Marynarka Wojenna w polskich realiach XXI wieku.
Marcin Mikiel
Marynarka Wojenna w polskich realiach XXI wieku.
Suplement... i spóźniony prolog
W numerze 10/2008 zamieszczono artykuł przedstawiający przykładowe warianty rozwoju morskiego rodzaju sił zbrojnych RP. Od tamtego czasu nie dało się zaobserwować żadnych zmian na lepsze, a sposób pojmowania spraw morskich (w tym wojennomorskich) nie uległ poprawie. W związku z powyższym warto uzupełnić rozważania o czwarty wariant, czyli… „brak floty”.

SZEROKA (?) DYSKUSJA
O sprawach Marynarki Wojennej RP od czasu do czasu nadal pisze i mówi się w mediach, a to przy okazji deklaracji ze strony MON, a to przy okazji technicznego wodowania kadłuba korwety projektu 621. Znamienny jest jednak fakt, że to zainteresowanie nie skłania do prezentacji pozaministerialnych wizji istnienia MW, czy podejmowania dyskusji o przyszłości morskiego rodzaju sił zbrojnych. Warto zwrócić uwagę, że środowisko żołnierzy przy wsparciu Redakcji Wojskowej rozpoczęło polemikę o przyszłości floty na łamach „Przeglądu Morskiego” w numerach 8/2009 i 12/2009. Niestety, taka polemika ma bardzo ograniczony zasięg, bo liczba pobrań elektronicznej wersji wspomnianych numerów tego pisma nie przekracza 800. Czy aby na trzech artykułach się to nie skończy? Teksty w innych pismach czy na portalach internetowych z reguły mają charakter informacyjny i prezentują faktycznie podjęte decyzje opatrzone komentarzami autorów. Właśnie w kontekście tych decyzji komentarza wymagają zapisy podobne do poniższego: Wiadomo już jak będzie wyglądała modernizacja Marynarki Wojennej przez najbliższe 10 lat. Minister Obrony Narodowej zaakceptował plan rozwoju Sił Zbrojnych RP. („Bandera” nr 7/2009 str. 6). Od razu pojawiają się pytania. Czy aby na pewno wiadomo jak będzie wyglądała owa modernizacja? Mowa jest przecież o 10 latach, czyli nie mniej niż trzech rządach. Kto dziś pamięta jakie były plany rozwoju MW 10 lat temu? Kto pamięta, że od tego czasu na czele resortu obrony stoi już szósty minister? Wybiegając w przyszłość, kto za dziesięć lat będzie pamiętał, że podpisano taki, a nie inny plan (celowo podkreślam słowo plan) rozwoju, skoro już chyba nikt nie pamięta o niezrealizowanych punktach planu modernizacji MW na lata 2001- 2006 (w ramach programu dla całych Sił Zbrojnych dołączonego – choć bez statusu załącznika – do ustawy z dnia 25 maja 2001 r. o przebudowie i modernizacji oraz finansowaniu SZ RP). Pomijając fakt wielokrotnego dokonywania poprawek, produkt finalny (obecny stan Marynarki Wojennej) diametralnie różni się od tego co „planowano”. Warto zwrócić uwagę na jedną z podstawowych przyczyn takiego stanu rzeczy, czyli brak ponadpartyjnego porozumieniaw kwestiach związanych z obronnością państwa. Biorąc za przykład duńskie Porozumienia Obronne (Forsvarsforlig) podpisywane co pięć lat, uwagę przykuwa pierwszy zapis: Partia Liberalna, Partia Socjaldemokratyczna, Duńska Partia Ludowa, Socjalistyczna Partia Ludowa, Konserwatywna Partia Ludowa, Partia Radykalno-Liberalna i Sojusz Liberalny osiągnęły następujące porozumienie w westiach obronności Danii na okres od 2010 do 2014 roku. („Forsvarsforlig 2010- 2014” z 24.06.2009 r.) Czy ktokolwiek ma wątpliwości dlaczego duńska Marynarka Wojenna (jak i całe siły zbrojne tego państwa) jest rozwijana w sposób ciągły, a kolejne rządy nie chcą wprowadzać swoich „poprawek” i oszczędności? Należy podkreślić, że flota wojenna odgrywa niepomiernie ważniejszą rolę w systemie obronności Danii niż w naszym kraju, ale nie ma to większego znaczenia dla ukazania ogólnego sposobu myślenia, bo porozumienia dotyczą całych sił zbrojnych. Szekspirowska tragedia z przełomu XVI i XVII wieku dała początekpopularnemu powiedzeniu: „Źle się dzieje w państwie duńskim”, lecz w tym przypadkumożna powiedzieć, że to właśnie w państwie duńskim dzieje się dobrze.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 3/2010