Najkrwawszy dzień operacji „Dynamo”

 


Wojciech Holicki


 

 

 

Zdarzyło się 70 lat temu (5)

 

Najkrwawszy dzień

 

operacji „Dynamo”



Gdy późnym popołudniem 26 maja 1940 roku padł rozkaz rozpoczęcia ewakuacji Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, w Admiralicji zakładano, że Niemcy zdobędą Dunkierkę za dwa dni i w tym czasie uda się zabrać stamtąd 45 tysięcy ludzi. Tymczasem operacja „Dynamo”, bo tak oficjalnie nazwano ewakuację, potrwała do 4 czerwca, a w Anglii znalazło się prawie 200 tys. żołnierzy brytyjskich i 140 tys. francuskich. Jedną z przyczyn tak nieoczekiwanie pomyślnego jej wyniku była pogoda, która nie sprzyjała Aliantom tylko przez dwa i pół dnia z ogółem dziewięciu. 30 i 31 maja silne zachmurzenie po raz kolejny niemal zupełnie „uziemiło” jednostki Luftwaffe, mające – zgodnie z przechwałkami Göringa – samodzielnie zniszczyć okrążone oddziały alianckie. Wiele wskazywało jednak na to, że nazajutrz niebo będzie zupełnie czyste i znów pojawią się nad Dunkierką setki niemieckich bombowców, w tym szczególnie groźne sztukasy, Junkersy Ju 87. Na nieszczęście dla wielu okrętów prognoza sprawdziła się w stu procentach.



 

 


 
Wieczorem 27 maja, po kolejnym dniu działań powietrznych nad kotłem, Brytyjczycy i Niemcy podliczyli swoje straty. Zadane przeciwnikowi obie strony oceniły bardzo optymistycznie, jednak oczywiste było, że port wewnętrzny w Dunkierce nie nadaje się do użytku. Nazajutrz poddało się Calais i skapitulowała armia belgijska, ale kiepska pogoda ograniczyła niemal do zera operacje dowodzonego przez gen. majora Wolframa von Richthofena VIII Korpusu Luftwaffe. Rezultaty ataków na jednostki ewakuacyjne były więc mizerne – zatopiony został tylko prom Queen of the Channel (1162 BRT, nie spowodowało to żadnych strat) oraz kilka malutkich jednostek, a niszczyciel Windsor, na którym od odłamków rozrywających się w pobliżu bomb i ostrzału z samolotów zginęło kilkudziesięciu ludzi, odniósł tylko drobne uszkodzenia (do 3 czerwca odbył jeszcze sześć rejsów do Dunkierki, zabierając łącznie prawie 4000 żołnierzy). Ranek 29 maja był jeszcze gorszy, ale około południa zaczęło się rozjaśniać i po 14.00 VIII Korpus, wzmocniony przez liczne samoloty z innych formacji, ruszyłdo ataku. Niektóre z jego jednostek byływ powietrzu wcześniej, odczuły to niszczyciele Gallant, Grenade i Jaguar, płynące do Dunkierki świeżo przetrałowaną trasą „X” – bomby zrzucone przez sztukasy uszkodziły ten pierwszy i nie wziął on już udziału w ewakuacji. Potem było tylko gorzej. Jednym z głównych celów trwających prawie do zmierzchu, tylko z krótkimi przerwami nalotów, stało się molo wschodnie, przy którym cumowało kilkanaście różnych jednostek. Do 16.30 myśliwcom i artylerii plot. udawało się trzymać bombowce na dystans, ale kolejne ich fale zaczęły zrzucać ładunek dużo celniej. Najpierw ciężko uszkodzony został trałowiec pomocniczy Polly Johnson, potem los ten spotkał wspomnianego już Jaguara, który właśnie odbijał, mając na pokładzie około 1000 żołnierzy. Unieruchomiony, mający silny przechył okręt odholował dalej niszczyciel Express, który przejął „pasażerów”; po jakimś czasie mógł on kontynuować rejs do Dover o własnych siłach. Grenade, trafiony dwiema bombami, zaczął dryfować ku wyjściu, ale jeden z trawlerów wyciągnął go na zewnątrz,zapobiegając ewentualnemu zablokowaniu farwateru. Po pewnym czasie na ogarniętym silnym pożarem niszczycielu eksplodowała komora amunicyjna i okręt zatonął. Spośród stojących w Dunkierce jednostek poszedł jeszcze na dno trałowiec pomocniczy Calvi, a uszkodzony został francuski niszczyciel Mistral. Po drugiej stronie mola bomby zatopiły turbinowy wycieczkowiec Fenella (2376 BRT), a niedługo potem inna szybko zakończyła rejs do Dover bocznokołowca Crested Eagle (1100 BRT), który musiał wyrzucić się na brzeg. Niedaleko od niego osiadł na mieliźnie transportowiec Clan MacAlister (6787 BRT, dostarczył pod Dunkierkę osiem barek desantowych), opuszczony przez załogę po tym, jak ciężko uszkodziły go sztukasy. Wieczorem zatonął trafiony bombą w kotłownię trałowiec pomocniczy Gracie Fields (393 BRT), przewożonych na nim żołnierzy zdążyły przejąć inne jednostki. Parę godzin wcześniej nie mieli tyle szczęścia na Waverleyu (537 BRT) – wzięty na muszkę przez Heinkle poszedł on na dno tak szybko, że zginęło ponad 3002. Listę ofiar powiększyły jeszcze promy turbinowe Lorina (1578 BRT) i King Orry (1877 BRT, był trzecią jednostką Isle of Man Steam Packet Co. zatopioną w ciągu doby!). Niemieckie samoloty zapisały na swoim koncie także kilka statków francuskich i belgijskich.
 
 
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 6/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter