Motorowa artyleria ciężka Wojska Polskiego. Suplement

Jędrzej Korbal
Zanim nad Wisłą rozpoczęto próby z opisanymi już wcześniej traktorami Bolinder-Munktell oraz Hanomag w początkach lat trzydziestych armia testowała intensywnie dwie inne konstrukcje zagraniczne. 2 lipca 1931 roku na terenie CWBrPanc. rozpoczęły się badania czwórki maszyn:
– czterokołowego ciągnika terenowego Pavesi,
– półgąsienicowego ciągnika terenowego Somua MCG4,
– sześciokołowego ciągnika terenowego Tatra,
– sześciokołowego ciągnika terenowego Morris DS.
Do właściwych prób przystąpiono kolejnego dnia na odcinku testowym o długości 300 km – pół na pół droga gruntowa/teren oraz szosa. Pod względem hałasu maszyna proponowana przez zakłady Somua pracowała najciszej, na poziomie przeciętnego samochodu ciężarowego. Nieco głośniejszy okazał się typ prezentowany przez Pavesi, a oceniona negatywnie praca silnika Tatry słyszana była z odległości 150 kroków. Obecni na miejscu obserwatorzy orzekli, że wysoka buda kierowcy francuskiej maszyny zdradzała ją z dużej odległości. Inaczej zaprezentował się włoski model, będący konstrukcją niewielką (niską), swym kształtem przypominającą raczej jaszcz amunicyjny, a nie ciągnik dział ciężkich. Widoczność tej maszyny w terenie była zdecydowanie najmniejsza.
Typ ciągnika |
Jednostka napędowa |
Masa całkowita |
Morris DS |
4 cylindrowy – brak informacji o mocy |
4310 kg |
Pavesi |
4 cylindrowy o mocy 50 KM |
4700 kg |
Somua MCG 4 |
4 cylindrowy silnik o mocy 55 KM |
4464 kg |
Tatra |
4 cylindrowy silnik o mocy 65 KM |
6000 kg |
Tabela. 1. Podstawowe dane ciągników artyleryjskich badanych w CWBrPanc. w lipcu 1931 roku.
Ciągnik Pavesi nie sprostał oczekiwaniom polskiej komisji, niejednokrotnie w trakcie prób z opresji, tj. ugrzęźnięcia w piasku, ratowała go francuska Somua. Model Morris DS określono z kolei jako zbliżony bardziej do półciężarowego samochodu terenowego niż klasyczny ciągnik artyleryjski. Mógłby on znaleźć zastosowanie do celów specjalnych, np. transportu radiostacji czy jako wóz sanitarny. Typ DL, nie biorący ostatecznie udziału w próbach, postrzegano raczej jako pojazd zwiadowczy, posiadający zdolność szybkiego poruszania się po twardych drogach i sprawnego pokonywania odcinków terenowych. Najlepiej wypadła więc półgąsienicowa Somua z gąsienicą gumową pozwalającą na montaż dodatkowych „terenowych” nakładek. Jak zapewniał przedstawiciel producenta w zależności od zastosowanej przekładni prezentowany model MCG4 mógł holować przyczepy o masie nawet do 9 t z prędkością 5 km/godz. Maszyna pokonywała bez wysiłku wzniesienia piaszczyste o nachyleniu 30o, dla porównania nieco słabsze rezultaty osiągał Moriss, a wyraźnie w tyle za nimi pozostawała konstrukcja Tatry. Wydajność wyciągarki sytuowała francuską półgąsienicówkę w środku stawki. Co ciekawe, do prób z wozem Somua wykorzystano czterokołową przyczepę o podwójnych kołach balonowych (38×8), obliczoną na obciążenie do 10 t. Uznano, że zarówno ciągnik, jak i przyczepa na pneumatykach (dostarczona przez Škodę?) najbardziej nadają się do jazdy po piaszczystych drogach gruntowych, tak często spotykanych w Polsce.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 1/2021