Niszczyciel czołgów M10

 


Zbigniew Lalak


 

 

 

Niszczyciel czołgów M10

 

 

M 10 to jeden z ciekawszych wozów bojowych II wojny światowej. Sklasyfikowany jako niszczyciel czołgów, był czymś pośrednim między klasycznym czołgiem a działem samobieżnym. Słabo opancerzony, ale szybki i silnie uzbrojony, dobrze przysłużył się aliantom, choć już w 1943 roku Amerykanie uznali, że takie wozy nie są im potrzebne.

 
 
 

 
Powstanie koncepcji niszczyciela czołgów
Działania wojenne toczone w Europie były pilnie obserwowane przez amerykańskich sztabowców. Sukcesy niemieckiej Panzerwaffe dały asumpt do prac studialnych nad ochroną przeciwpancerną w dywizjach piechoty i pancernych. W maju 1941 roku szef sztabu armii amerykańskiej, gen. George C. Marshall, rozkazał rozpoczęcie przygotowań do zorganizowania specjalnych, samodzielnych jednostek przeciwpancernych. Jednostki takie – funkcjonujące na szczeblu korpusu bądź armii – mogły teoretycznie być przydzielane zwłaszcza tam, gdzie istniało duże ryzyko użycia przez przeciwnika wojsk pancernych. Zgodnie z decyzjami Marshalla, w listopadzie 1941 roku doszło do zorganizowania Tank Destroyers Tactical and Firing Center. Centrum mieściło się w Forcie Meade w stanie Maryland i kierował nim ppłk Andrew Bruce. Pierwsze doświadczalne dywizjony powstały jednak wcześniej. W czerwcu 1941 roku na zorganizowanej konferencji w Army War College przedstawiono charakterystykę działań związków pancernych we Francji, ze szczególnym uwzględnieniem broni przeciwpancernej. Zwrócono uwagę na fakt, iż na dużą skalę zastosowano armaty przeciwpancerne holowane lub bezpośrednio przewożone na samochodach ciężarowych. Taką specyficzną broń stosowali zarówno Niemcy, jak i Francuzi (więcej informacji o wypracowanej na bazie tych doświadczeń amerykańskiej doktrynie obrony przeciwpancernej Czytelnik znajdzie w numerze specjalnym NTW 1/2007 – Broń pancerna w II wojnie światowej – cz. I). Wielkim zwolennikiem niszczycieli czołgów był gen.por. Lesley J. McNair, który już od 1936 roku zajmował się problemem obrony przeciwpancernej. Na jednym ze spotkań gen. McNair miał powiedzieć: …to błędne założenie wykorzystywać czołg, który kosztuje [nas] 35 000 dolarów do zniszczenia innego czołgu, gdy to zadanie może być wykonane przez armatę, która jest znacznie tańsza. Założenia Brucea i McNaira potwierdziły wielkie manewry zorganizowane w Północnej Karolinie oraz Luizjanie. Doświadczalny oddział nazwany Tank Attacker Detachment 1 „zniszczył” 844 czołgi nieprzyjaciela. W rezultacie na kolejnej konferencji Bruce zaproponował utworzenie aż 55 dywizjonów niszczycieli czołgów, które miały wejść w skład każdej dywizji piechoty. Dodatkowo kolejne 55 dywizjonów przewidziano dla korpusów i armii, a 110 dla naczelnego dowództwa sił lądowych. Powstały także pierwsze samobieżne niszczyciele czołgów. Pierwszym z nich był M6 37 mm GMC (armata kal. 37 mm na samochodzie Dodge WC51), drugim zaś M3 75 mm GMC na transporterze półgąsienicowym M3 z armatą kal. 75 mm. Do grudnia 1941 roku postanowiono, że 16 dywizjonów zostanie wyposażonych w pojazdy typu M3 i M6. Pułkownik Bruce opracował trzy etaty dla formujących się dywizjonów. W dwóch pierwszych wyposażeniem miały być wyłącznie niszczyciele M6 (różniły się ilością pojazdów), trzeci zakładał, że w dywizjonie znajdować się będą zarówno niszczyciele M6 jak i M3. Ostatecznie od dnia 5 czerwca 1942 roku przyjęto jako obowiązujący trzeci wariant organizacyjny. Tank Destroyer Battalion – heavy (SP) składał się z trzech kompanii niszczycieli, lekkiej (niszczyciele M6) i dwóch ciężkich (niszczyciele M3). Bruce zdawał sobie sprawę, że niszczyciel M3 jest pojazdem przejściowym, a właściwym wozem, który będzie stanowił wyposażenie dywizjonów niszczycieli czołgów, ma być niszczyciel uzbrojony w armatę 3 calową – 76,2 mm. Dlatego w grudniu 1941 roku zażądał, aby do kwietnia 1942 roku powstał pojazd spełniający takie właśnie oczekiwania. Wóz otrzymał prototypowe oznaczenie T-35.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie Poligon 4/2009

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter