Największe z największych - Morski system strategiczny Tajfun

Tomasz Grotnik
Okręty projektu 941 od początku swojego istnienia wzbudzały emocje. Powodował je głównie ich niezwykły rozmiar, który stał się powodem wpisania do „Księgi rekordów Guinessa”, a także kształt zewnętrzny rodzący domysły o konstrukcję wnętrza – długo pozostającą tajemnicą. Z tych przyczyn doczekały się też obsadzenia w roli głównej jednej z poczytniejszych powieści Toma Clancy’ego – „Polowanie na Czerwony Październik”. Pozostały największymi jednostkami podwodnymi zimnej wojny i nic nie wskazuje na to, by w przewidywalnej przyszłości miały powstać podobne, bądź większe.
Związek Radziecki był pierwszym krajem, który wysłał w morze okręty podwodne z rakietami balistycznymi do rażenia stałych celów lądowych. W połowie lat 50. rozpoczęto próby z B‑67, przebudowanym z konwencjonalnej jednostki torpedowej proj. 611 (ozn. NATO: Zulu) według proj. W611, okrętem testowym dla systemu D‑1 z 2 pociskami R‑11FM. Uzyskane doświadczenia pozwoliły na opracowanie proj. AW611 (NATO: Zulu V), według którego przebudowano 5 dalszych nosicieli rakiet, będących w istocie odmianą seryjną B‑67. D‑1 był bardzo prymitywny – pociski odpalano ze stołu startowego wynoszonego na szczyt kiosku, w położeniu nawodnym, i mogły pokonać zaledwie około 150 km, o celności nie wspominając.
Parytet za wszelką cenę
Wyścig zbrojeń w zakresie morskich systemów strategicznych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a ZSRR nabrał nowego wymiaru wraz z pojawieniem się na początku lat 60. w US Navy pierwszych atomowych okrętów podwodnych typu George Washington przenoszących po 16 „kompaktowych” rakiet balistycznych Polaris A1 (UGM‑27) o zasięgu od 1900 do 4500 km. Zaburzyły one istotnie równowagę na korzyść USA. W tamtym czasie Wojenno-Morskoj Fłot (WMF), oprócz wspomnianego proj. AW611, mógł im przeciwstawić jednostki proj. 658 (NATO: Hotel I) z napędem atomowym i ich konwencjonalne odpowiedniki proj. 629 (Golf I) każdą z 3 rakietami R‑13 kompleksu D‑2, wciąż ze startem nawodnym i zasięgiem 600 km. Mała liczba pocisków na okrętach radzieckich była wynikiem ich znacznej długości (wysokości) i konieczności pomieszczenia ich wyrzutni pomiędzy stępką a szczytem kiosku. Dopiero nowy kompleks D‑5 z rakietami R‑27 (RSM‑25) startującymi spod wody, o zasięgu 3000 km, pozwolił na opracowanie proj. 667A Nawaga (Yankee I), który pod względem liczby jednostki ognia stał się odpowiednikiem Washingtonów. Prototypowy K‑137 zapoczątkował długą linię rozwojową udanych okrętów kilku podtypów, będących nosicielami kolejnych rodzajów radzieckich rakiet balistycznych aż do dziś. Pierwszym z nich był proj. 667B Muriena (Delta I), którego prototyp – K‑279 – wszedł do służby już w końcu 1972 r. Był uzbrojony w kolejny system D‑9 z wielogłowicowymi pociskami R‑29 (4K75/RSM-40), w przeciwieństwie do poprzednich, tym razem już o zasięgu międzykontynentalnym. Był to istotny skok jakościowy w arsenale WMF, bowiem jednostki tego typu nie musiały już pokonywać rubieży strzeżonych przez siły ZOP państw NATO i stacjonarne systemy hydrolokacyjne, aby dotrzeć w rejony Stanów Zjednoczonych, skąd dopiero mogły wykonać uderzenia jądrowe (tak jak np. Nawagi i starsze).
Twórcą sukcesu był główny konstruktor Siergiej N. Kowaliow z leningradzkiego biura projektowego LPMB „Rubin”. Choć bez wątpienia jego zespół inspirował się dokonaniami Amerykanów w tym zakresie, to ponoć udział wywiadu w opracowywaniu Nawagi był minimalny. Tak czy inaczej, masowo budowane Yankee i Delty pozwoliły przywrócić równowagę po obu stronach „żelaznej kurtyny”, a nawet przechylić nieco szalę na stronę radziecką (pod względem liczby głowic i okrętów). Parytet ten miał istotne znaczenie dla władz ZSRR, starających się utrzymać go w zasadniczych obszarach zbrojeń. Jednak nie na długo, bo niebawem nadszedł zwiastun jego kolejnego załamania…
Na początku lat 70., gdy Nawagi i Murieny zasilały floty Północną i Oceanu Spokojnego, w USA rozpoczęto prace nad kolejnym systemem strategicznym bazowania morskiego dalekiego zasięgu ULMS II (Undersea Long-range Missile System). Miał on się opierać na wielogłowicowych międzykontynentalnych pociskach balistycznych Trident I C4 oraz okrętach typu Ohio i umożliwiać rażenie celów na terenie ZSRR w zasadzie z dowolnego akwenu świata. Wkrótce okazało się też, że nowy system US Navy przewyższy parametrami będący wówczas w seryjnej produkcji D‑9 i jego odmiany. Sytuacja ta stała się przyczynkiem do uruchomienia „symetrycznych” prac w ZSRR.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO nr Specjalny 2/2015