Muzeum w Vaxholm

Muzeum w Vaxholm

Marcin Wawrzynkowski

 

Vaxholm to szwedzka twierdza morska wzniesiona w XVI wieku. Jej głównym zadaniem była obrona dostępu do Sztokholmu od strony morza. Mało znanym jest fakt, że przez blisko osiem miesięcy właśnie tu stały zacumowane internowane polskie okręty podwodne.

Vaxholm to twierdza morska położona na wschód od Sztokholmu. Jej historia zaczyna się w 1548 roku. Wtedy to król Gustaw Waza rozpoczął budowę na jednej z wysepek fortyfikacji, przekształconej z czasem w morską cytadelę, której zadaniem była obrona dostępu do stolicy Szwecji od strony morza. Funkcje obronne zamek pełnił niemal do początku XX w. Po II wojnie światowej Vaxholm utracił militarne znaczenie.

Ponieważ Vaxholm znajduje się w programie wycieczek organizowanych przez linię promową Stena Line łączącą Polskę ze Skandynawią, w sierpniu tego roku miałem okazję jego odwiedzenia. Ze Sztokholmu do Vaxholm można dostać się na dwa sposoby – po lądzie i znacznie ciekawszym moim zdaniem, na pokładzie tramwaju wodnego, z którego po drodze możemy obejrzeć podejście do portu w Szkokholmie. Mały statek po kilku przystankach w 40 minutowym rejsie podwiezie nas niemal pod samą twierdzę. Pomimo tego, że nadal pozostaje ona w gestii państwa, obecnie stanowi nieźle prosperujące centrum konferencyjne oraz hotel, zaś część pomieszczeń adaptowano na cele muzealne.

Zaprezentowana w nich ekspozycja poświęcona jest historii tego miejsca ze szczególnym uwzględnieniem tematyki artylerii nadbrzeżnej, gdyż na okolicznych wysepkach położonych było aż kilkanaście baterii artylerii stałej. Na dziedzińcu twierdzy, a także na jej murach ustawiono około 30 armat różnego typu. Niektóre z nich ustawiono rzędem, zaś inne na stanowiskach bojowych na murach, zaś przy samym wejściu stanęły dwa przeciwlotnicze Boforsy kal. 25 mm, jakże podobne do tych używanych na naszych przedwojennych okrętach. Pozostałe eksponaty zaprezentowano w kilku salach wystawowych znajdujących się w zachodniej części twierdzy.

Nowoczesna aranżacja w postaci dioram w skali 1/1, a także makiet ukazuje zwiedzającym historię szwedzkich baterii artylerii stałych od jej początku. Dioramy wykonano z dużym pietyzmem, wiernie odtwarzając każdy szczegół, niektóre z nich wykonano w ten sposób, że zwiedzający może wejść do środka, żeby na przykład spojrzeć przez peryskop jednego ze stanowisk, lub przyjrzeć się pracy obsługi działa z II połowy XIX w. Podobnie rzecz ma się z makietami czysto modelarskimi, tu również widać wysoką klasę tworzących je modelarzy.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 9-10/2015

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter