Nie tylko latarki
Wojciech Weiler
Nie tylko latarki
Surefire reklamuje się jako producent najwspanialszych na świecie narzędzi oświetlających oraz wyrobów taktycznych (the world’s finest illumination tools and tactical products). Tylko że tactical products pozostają w cieniu tego, z czego amerykańska firma słynie najbardziej i z czego najlepiej znają ją nasi Czytelnicy: znakomitych latarek.

Produkty Surefire’a najkrócej można podzielić na te świecące, oferowane w najszerszej gamie i na nieświecące, dość swobodnie rozumiane jako wyposażenie taktyczne. Są to ochronniki słuchu, środki łączności i ich elementy, tłumiki dźwięku, łoża z szynami Picatinny do karabinów, strzelb i peemów, adaptery do instalowania oświetlenia na tej broni krótkiej, która nie ma integralnych szyn montażowych i cały szereg gadżetów mniej lub bardziej potrzebnych (za to sakramencko drogich, jak np. długopisy za 125 USD!). Są też noże, powstające w Dziale Broni Białej firmy Surefire (Surefire Edged Weapons Division).
Noże Surefire’a
Ich konstrukcje zostały opracowane przy współudziale ekspertów z wojska, policji (w tym także z jednostek SWAT), służb ratunkowych i podobnych instytucji, gdzie nóż jest ważnym elementem ekwipunku. Widać, że zwrócono tu uwagę na każdy szczegół, nie oszczędzano na materiałach i procesie produkcyjnym. Efektem jest seria solidnych, efektywnych noży, wydających się być godnymi zaufania w każdych warunkach. W ofercie firmy z kalifornijskiego miasteczka Fountain Valley znajdziemy pięć noży: dwa o głowni stałej (zwane z angielskiego fixedami) i trzy składane (czyli foldery). Niezależnie od konstrukcji wszystkie one mają co najmniej trzy cechy wspólne. Pierwsza to materiał głowni pochodzący od jednego producenta – z huty Crucible Speciality Metals w Syracuse, Nowy Jork. Druga cecha wspólna to oznaczenia literowocyfrowe zaczynające się od EW (Edged Weapon – broń biała), po których następuje numer modelu. I wreszcie trzecim elementem łączącym wszystkie ostre wyroby Surefire’a jest ich osobliwa uroda, a w zasadzie jej brak (nie ujmując niczego w tej materii nożom Spyderco, które jak dotąd były dla mnie kwintesencją nożowej brzydoty). Jeśli chodzi o noże, to jestem zdecydowanym tradycjonalistą i przekombinowana, futurystyczna forma absolutnie do mnie nie przemawia – a ta tutaj jest naprawdę baaardzo futurystyczna. Tak bardzo, że noże SF wyglądają jak wzięte ze snu wariata!
Cztery z nich – dwa o klindze stałej i dwa składaki – mają głownie z nowoczesnego materiału nierdzewnego S30V, produkowanego technologią CPM (Crucible Particle Metallurgy) i błędnie nazywanego „stalą proszkową”: prasowanego z proszku, w odpowiedniej temperaturze i pod odpowiednim ciśnieniem. Otrzymywany w taki sposób materiał to nie żadna stal i określanie go tą nazwą jest z gruntu nieprawidłowe. Choć S30V ma właściwości i zastosowania typowe dla stali, to jego skład chemiczny i parametry są nieosiągalne przy produkcji metodami wytopu hutniczego. Został opracowany specjalnie na potrzeby branży nożowniczej, a w jej projektowaniu brał ponoć udział znany knifemaker Chris Reeve. Spiek ten znajduje zastosowanie zarówno w produkcji noży składanych, jak i taktycznych noży z gatunku heavy duty, z głownią stałą. Spiek S30V uznawany jest dość powszechnie za cyt. „najlepszą stal nierdzewną na świecie”. Pomijając wspomnianą już kwestię stali-niestali: nie mam pojęcia co takie stwierdzenie miałoby oznaczać, ale brzmi na pewno bardzo fajnie i „marketingowo”. Klingi wykonane z S30V hartowane są do twardości 58-60 HRC, świetnie trzymają ostrość i zachowują znakomitą odporność na korozję. Cena materiału oraz koszty jego obróbki są na poziomie adekwatnym do własności, a co za tym idzie – S30V nie znajdziemy w tanich nożach. Klingi z tego spieku mają noże o stałych głowniach: EW-05 Echo Combat/ Utility Knife i EW-06 Delta Combat/ Utility Knife oraz foldery: EW-04 Delta Combat/Utility Knife i EW-08 L.E.O. Law Enforcement Utility Knife.