Najgorszy miesiąc
Wojciech Holicki
Zdarzyło się 70 lat temu (47)
Najgorszy miesiąc
W początkowym okresie wojny na Dalekim Wschodzie do niewoli dostały się dziesiątki tysięcy żołnierzy broniących bez powodzenia terytoriów atakowanych przez Japończyków. Zdobywcy, uznający poddanie się za dyshonor i niezwiązani postanowieniami konwencji chroniących jeńców wojennych, od początku traktowali ich w nieludzki sposób. Gdy byli przerzucani drogą morską, do niedożywienia i braku opieki medycznej dochodziły nie tylko ciasnota i duchota w ładowniach, ale również możliwość śmierci w razie storpedowania lub zbombardowania nieoznakowanego statku. Zdarzeń takich nie zabrakło, a najgorszym pod tym względem miesiącem był wrzesień 1944 r.
Ponad 2 lata wcześniej, 22 czerwca 1942 r., w rejs z Rabaulu (Nowa Brytania w Archipelagu Bismarcka) do Haikou na chińskiej wyspie Hajnan wyruszył motorowiec Montevideo Maru (7266 BRT). Szybki, płynący bez eskorty statek wiózł dużą grupę australijskich żołnierzy i cywilów, którzy dostali się do niewoli pół roku wcześniej, gdy wspomniany port wyjściowy został zdobyty przez oddziały japońskie. Amerykański okręt podwodny Sturgeon (SS 187) 1 lipca zatopił go u zachodnich brzegów Luzonu (Filipiny), powodując największą tragedię morską w historii kraju kangurów – zginęło wówczas 1054 jego obywateli.
Dokładnie 3 miesiące później patrolujący pod Szanghajem Grouper (SS 214) wystrzelił 6 torped do Lisbon Maru (7053 BRT), na którym z Hongkongu do Japonii płynęło 1816 upakowanych w trzech ładowniach Brytyjczyków i około 2000 żołnierzy cesarskich. Trafiła i wybuchła tylko jedna, stopując statek, ale nie powodując strat wśród jeńców, bo uderzyła w śródokręcie. Dowodzący strażnikami nie pozwolił na opuszczanie ładowni, a wieczorem pokrywy zostały zabite deskami i przykryte brezentem. Warunki wewnątrz gwałtownie się pogorszyły, a na domiar złego do ładowni nr 3 zaczęła przeciekać woda. Dobę po storpedowaniu na pokładzie holowanego Lisbon Maru byli już tylko strażnicy i jeńcy. Gdy statek zaczął tonąć, osiadając najpierw rufą na mieliźnie, zginęli ci w ładowni rufowej. Do tych, którzy zdołali wydostać się z dziobowych, strzelano, także z kilku jednostek będących w pobliżu. Dopiero, gdy silny prąd uniósł rozbitków dalej i zaczęły ich podnosić chińskie dżonki, Japończycy przystąpili do ratowania Brytyjczyków. 5 października na apelu w Szanghaju doliczono się, że ocalało 970; pierwszej zimy w Japonii nie przeżyło z powodu niedożywienia i chorób około 200.
26 stycznia 1943 r. Wahoo (SS 238) zatopił w pobliżu wyspy Pulau Bras (na północ od Nowej Gwinei) transportowiec Buyo Maru (5446 BRT), na którym oprócz ponad 1100 żołnierzy japońskich płynęło 269 jeńców hinduskich i grupka Brytyjczyków. Po wyjściu na powierzchnię dowódca Wahoo, kpt. mar. Dudley W. Morton, rozkazał otworzyć ogień do łodzi z rozbitkami; nazajutrz Choko Maru 2 uratował zdecydowaną większość żołnierzy i żadnego Hindusa. Pod koniec roku, 25 listopada, w rejs z Ambon (Moluki) do Surabaji (Jawa) wyruszył Suez Maru (4645 BRT), wiozący 546 chorych Brytyjczyków i Holendrów z obozów na Molukach. Cztery dni potem statek został zatopiony przez USS Bonefish (SS 223) i nikt z nich nie ocalał – ci, którzy nie poszli na dno razem z frachtowcem, zostali wystrzelani w wodzie przez Japończyków.
Kolejnymi pozycjami w koszmarnym rejestrze stały się Tango Maru (6200 BRT), Tamahoko Maru (6780 BRT) i Harugiku Maru (3039 BRT). Pierwszy z nich, storpedowany 24 lutego 1944 r. przez Rashera (SS 269) u brzegów wyspy Bali, płynął z Surabaji na Ambon wioząc oprócz jawajskich „robotników kontraktowych” 200- 300 jeńców; jego zatonięcie oznaczało śmierć nie mniej niż 3000 „pasażerów”.
Drugi przewoził, oprócz ładunku rudy miedzi oraz wielu Japończyków (wojskowych i cywilów), także 772 jeńców (267 Australijczyków, 266 Holendrów, 190 Brytyjczyków oraz 43 Amerykanów), którzy mieli dość znośne warunki w dwóch ładowniach. Został 24 czerwca 1944 r. w pobliżu Nagasaki trafiony przez dwie torpedy z USS Tang (SS 306, dowodził nim były zastępca Mortona, Richard O’Kane3) i poszedł na dno w ciągu minuty; zginęło 560 jeńców, których ratowano w ostatniej kolejności. Natomiast Harugiku Maru, płynący z Belawanu (port na płn.-wsch. Sumatrze) do Pakanbaroe (Pekanbaru, również Sumatra) i storpedowany przez brytyjski okręt podwodny Truculent 24 czerwca, miał na pokładzie 720 jeńców. Tonął dłużej, a tym razem jednostki eskorty robiły co mogły by ich ratować, więc zginęło jedynie około 180.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 9-10/2014