Motorowa artyleria ciężka Wojska Polskiego Część 1

Motorowa artyleria ciężka Wojska Polskiego Część 1

Jędrzej Korbal

 

Motoryzacja artylerii jako całości, a szczególnie jednostek artylerii ciężkiej, była w połowie lat trzydziestych zagadnieniem szeroko omawianym w prasie fachowej zarówno pod względem sprzętowym, jak i operacyjno-strategicznym. W swoim artykule Kilka słów o artylerii motorowej z 1936 roku  ppłk Tadeusz Bogdanowicz wskazał, że zarówno państwa europejskie, jak i Japonia czy USA prowadzą w tym zakresie intensywne prace i osiągają sukcesy. Oczywiście również i na tym polu na prowadzenie wysuwały się już zwyczajowo ZSRR, Francja oraz Niemcy, jednak płk Bogdanowicz zauważał, że np. Włochy do tego czasu deklarowały zmotoryzowanie aż 48 baterii artylerii ciężkiej, osiągnięcia na tym polu odnosiła też Rumunia czy posiadająca nowoczesną armię Czechosłowacja. Również Rzeczpospolita starała się nie pozostawać w tyle, gdy mowa o rozpowszechnianiu elementu „silnikowo-ciągnikowego” w artylerii. Historia początkowej modernizacji, zakończonej dopiero po kilku latach prób i eksperymentów pełnowartościową motoryzacją 120-milimetrowych armat wz. 78/09/31, jest tutaj doskonałym przykładem, jak kręta i wyboista była polska motoryzacyjno-artyleryjska śnieżka.

Trwająca w latach 1931-1934 modernizacja sprzętu artyleryjskiego uwzględniała m.in. osadzenie będących nadal na wyposażeniu armii luf francuskich armat wz. 1878 na nowszych i niemal identycznych z scheniderowskimi łożami zdobycznych rosyjskich haubic 152 mm wz. 1909 oraz wz. 1910 (licencja francuska). Proces ten realizowały Zakłady Starachowickie znane z przeprowadzonego wcześniej przekalibrowania i gruntownego remontu kilkuset armat wz. 1902 i doprowadzenia ich do standardu określanego później jako wz. 02/26. Do dziś zachował się dość obszerny dokument pod nazwą „Warunki techniczne na adoptowanie działa 120 mm wz. 78.09-31, 78/10-31, 70-16/09-31 i wz. 78-16/10-31 z przodkami. 115598”, a protokoły dotyczące usunięcia licznych wad i usterek w omawianych armatach pochodzą nawet z grudnia 1934 roku. Ostatecznie powstały w Starachowicach artyleryjski „składak” opierał się głównie na podzespołach haubic wz. 1909 i armaty 1878 i jak można sądzić z zachowanej w archiwach dokumentacji, 12 spośród 32 armat tego wzoru trafić miało do 1. pam ze Stryja. Nowocześniejsze łoże pozwoliło na zwiększenie kąta podniesienia lufy oraz wzrost szybkostrzelności i wyeliminowanie zupełnie anachronicznego dla dział wz. 1878 cofania po każdym wystrzale z racji braku oporopowrotników. Pozostałe działa oraz mniej liczne, choć bardzo podobne konstrukcje znane jako wz. 1878/10/31 (6-8 sztuk) kierowane były do konnego 1. Pułku Artylerii Najcięższej (1, pan), w którym każde z nich ciągnięte było przez 8. Konny Zaprzęg Koni typu AC. Jednostka ta pierwszą baterię armat wysłanych ze Starachowic otrzymała 13-14 września 1933 roku. Problemem zarówno dla 1. pan, jak i 1. pam okazało się jednak wyposażenie armat, ponieważ poza celownikami, cięgłami i pokrowcami Zakłady Starachowickie z posiadanych elementów „nie były w stanie skompletować żadnego logicznego zestawu”. Liczne braki należało więc szybko nadrobić, nierzadko rozpoczynając od stworzenia WT i rysunków technicznych dla występujących tylko w kilku egzemplarzach urządzeń niezbędnych do utrzymania armat w sprawności.

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 5/2017

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter