MSPO Kielce 2011
Tomasz Kwasek
Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego
Kielce 2011
Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach był w tym roku pod wieloma względami bardzo ciekawy. Wiązało się to m.in. z lotniczymi programami modernizacyjnymi, realizowanymi przez Siły Powietrzne i Wojska Lądowe, które pomimo opóźnień i obaw –związanych z kolejnym kryzysem finansów państwa – będą kontynuowane.

Samoloty
Jak wielokrotnie podkreślano, również w Kielcach, Ministerstwo Obrony Narodowej jest zdeterminowane zakończyć w tym roku – pomimo dwumiesięcznego opóźnienia – rozpoczęte w czerwcu postępowanie na dostawę Zintegrowanego Systemu Szkolenia Personelu Lotniczego dla Sił Zbrojnych (poziom LIFT), czyli 16 samolotów szkolno-bojowych (8 sztuk w wersji szkolno-treningowej do 2014 . i 8 sztuk w wersji szkolno-bojowej do 2016 r., z jednoczesną modernizacją wyposażenia maszyn z pierwszej dostawy do docelowego standardu, z zachowaniem zdolności do prowadzenia nieprzerwanego szkolenia lotniczego przez osiem samolotów). Zaproszenie do składania ofert, opartych o ostateczną wersję założeń taktyczno- technicznych, wystosowane w czerwcu zweryfikowało ilość konkurentów – obligatoryjne wymagania wykluczyły z rywalizacji trzech oferentów, których samoloty nie posiadały aktywnego układu sterowania, wymaganego przez zamawiającego, tj. Inspektorat Uzbrojenia MON (Aero Vodochody z L-159B PL, BAE Systems z Hawkiem AJT, a także Partię ze zmodernizowanymi starszymi Hawkami, pochodzącymi z zapasów fińskich sił powietrznych). Stąd do ostatecznej konfrontacji przeszły Alenia Aermacchi z M-346 Master i Korea Aerospace Industries (KAI) z T-50P Golden Eagle. Warte około 2 mld zł zamówienie powoduje, że obaj konkurenci proponują określone zakresy współpracy z polskim przemysłem lotniczo-zbrojeniowym i wojskiem. Przedstawiciele Alenia Aermacchi podkreślali możliwości systemu wsparcia eksploatacji oraz wskazywali na korzystniejszy wskaźnik koszt-efekt (Life Cycle Cost) w przypadku M-346 Master, który jest maszyną mniejszą, choć napędzaną dwoma silnikami Honeywell F-124, o ciągu porównywalnym do jednego silnika General Electric F-404, zabudowanego w T-50 Golden Eagle. Program M-346 Master rozwija się zgodnie z założeniami, a wersja szkolno-bojowa tego samolotu, wedle producenta odpowiadająca polskim wymaganiom (radar Grifo-M, system uzbrojenia), ma zakończyć certyfikację jeszcze w bieżącym roku, a pierwsze seryjne egzemplarze M-346 LCA (Light Combat Aircraft) dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich powinny być dostarczone w 2013 r. Ponadto Włosi – niezależnie od wyniku rozstrzygnięcia – planują nawiązać szerszą współpracę z polskimi zakładami przemysłu obronnego. Z kolei KAI chwali się odmianą szkolno- bojową Golden Eagle – FA-50, która zgodnie z zapewnieniem Koreańczyków idealnie wpisuje się w polski przetarg – cały czas bowiem, wedle założeń Sił Powietrznych, nowa maszyna szkolenia zaawansowanego powinna wypełnić również lukę sprzętową po wycofaniu z eksploatacji samolotów myśliwskobombowych Su-22M4. Pierwsze FA-50 dla Sił Powietrznych Republiki Korei mają zostać dostarczone w 2013 r. (podobnie jak seryjne M-346 LCA na bazie Mastera). Zaletą T-50P ma być również wysoki stopień integracji z wielozadaniowym samolotem myśliwskim F-16 i spełnianie wszystkich wymagań stawianych przez stronę polską (choć T-50P ma być gotowy dopiero w przyszłym roku i dysponować radiolokacyjną stacją Elta EL/M-2032). KAI proponuje oprócz zintegrowanego systemu szkolenia lotniczego T-50P, zbudowanie centrum wsparcia produktów koncernu (obsługi tego typu maszyn i ich promocji) na Europę Środkową i Wschodnią. Obaj oferenci przygotowali również pakiet logistyczny i propozycje offsetowe – głównym beneficjentem zamówień kompensacyjnych mają być Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 z Bydgoszczy. Jak wspomniano, rozstrzygnięcie postępowania mającego doprowadzić do wyboru nowego samolotu szkolno-bojowego dla Sił Powietrznych zostało przesunięte na koniec października. Według zapewnień Ministerstwa Obrony Narodowej ostateczny termin składania ofert, tj. 28 października 2011 r. powinien zostać tym razem już bezwzględnie dotrzymany, a dodatkowe dwa miesiące mają dać wojskowym ekspertom – w ocenie resortu obrony – czas na ewentualne doprecyzowanie wymagań.
Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 10/2011