Niemcy i Rosjanie na morzu
Michał Glock
Niemcy i Rosjanie na morzu
Wybrane aspekty współpracy rosyjsko-niemieckiej
1877-1941
Przy okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej w polskich mediach rozpoczęła się dyskusja na temat, który kraj bardziej się do niej przyczynił. W prasie pojawiło się sporo artykułów na temat współpracy radziecko-niemieckiej w okresie międzywojennym, niestety nie były one zbyt merytoryczne. Niniejszy tekst traktuje o współpracy dwóch wielkich państw na polu zbrojeń morskich, aczkolwiek obejmuje okres szerszy niż lata 1922-1941.

Pomijając carycę Katarzynę II, zwaną przez Rosjan Wielką, która była Niemką urodzoną w Szczecinie i wspierała kontakty rosyjsko-pruskie, współpraca rosyjsko- -niemiecka datuje się w zasadzie od czasów wojen napoleońskich, gdy oddziały pruskie i rosyjskie ramię w ramię walczyły z wojskami francuskimi. Po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku kontakty z carską Rosją nabrały rozmachu, czemu sprzyjała industrializacja państwa niemieckiego i zacofanie wschodniego sąsiada przy jednoczesnej chęci wejścia Petersburga na drogę postępu technicznego i technologicznego. Nie bez znaczenia było też to, że obie rodziny cesarskie – Hohenzollernów i Romanowych – były ze sobą skoligacone. Warto też wspomnieć o tzw. Niemcach Bałtyckich (Baltendeutsche), mających swe majątki ziemskie na terenie obecnej Łotwy i Estonii, a odgrywających niemałą rolę w marynarce rosyjskiej i przy carskim dworze.
WPIERW TORPEDOWCE
W dziedzinie zbrojeń morskich współpraca rozpoczęła się od budowy torpedowców w niemieckiej stoczni Ferdinanda Schichaua (1814-1896) z Elbląga. Pierwszym był niewielki Karabin z 1877 roku zaprojektowany przez zięcia właściciela zakładów, Carla Ziesego (1848-1917) i Borgstedego. Kosztował 14 250 rubli. W roku następnym szczeciński Vulcan zbudował Rosjanom torpedowce Rakieta i Samopał. W połowie lat 80. XIX wieku w rosyjskim ministerstwie marynarki (Morskoje wiedomstwo, w skr. Morwied) uznano, że konieczna jest budowa torpedowców nowych typów, w oparciu o konstrukcje zagraniczne. Powody były dwa. Po pierwsze – własny przemysł okrętowy w tym czasie dysponował małymi możliwościami produkcyjnymi i zwyczajnie nie był w stanie zbudować zaawansowanych technicznie (choć niewielkich) jednostek. Po drugie, nie posiadano kadry inżynierskiej na odpowiednim poziomie, dopiero szkolonej w macierzystych uczelniach i w stoczniach zagranicznych. Kilka torpedowców zamówiono na próbę we Francji i Wielkiej Brytanii, lecz nie zostały one zbyt dobrze ocenione w Petersburgu. Pomijając ich niedużą wyporność, były to okręty raczej powolne, gdyż rozwijały prędkość w granicach 16-18 w. Tymczasem w 1885 roku przyjęto – na zasadach komercyjnych – pomoc stoczni Schichaua. Budowano tam wtedy jedne z najlepszych jednostek floty niemieckiej tego okresu, torpedowce serii S 1 – S 65. Okręty tego właśnie typu zaproponowano Rosji. Początkowo zamówiono u Schichaua trzy torpedowce dla Floty Bałtyckiej (Abo, Windawa i Libawa), a potem jeszcze sześć dalszych dla Floty Morza Czarnego. Cały kontrakt był warty 555 224 rubli, zaś ostatnie jednostki z tego zamówienia zwodowano w marca 1886 roku. Torpedowce typu Abo na próbach osiągały prędkości ponad 21 w. (Jałta 21,63, zaś Kodor 22,24 w.), co było wynikiem bardzo dobrym jak na ówczesne standardy i efektem dopracowanego kształtu kadłuba. Do dziewięciu okrętów jakie powstały w Elblągu dołączyły jeszcze dwa, zbudowane już według dokumentacji niemieckiej w petersburskiej Stoczni Newskiej (Jancziche i Suczena). Od początku okręty projektowano z myślą o tym, że będą rozbierane, tak aby można było przewieźć je koleją na Daleki Wschód. Następne torpedowce zamówiono niedługo potem. Były to późniejsze Anakrija (wzorowana na wspomnianych jednostkach) i Adler osiągający prędkość 26,5 w. Na podstawie dokumentacji Anakriji zbudowano w Rosji 10 identycznych torpedowców typu Tosna z powodzeniem służących aż do lat 20. (oczywiście wraz z upływem czasu pełniły coraz mniej wymagające funkcje). Adler natomiast należał do kolejnego pokolenia niemieckich torpedowców (S 65 – S 74), miał też związek z budowanym u Schichaua dla Włoch typem Aquila, i był znacznie większy od 11 poprzedników zbudowanych na rosyjskie zamówienie. Duża prędkość, jaką uzyskano, była możliwa dzięki zainstalowaniu mocniejszej siłowni, o mocy 2000 KM (wcześniej 900-1000 KM), i dwóch kotłów w miejsce jednego (stąd charakterystyczna dwukominowa sylwetka). Wszystkie wspomniane torpedowce były finansowane z wieloletniego programu rozbudowy floty przyjętego w 1881 roku.
WPIERW TORPEDOWCE
W dziedzinie zbrojeń morskich współpraca rozpoczęła się od budowy torpedowców w niemieckiej stoczni Ferdinanda Schichaua (1814-1896) z Elbląga. Pierwszym był niewielki Karabin z 1877 roku zaprojektowany przez zięcia właściciela zakładów, Carla Ziesego (1848-1917) i Borgstedego. Kosztował 14 250 rubli. W roku następnym szczeciński Vulcan zbudował Rosjanom torpedowce Rakieta i Samopał. W połowie lat 80. XIX wieku w rosyjskim ministerstwie marynarki (Morskoje wiedomstwo, w skr. Morwied) uznano, że konieczna jest budowa torpedowców nowych typów, w oparciu o konstrukcje zagraniczne. Powody były dwa. Po pierwsze – własny przemysł okrętowy w tym czasie dysponował małymi możliwościami produkcyjnymi i zwyczajnie nie był w stanie zbudować zaawansowanych technicznie (choć niewielkich) jednostek. Po drugie, nie posiadano kadry inżynierskiej na odpowiednim poziomie, dopiero szkolonej w macierzystych uczelniach i w stoczniach zagranicznych. Kilka torpedowców zamówiono na próbę we Francji i Wielkiej Brytanii, lecz nie zostały one zbyt dobrze ocenione w Petersburgu. Pomijając ich niedużą wyporność, były to okręty raczej powolne, gdyż rozwijały prędkość w granicach 16-18 w. Tymczasem w 1885 roku przyjęto – na zasadach komercyjnych – pomoc stoczni Schichaua. Budowano tam wtedy jedne z najlepszych jednostek floty niemieckiej tego okresu, torpedowce serii S 1 – S 65. Okręty tego właśnie typu zaproponowano Rosji. Początkowo zamówiono u Schichaua trzy torpedowce dla Floty Bałtyckiej (Abo, Windawa i Libawa), a potem jeszcze sześć dalszych dla Floty Morza Czarnego. Cały kontrakt był warty 555 224 rubli, zaś ostatnie jednostki z tego zamówienia zwodowano w marca 1886 roku. Torpedowce typu Abo na próbach osiągały prędkości ponad 21 w. (Jałta 21,63, zaś Kodor 22,24 w.), co było wynikiem bardzo dobrym jak na ówczesne standardy i efektem dopracowanego kształtu kadłuba. Do dziewięciu okrętów jakie powstały w Elblągu dołączyły jeszcze dwa, zbudowane już według dokumentacji niemieckiej w petersburskiej Stoczni Newskiej (Jancziche i Suczena). Od początku okręty projektowano z myślą o tym, że będą rozbierane, tak aby można było przewieźć je koleją na Daleki Wschód. Następne torpedowce zamówiono niedługo potem. Były to późniejsze Anakrija (wzorowana na wspomnianych jednostkach) i Adler osiągający prędkość 26,5 w. Na podstawie dokumentacji Anakriji zbudowano w Rosji 10 identycznych torpedowców typu Tosna z powodzeniem służących aż do lat 20. (oczywiście wraz z upływem czasu pełniły coraz mniej wymagające funkcje). Adler natomiast należał do kolejnego pokolenia niemieckich torpedowców (S 65 – S 74), miał też związek z budowanym u Schichaua dla Włoch typem Aquila, i był znacznie większy od 11 poprzedników zbudowanych na rosyjskie zamówienie. Duża prędkość, jaką uzyskano, była możliwa dzięki zainstalowaniu mocniejszej siłowni, o mocy 2000 KM (wcześniej 900-1000 KM), i dwóch kotłów w miejsce jednego (stąd charakterystyczna dwukominowa sylwetka). Wszystkie wspomniane torpedowce były finansowane z wieloletniego programu rozbudowy floty przyjętego w 1881 roku.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 7/2010