Nowe pociski Iskandera
TOMASZ SZULC
Nowe pociski Iskandera
Nazwa Iskander zrobiła ostatnio zawrotną karierę i jest na świecie, a co najmniej w Europie, rozpoznawana niewiele gorzej niż Scud w czasach Pustynnej Burzy. Tę drugą nazwę nadali kilkadziesiąt lat wcześniej radzieckim rakietom R-11 i R-17 amerykańscy analitycy nie znając ich prawdziwych oznaczeń, podczas gdy Iskander, to już pomysł czysto rosyjski.
Nazwę tę wymyślono dla systemu, który miał zastąpić Scuda, czyli 9K72 Elbrus z pociskami R-17, a także – znacznie nowsze, ale wycofane w ramach układu INF z grudnia 1987 r. – systemy 9K714 Oka z pociskami 9M714. Nowością wprowadzoną w Iskanderze (9K720) było zastosowanie wyrzutni dwuprowadnicowej, z której rakiety mogą być odpalone z interwałem mniejszym niż minuta (o historii rozwoju Iskandera szerzej w NTW 10/2007). Dlatego wybrano dla niego imię oznaczające w języku tatarskim zwycięzcę (ale też zabójcę), którym określano w krajach środkowego wschodu Aleksandra Macedońskiego. Nazwa zaczęła często pojawiać się w światowych – niespecjalistycznych – mediach od czasu, gdy Rosjanie zaczęli mówić o nim, jako o przeciwwadze dla amerykańskich planów rozmieszczenia w centralnej Europie komponentów systemu obrony przeciwrakietowej, a więc na początku XXI wieku. Oczywiście, szeroko propagowana przez rosyjskie media, opinia o całkowitym braku możliwości obrony przed Iskanderami jest przesadzona, ale powszechna tak bardzo, że w Rosji można kupić koszulki z napisem: „Sankcje? Powiedzcie to naszym Iskanderom!”. Wiele wskazuje jednak na to, że przechwycenie rakiet 9M723 może okazać się rzeczywiście nadzwyczaj trudne, z racji ich złożonej, zmiennej trajektorii lotu. Autonomiczne wyrzutnie o wysokiej mobilności są zawsze trudne do wykrycia, czas przygotowania do odpalenia uchodzi za rekordowo krótki, a precyzja trafienia jest bardzo wysoka. Na dodatek jest niemal pewne, że zasięg eksportowych pocisków 9M723E systemu Iskander-E, czyli 280 km, jest znacznie mniejszy, niż rakiet dostarczanych Siłom Zbrojnym Federacji Rosyjskiej, który – jeśli nadal respektowany jest wspomniany układ INF – może sięgać 500 km. Oprócz tego w rosyjskich mediach regularnie pojawiają się informacje o opracowywaniu i testowaniu nowych wersji dotychczasowych rakiet do Iskandera lub wręcz całkowicie nowych pocisków, o czym niżej.
Pewnym zaskoczeniem była informacja o planach przystosowania wyrzutni do odpalania skrzydlatych pocisków manewrujących, która „wyciekła” już w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Pierwsze odpalenie doświadczalne miało miejsce w maju 2007 r. Początkowo nie ujawniano, o jakie pociski chodzi, podając tylko ich „anonimowe” oznaczenie R-500. Obecnie wobec pocisków, przyjętych na uzbrojenie wraz z kompleksem Iskander-K, używa się – nie potwierdzonego oficjalnie – oznaczenia 9M728, ale ewidentnie wywodzą się one ze, znanego od lat jako uzbrojenie okrętowe, systemu Club/Kalibr, opracowanego przez NPO Nowator z Jekatierinburga (obecnie wchodzi ono w skład koncernu Ałmaz-Antiej). Pociski te zaczęto projektować jeszcze w czasach ZSRR jako uniwersalne – przeznaczone do odpalania z okrętów podwodnych, nawodnych, samolotów i wyrzutni lądowych. Bazowano na rozwiązaniach pocisku manewrującego z głowicą jądrowego KS-122RS/3M10 Granat – radzieckiego odpowiednika amerykańskich UGM/RGM-109A SLCM/BGM-109G GLCM. Rozmieszczenie ich pojemników transportowo-startowych na prowadnicach wyrzutni Iskandera nie stanowiło problemu – jeśli chodzi o masę: rakieta 9M723, dla której konstruowano wyrzutnię i dobierano nośnik, waży 3800 kg, a pojemnik transportowo-startowy (TPK) Kalibra z rakietą 3M14 lub 3M54 – najwyżej 3200 kg. Problem powinna natomiast sprawić wyraźnie większa długość standardowego TPK niż pocisku 9M723 – odpowiednio 8,92 i 7,3 m.
W tym miejscu pojawia się jednak kolejna niejasność. Otóż pocisk systemu Kalibr przeznaczony do zwalczania stacjonarnych celów lądowych, który w sposób naturalny mógłby zostać zastosowany w Iskanderze, nosi oznaczenie 3M14 i ma długość 6,2 m. Tymczasem zdjęcia z niedawnych odpaleń 9M728 pokazują pocisk o wyraźnie większym wydłużeniu! Jego proporcje odpowiadają pociskowi 3M54, który jest jednak trzystopniową bronią przeciwokrętową, czyli długość nowej rakiety Iskandera wynosi około 8 m. Oznacza to konieczność zastosowania typowego TPK, ale ten nie mieści się w przedziale bojowym standardowej wyrzutni! Jest wobec tego co najmniej prawdopodobne, że nowy pocisk skrzydlaty otrzymał krótszy pojemnik transportowo-startowy, w którym mieści się bez „luzu”, co wcale nie jest technicznym wyzwaniem, choćby dlatego, że nie jest to konstrukcja uniwersalna, dostosowana także do odpalania spod wody.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 12/2014