Niszczyciele czołgów spod znaku Krzyża św. Michała
Michał Kuchciak
Niszczyciele czołgów
spod znaku Krzyża św. Michała
Wiele do tej pory napisano na temat samobieżnych dział przeciwpancernych znajdujących się w służbie Niemiec, Związku Sowieckiego, czy też Stanów Zjednoczonych. Tymczasem podczas drugiej wojny światowej podobne pojazdy powstały również w innym państwach, m.in. w Rumunii (właściwie oficjalnie od 1881 r. do 1947 r. Królestwo Rumunii, w tekście będzie jednak używana nazwa Rumunia). Celem niniejszego opracowania jest przedstawienie właśnie tych mniej znanych konstrukcji „czwartego sojusznika III Rzeszy”.
W kwietniu 1939 r., na tle zaostrzającej się sytuacji międzynarodowej w Europie, Rumunia otrzymała gwarancje nietykalności ze strony Francji i Wielkiej Brytanii. Najpoważniejsze zagrożenie dla niej stanowił ZSRS, który 23 sierpnia podpisał z Niemcami tzw. Pakt Ribbentrop-Mołotow. Pakt ten rozdzielał strefy wpływów obu państw w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Na mocy porozumienia Stalin zgadzał się na agresję Niemiec na Polskę (w czym Związek Sowiecki miał mieć także swój udział), ale w zamian Hitler dawał gwarancję nie roszczenia sobie pretensji w stosunku do krajów bałtyckich oraz Besarabii będących obiektem zainteresowania ZSRS. Do połowy 1940 r. Rumunia cieszyła się względnym spokojem, jednak 27 czerwca tego roku, wojska sowieckie wkroczyły do Besarabii i północnej Bukowiny rozpoczynając ich okupację. Wkrótce tereny te zostały włączone w skład Mołdawskiej i Ukraińskiej Socjalistycznych Republik Sowieckich.
Kolejne ubytki terytorialne państwo to poniosło w sierpniu i wrześniu 1940 r. Na rzecz Węgier stracono północną Kriszanę, Marmarosz i część Siedmiogrodu, na rzecz Bułgarii zaś Dobrudżę. Wydarzenia te nie przysporzyły popularności królowi Karolowi II i stały się podwaliną do przejęcia władzy w kraju przez gen. Iona Antonescu. Karol II abdykował na rzecz syna – Michała I, ten jednak nie sprawował realnej władzy w państwie. Nowy rząd, na którego czele stanął Antonescu, uprawiał politykę proniemiecką – 23 listopada 1940 r. Rumunia przystąpiła do Paktu Trzech, w następnym roku zaś zgodziła się na wzięcie udziału w napaści na ZSRS. Antonescu miał nadzieję, że dzięki temu Rumunia odzyska Besarabię i Bukowinę, a w przyszłości również ziemie utracone na rzecz Węgier.
W chwili przystąpienia do działań wojennych przeciwko ZSRS, Rumunia posiadała broń pancerną o niezbyt dużym potencjale i ilości. Jej sprzęt ciężki stanowiły obok 76 pamiętających jeszcze pierwszą wojnę światową Renault FT produkcji francuskiej, także czołgi Renault R-35 nabyte zarówno drogą kupna we Francji, jak też przejęte w 1939 r. od Polski (polskie „Renówki” znajdowały się w 1939 r. w wyposażeniu 21. batalionu czołgów lekkich, który nie brał udziału w walkach z Niemcami i wycofując się ku południowej granicy kraju, w dniach 18-19 września przeszedł na terytorium Rumuni, gdzie zdano 34 czołgi R-35, personel batalionu zaś został internowany). Najliczniej były reprezentowane lekkie pojazdy określane jako R-2. Były to czechosłowackie czołgi LT vz. 35 (w wersji Škoda S-II-aR) zakupione w liczbie 126 sztuk w latach 1938-1939 (26 kolejnych, noszących oznaczenie Pz.Kpfw. 35(t) pozyskano od Niemiec w 1942 r. jako uzupełnienie poniesionych strat). W stosunku do standardowych czołgów LT, pojazdy dla Rumunii różniły się układem tylnych płyt pancernych i kształtem tylnej części wieży. Obok tego w armii rumuńskiej znajdowało się 35 czołgów AH-IV-R.
Do wojny ze Związkiem Sowieckim w lipcu 1941 r. wraz z szeregiem dywizji piechoty wystawiono 1. Dywizję Pancerną (Divizia 1 Blindată). Obok dwóch zmotoryzowanych pułków strzelców, zmotoryzowanego pułku artylerii, batalionu saperów i oddziału rozpoznawczego, dywizja ta składała się z 1. i 2. pułków pancernych (Regimentul 1 i 2 Care). W 1. pułku znajdowały się czołgi R-2, w drugim zaś R-35. Dywizja pierwsze poważne straty poniosła w sierpniu 1941 r. w czasie walk w rejonie Odessy.
T.A.C.A.M. T-60
Działania przeciwko ZSRS i poniesione straty uzmysłowiły rumuńskim decydentom, że dotychczas używane przez nich czołgi oraz środki przeciwpancerne nie są w stanie nawiązać równorzędnej walki z sowieckimi wozami bojowymi takimi jak średnie T-34 i ciężkie KW, podobna sytuacja zresztą panowała w sojuszniczej III Rzeszy. W Niemczech środkiem zaradczym miała być budowa kolejnych typów samobieżnych dział przeciwpancernych, tzw. Panzerjäger, których produkcję rozpoczęto jeszcze przed uderzeniem na Francję, Belgię i Holandię w 1940 r. Do tego celu wykorzystano podwozia wycofywanych ze służby ze względu na zbyt słaby pancerz i uzbrojenie czołgów lekkich Pz.Kpfw. II i eks-czeskich Pz.Kpfw. 38(t). Po zamontowaniu na nich nadbudówki i uzbrojeniu w zdobyte podczas walk na froncie wschodnim armaty dywizyjne kal. 76,2 mm oraz nieco później niemieckie 7,5 cm Pak 40, w 1942 r. powstały pojazdy o improwizowanym charakterze, określane potem wspólną nazwą Marder. Były one przedstawicielami tzw. pierwszej generacji Panzerjäger, charakteryzującej się m.in. niezbyt grubym opancerzeniem, czy też otwartym przedziałem bojowym.
Tymczasem w Rumunii prace nad odpowiednim środkiem bojowym miały pójść innym torem. Ostatecznie okazało się jednak, że zasugerowane przez premiera Iona Antonescu rozwiązanie polegające na rozpoczęciu produkcji własnego czołgu, który byłby kopią sowieckiego T-34, było poza zasięgiem możliwości produkcyjnych tego państwa. Stąd też, zapewne opierając się na doświadczeniach niemieckich z pojazdami Marder, w 1942 r. postanowiono zbudować własne samobieżne działa przeciwpancerne.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 3/2013