Nieznany sprzęt Wojska Polskiego 1945-1990. Wóz dowodzenia obroną przeciwlotniczą PU-12

Tomasz Szulc
Centralizacja i automatyzacja dowodzenia prowadzą do znaczącego wzrostu efektywności użycia sił i środków. Po raz pierwszy stwierdzono to dowodnie w przypadku obrony przeciwlotniczej. Przeprowadzone w latach II wojny światowej próby wykazały, że ta sama liczba baterii przeciwlotniczych dowodzona centralnie gwarantuje znacznie większą skuteczność w zwalczaniu celów powietrznych, niż w przypadku ich autonomicznego działania – samodzielnego poszukiwania celów, śledzenia ich, określania parametrów strzelania itd. Wraz z rozwojem środków wczesnego wykrywania i śledzenia różnice między rezultatami działania autonomicznego i scentralizowanego stawały się jeszcze większe.
Systemy dowodzenia obroną przeciwlotniczą wojsk lądowych
Trudno dziwić się, że pojawiły się pomysły wprowadzenia podobnych sposobów dowodzenia w obronie przeciwlotniczej wojskach lądowych. Praktyczna realizacja tego celu była jednak nieprosta. Nawet zapewnienie niezawodnej łączności między dowodzącymi i dowodzonymi było znacznie trudniejsze, niż w przypadku stacjonarnych pozycji obrony przeciwlotniczej. Wraz ze wzrostem tempa działań problemem stało się także wypracowanie decyzji i sformułowanie rozkazów dla podległych jednostek. Dowódca nie dysponował aktualnymi i kompletnymi informacjami o przeciwniku i wojskach własnych, podejmował decyzje, których przekształcenie przez sztab w rozkazy zajmowało zbyt wiele czasu, nie było pewności, że zostaną na czas odebrane i właściwie wykonane.
Pierwsze zautomatyzowane systemy dowodzenia powstały w USA pod koniec lat 50. ub. wieku. W ZSRR na początku lat 60. stworzono kilka wąsko wyspecjalizowanych, zautomatyzowanych systemów dowodzenia: dla wojsk strategicznych, obrony plot., lotnictwa oraz ostrzegania przed atakiem jądrowym. Nie były ze sobą powiązane, a każdy projektowała inna instytucja w oparciu o inną bazę sprzętową.
Zaplanowano także automatyzację dowodzenia obroną przeciwlotniczą wojsk lądowych. Z jednej strony, namiastka takiej struktury już istniała, choć tylko na najniższym szczeblu, czyli baterii i dywizjonu artylerii plot. Już w czasie I wojny światowej zauważono, że obsługa armaty przeciwlotniczej nie jest sama w stanie w miarę precyzyjnie określić jakie są parametry lotu celu i wyliczyć odpowiednie kąty wyprzedzenia, wskutek czego strzelanie było zwykle mało skuteczne. Dlatego zaczęto konstruować przeliczniki balistyczne i zaopatrywać baterie w dalmierze. Stworzono centralne kierowanie ogniem i dowodzenie, choć dane do strzelania przekazywano głosowo, w postaci komend, wskutek czego działa musiały znajdować się bardzo blisko dalmierza i przelicznika. Skonstruowanie w latach II wojny stacji radiolokacyjnych znacząco zwiększyło odległość wykrywania i śledzenia celów oraz uniezależniło obronę od warunków pogodowych. Radary były jednak duże i skomplikowane, w związku z czym pojawiły się początkowo na szczeblu pułku, a informacje o wykrytych przez nie celach przekazywano do dywizjonów drogą telefoniczną. Znaczącym postępem było wprowadzenie selsynowych mechanizmów nadążnych w konstrukcji armat plot, dzięki czemu mogły one być naprowadzane na cel zdalnie. Im bardziej była jednak rozbudowana struktura dowodzenia, tym trudniej było ją wdrożyć w jednostkach przeciwlotniczych wojsk lądowych, gdyż te były zmuszone do częstej zmiany stanowisk, działania w rozproszeniu itd. Dlatego z jednej strony potrzebowały uproszczenia struktur dowodzenia, a z drugiej – znacznego zwiększenia ich niezawodności oraz przyspieszenia przepływu informacji.
Pierwszym radzieckim kompleksem środków dowodzenia (jeszcze nie zautomatyzowanych) pułkiem artylerii przeciwlotniczej stał się KUZA-1 Triton, zaprojektowany w 1947 r. w OKB-569 i przyjęty na uzbrojenie w 1953 r. Składał się ze stanowiska dowodzenia pułku i punktów dowodzenia dywizjonów. Na szczeblu pułku funkcjonowała radiolokacyjna stacja obserwacji okrężnej P-10. Wszystkie komponenty kompleksu były rozmieszczone albo w furgonach ciężarówek ZiS-151, albo w przyczepach, przystosowanych do pracy w schronach-garażach. Informacje o celach były obrazowane na przenośnym monitorze stacji radiolokacyjnej, umieszczonym na stanowisku dowodzenia pułku, dane o nich przetwarzano i w postaci komend oraz współrzędnych celów przekazywano do dywizjonów. Na ich podstawie kierowano w stronę celów stacje kierowania armatami typu SON. W punktach dowodzenia funkcjonowały specjalne tablice zobrazowania informacji o celach oraz planszety z ręcznie nanoszonymi informacjami.
Funkcjonowanie KUZA uznano za poprawne i zarządzono opracowanie zautomatyzowanego kompleksu dowodzenia o podobnych funkcjach. Istotne było także rozszerzenie zakresu możliwości jego zastosowania o kompleksy rakietowe, choć takowych wojska lądowe jeszcze wtedy nie posiadały. Prace nad nim rozpoczęto w OKB-563 w 1957 r. i przyjęto na uzbrojenie w 1961 r. jako 9S44 Krab K-1. Kompleks ten składał się z mobilnego stanowiska dowodzenia pułku (kabiny kierowania bojowego KBU) 9S416 oraz punktów dowodzenia baterii (kabin odbioru wskazań KPC) 9S417. Kompleks współpracował ze stacjami radiolokacyjnymi obserwacji okrężnej P-10, P-12, P-40, wykrywającymi cele niskolecące (P-15) i wysokościomierzami PRW. Mógł równocześnie przekazywać informacje o 10 celach za pomocą wąskopasmowej linii transmisji obrazu radiolokacyjnego Sietka-2K. Umożliwiał dowodzenie pułkami artylerii, dywizjonami rakiet S-75, pułkami rakiet Kub i dywizjonami Krug. Wzrost efektywności jednostek dowodzonych przez K-1 oceniono na 20%, a spadek zużycia rakiet kierowanych na 30-50%.
Pełna wersja artykułu w magazynie Poligon 3/2017