Niemieckie jednostki pancerne we wrześniu 1939 r.
Piotr Zarzycki
Niemieckie jednostki pancerne
we wrześniu 1939 r.
(skład i obsady personalne)

Po przegranej wojnie szybko w Niemczech zrodziła się myśl o konieczności posiadania licznych formacji pancernych. Ponieważ tak Niemcy, jak i Rosja Sowiecka zakładały, iż jednostki szybkie będą środkiem agresji, a jednocześnie oba państwa znalazły się w izolacji politycznej, naturalnym więc procesem było ich porozumienie. Od traktatu w Rapallo w 1922 roku współpraca wojskowa kwitła. Na poligonach sowieckich testowano prototypy niemieckich wozów pancernych, zapoczątkowano wykształcanie się nowej taktyki użycia czołgów. Wszystko to, czego zakazywał Traktat Wersalski. W zamian za to niemieccy inżynierowie pomagali budować sowiecki przemysł zbrojeniowy wyposażając fabryki w najnowocześniejsze maszyny. Po dojściu do władzy Adolfa Hitlera proces rozbudowy wojsk pancernych został przyspieszony i uzyskał najwyższy priorytet. Niemcy nie kryli już specjalnie rozbudowy swoich sił zbrojnych – Wehrmachtu. Prawdziwym guru, ojcem niemieckich wojsk pancernych stał się Heinz Guderian, który w licznych artykułach i książkach propagował zupełnie nowe podejście do użycia czołgów i wojsk szybkich w ogóle.
Od połowy lat 30. XX w. rozwój niemieckich jednostek pancernych został znacznie przyspieszony. Szkolono obsługi i rozpoczęto produkcję czołgów na masową skalę. W rezultacie tego do chwili wybuchu wojny III Rzesza Adolfa Hitlera otrzymała drugie, obok lotnictwa, nowoczesne zbrojne ramię przyszłych podbojów. Jako ciekawostkę można dodać, iż w tym czasie sowieci poszli zupełnie inną drogą. Zamiast rozwijać taktykę postawili na masowość, w rezultacie tego ZSRS posiadał na stanie ponad 23 000 czołgów, czyli ponad dwa razy więcej niż wszystkie pozostałe państwa świata razem wzięte. Po podpisaniu 23 sierpnia 1939 roku tzw. Paktu Ribbentropp-Mołotow droga ku wojnie stała otworem. W rezultacie tego Rzeczypospolitej przyszło się zmierzyć z największymi ówcześnie potęgami militarnymi. W dniu 1 września 1939 roku, w przenośni oczywiście, runęło na Polskę 2700 czołgów. Co prawda wozy typu PzKpfw.I, których niemal tysiąc użyto do uderzenia, nawet przez Niemców były już uznane za niepełnowartościowe. Heinz Guderian zwracał kilkakrotnie uwagę, iż są to pojazdy tak naprawdę szkolne, ale w swojej masie, chociaż poniosły wysokie straty, spełniły oczekiwania twórców blitzkriegu.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW Numer Specjalny 5