Następcy Rafale i Typhoon. Projekty europejskich samolotów bojowych

Michał Gajzler
Miniony rok przyniósł wydarzenia o potencjalnie kluczowym charakterze dla rozwoju europejskiego przemysłu lotniczego. Są one związane z uruchomieniem programów mających doprowadzić do powstania samolotów wielozadaniowych nowej generacji. W ciągu kilku miesięcy wykonano szereg kroków na drodze do realizacji wspólnego francusko-niemieckiego samolotu kolejnej generacji, a także prezentacji przez brytyjskie Ministry of Defence (MoD) dokumentu znanego pod nazwą Combat Air Strategy, co połączono z ujawnieniem brytyjskiej koncepcji samolotu wielozadaniowego szóstej generacji, ochrzczonej historyczną nazwą Tempest. Jak na razie oba programy pozostają w stosunkowo wczesnej fazie prac, a ich przyszłość nie jest do końca jasna. Niemniej jednak ich znaczenie dla przyszłości europejskiego przemysłu lotniczego skłania do przyjrzenia się dotychczasowym ustaleniom.
Podejście francusko-niemieckie
Pierwsze deklaracje dotyczące rozwoju europejskiego wielozadaniowego samolotu bojowego nowej generacji padły jeszcze w lipcu 2017 roku, gdy rządy Francji i Niemiec porozumiały się w sprawie koncepcji uruchomienia wspólnego programu myśliwca nowej generacji. Docelowo powinien on doprowadzić do wdrożenia do służby ok. 2040 roku maszyny, która stanie się następcą eksploatowanych przez Armeé de l'air samolotów Dassault Rafale oraz wykorzystywanych przez niemiecką Luftwaffe Typhoonów. Formalna decyzja w tej sprawie została podjęta w czasie wspólnego posiedzenia gabinetów, które odbyło się wówczas w Paryżu. Samo porozumienie nie oznaczało jednak automatycznego rozpoczęcia prac konstrukcyjnych nad nowym samolotem. Wedle ustaleń poczynionych na wspomnianym posiedzeniu założono, że w pierwszej kolejności, najpóźniej do połowy 2018 roku powstać ma mapa drogowa programu.
Francuska koncepcja nowej maszyny wielozadaniowej ma być w praktyce propozycją całego systemu współpracujących elementów, stąd nowy projekt określono mianem Système de Combat Aérien du Futur, czyli SCAF, lub też Future Combat Air System, czyli FCAS. Przy czym sam samolot wielozadaniowy, będący głównym elementem systemu, zaczęto określać nazwą New Generation Fighter (NGF).
List intencyjny w sprawie rozpoczęcia wspólnego francusko-niemieckiego projektu został podpisany przez obie strony jeszcze w kwietniu 2018 roku. Do podpisania dokumentu opisującego wspólne wymagania techniczne miało dojść jeszcze w czasie ostatniego Międzynarodowego Salonu Lotniczego ILA w Berlinie, również w kwietniu ubiegłego roku. Przygotowanie gruntu do zawiązania porozumienia między producentami ma zająć natomiast około roku. W styczniu 2019 roku, przynajmniej teoretycznie powinno dojść do podpisania porozumienia międzyrządowego.
Zgodnie z postanowieniami wspomnianego listu intencyjnego wiodącą rolę w przedsięwzięciu obejmie strona francuska. To nie powinno zresztą dziwić, biorąc pod uwagę zakres doświadczeń Dassault Aviation jako integratora. Poza tą ostatnią firmą bardzo istotną rolę w programie nowego samolotu wielozadaniowego odgrywać będzie również Airbus. Niejako w zamian za francuskie przewodnictwo nad programem FCAS (Future Combat Air System) strona niemiecka uzyskać miała przewodnictwo nad programami nowego czołgu oraz powietrznego bezzałogowca klasy MALE.
Za opracowanie nowych jednostek napędowych dla samolotu odpowiadać będą firmy Safran oraz MTU Aero Engines. Wedle doniesień francuskiego dziennika La Tribune firma Safran miałaby w tym przypadku objąć rolę integratora, natomiast MTU głównego poddostawcy. W przypadku awioniki wiodąca rola przypadnie najprawdopodobniej francuskiej firmie Thales, o ile nie dojdzie do zaangażowania do prac nad nowym samolotem partnerów z innych krajów europejskich. To mogłoby bowiem doprowadzić do włączenia się do projektu nowych producentów. Kraje, z których pochodzą firmy mające potencjalnie duże możliwości w tym zakresie, czyli Włochy i Szwecja, kojarzone są jednak bardziej z konkurencyjnym projektem brytyjskim, o czym w dalszej części artykułu. Sam Thales w pracach nad systemami awioniki przeznaczonymi dla NGF (New Generation Fighter) będzie już mógł najprawdopodobniej skorzystać z doświadczeń wyniesionych z prac nad modernizacją samolotów Dassault Rafale do standardu F4. Ten ostatni wariant francuskiego samolotu wielozadaniowego ma m.in. dysponować nowym radarem.
Co dość istotne, można założyć, że opracowanie nowych systemów uzbrojenia samolotu, podobnie jak ma to miejsce w przypadku de facto konkurencyjnego programu zainicjowanego przez Wielką Brytanię, odgrywać będzie europejski koncern rakietowy MBDA. Można również spekulować, że NGF stanie się również w przyszłości nosicielem nowych francuskich pocisków z głowicami jądrowymi Composant Nucléaire Aéroportée, które powinny w latach 2030–2040 zastąpić obecnie wykorzystywane pociski ASMP-A.
Jeszcze 20 listopada ubiegłego roku francuska minister obrony narodowej, Florence Parly, poinformowała natomiast o uzgodnieniu kolejnych kroków we wspólnym francusko-niemieckim programie. Wspomniane uzgodnienia dotyczą w tym przypadku rozpoczęcia nie później niż w połowie 2019 roku prac nad demonstratorem myśliwca nowej generacji oraz przeznaczonego dlań silnika.
W praktyce podpisania kolejnych umów dotyczących rozwoju zarówno samego samolotu, jak i przeznaczonych dlań nowych jednostek napędowych należy spodziewać się w czerwcu 2019 roku, w czasie kolejnej edycji salonu lotniczego na podparyskim lotnisku Le Bourget. Trudno w tym przypadku wykluczyć medialny pierwiastek przedsięwzięcia, wykorzystywany do celów propagandowych zarówno przez firmy biorące udział w przedsięwzięciu, jak i polityków. Wedle części raportów, przytaczanych przez agencję Reuters jeszcze w listopadzie ubiegłego roku, do podpisania kontraktu na prace nad dalszym rozwojem projektu może jednak dojść jeszcze w styczniu 2019 roku. Tak czy inaczej, zawarcie kolejnych umów jest niezbędne, bowiem prace projektowe wymagać będą już zapewnienia finansowania ze środków rządowych obu partnerów.
Komentatorzy analizujący od początku dość uważnie doniesienia związane z francusko-niemieckim projektem przeważnie zwracali uwagę na brak w projekcie Wielkiej Brytanii, równocześnie podpowiadając przyczyny takiego obrotu spraw. Zdaniem większości z nich jest to pokłosie nie tyle innych wymagań potencjalnych partnerów, a wątpliwości natury politycznej towarzyszących Brexitowi. Z drugiej strony współpraca francusko-niemiecka jest również kolejnym świadectwem tego, jakich rozmiarów przedsięwzięciem, pod względem finansowym, stało się opracowanie nowego samolotu wielozadaniowego. Biorąc pod uwagę zakres prac, wymaganych technologii i wielkość niezbędnego finansowania, na samodzielną realizację tego rodzaju przedsięwzięcia pozwolić mogą sobie w tym momencie w najlepszym przypadku tylko trzy ze światowych mocarstw. Inne kraje zmusza to do nawiązywania aliansów międzynarodowych. Równocześnie cały czas trzeba mieć świadomość, że współpraca może nieść poważne wyzwania, takie jak problemy w uzgodnieniu wymagań technicznych zadowalających obie strony. Nie mniej istotna pozostaje w tym przypadku kwestia udziału przemysłowego w projekcie, czy też kwestie związane z prawami do eksportu. W praktyce wszystkie te problemy napotkano w czasie realizacji wcześniejszych europejskich programów międzynarodowych, stąd nie można wykluczyć ich powtórzenia.
Realizacja francusko-niemieckiego projektu będzie więc swego rodzaju poligonem doświadczalnym, który pomoże zweryfikować, na ile dwa z najważniejszych krajów Unii Europejskiej potrafią ze sobą współpracować oraz zarządzać zaawansowanym i kosztownym programem zbrojeniowym.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 1/2019