania sprzętu, zarówno przez pododdziały WOT, jak i specjalsów. W systemie rażenia pododdziałów WOT Warmate zostanie ulokowany w plutonach wsparcia kompanii lekkiej piechoty. Generał Kukuła zaznaczył, że do wykorzystania Warmate przygotowani zostaną operatorzy we wszystkich kompaniach WOT (przypomnijmy, że będzie ich ponad 300), w zależności jednak od zagrożenia, można spodziewać się innego ich nasycenia podczas działań bojowych.
Droga Warmate do służby w polskich siłach zbrojnych to długotrwały proces, zapoczątkowany wstępną prezentacją w końcu kwietnia 2016 roku na poligonie pod Toruniem. Dużej dynamiki sprawa nabrała w ostatnich miesiącach, po prezentacji możliwości systemu na drawskim poligonie w sierpniu br., także w obecności wiceministra Michała Dworczyka. Jeszcze większy dynamizm prowadzący do dzisiejszego kontraktu nastąpił w ostatnich tygodniach, nieoficjalnie wiele osób mówiło o zaskoczeniu, jednak tak nie wyrażali się wojskowi. Tutaj nie widać było zaskoczenia w wyborze produktu Grupy WB. Generał Kukuła przypomniał, że Warmate to wyjątkowe rozwiązanie, podobnym produktem mogą pochwalić się tylko amerykańskie i izraelskie firmy.
Koncepcja systemu Warmate prezentowana była już od kilku lat. Jej źródłem są rozmowy z polskimi wojskowymi, proponującymi opracowanie jednorazowanego – taniego i precyzyjnego - powietrznego bezzałogowca „kamikadze”. Warmate to przede wszystkim kompozytowy bezzałogowy powietrzny samolot z (obecnie) motylkowym usterzeniem. Jego podstawowe parametry to masa własna 4 kilogramy, długość kadłuba 1,1 metra, rozpiętość skrzydeł 1,4 metra. Napędzany jest silnikiem elektrycznym zasilanym z baterii. Obecnie informuje się, że długotrwałość lotu Warmate została zwiększona do 1,5 godziny. W skład wyposażenia wchodzi również mała stacja kontroli z wyświetlaczem i dwoma panelami bocznymi czy antena do komunikacji. System przeistacza się w uzbrojony, dzięki wymienialnej i mocowanej z przodu BSP głowicy o masie 1200 gram. Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia z Zielonki opracował trzy rodzaje głowic, w tym odłamkowo-burzącą oraz kumulacyjną z potwierdzoną przebijalnością 240 mm pancerza. Działanie głowicy zabezpieczono, także poprzez autoryzację do wykonania zadania. Dolot w rejon misji z wykorzystaniem nawigacji INS/GPS wspomaga autopilot, w ostatnim czasie BSP wyposażono w automatyczne śledzenie celu poprzez video tracker, zmieniono także budowę tylnej części usterzenia na motylkowe, co ma ułatwiać operowanie w trudniejszych warunkach pogodowych, jest także wydajniejszym podczas ostatniej, termalnej, fazy ataku. W obecnej konfiguracji zrezygnowano także ze składanych skrzydeł, co komplikowało konstrukcję ukierunkowaną na jak najniższy koszt przy odpowiedniej skuteczności. Chociaż system jest z zasady jednorazowy, zakłada się możliwość jego lądowania po wykonaniu (przerwaniu) powietrznej misji, z zabezpieczoną elektronicznie i neutralną głowicą bojową. System przenoszony jest przez zespół dwóch żołnierzy z plecakami. Firma opracowała także bardziej wydajny system służący do wskazywania celów także przez żołnierzy spoza grupy operatorów. Obecnie pracuje się także nad większymi głowicami bojowymi, także przeznaczonymi do innych zadań.
Mariusz Cielma/Nowa Technika Wojskowa