Nowe wcielenie, czyli „Królewski” Sherman

Nowe wcielenie, czyli „Królewski” Sherman

Robert Michulec

Mimo że Amerykanie walczyli z Niemcami już od listopada 1942 roku w Afryce, a następnie od 1943 roku we Włoszech, wszędzie spotykając się z najnowszymi odmianami Panzerów III i IV, a także z wozem ciężkim Panzer VI, dla ogółu dowódców US Army efektywność ich sił pancernych nie stanowiła podstawy do specjalnej dyskusji. Odmiennie rzecz się miała w brytyjskich siłach zbrojnych. Na przełomie 1942 i 1943 wojsko Korony ostatecznie uznało konieczność odejścia od własnych konstrukcji starszego typu – Valentine, Matilda i Crusader – na rzecz nowego sprzętu do przyszłych walk w Europie. A ponieważ M4 powszechnie uznawano za udany wóz, wystarczający do walk również z Panzerami, po obu stronach oceanu postawiono na masowego jego wykorzystanie. Takie mniemanie miało uzasadnione podstawy. M4 Sherman stanowił dla Niemców autentyczne wyzwanie, nawet z jego 75-milimetrową armatą i standardowym pociskiem przeciwpancernym APC.

Nie zmienia to faktu, że dysponując satysfakcjonującym uzbrojeniem, alianci – wbrew powszechnym twierdzeniom – mieli świadomość rozwoju sprzętu pancernego i przez to rozumieli konieczność przygotowania na przyszły rok do walk w Normandii nowych modeli wozów bojowych. W efekcie w 1943 roku w USA uruchomiono produkcję nowego niszczyciela czołgów M18 Hellcat z 76-milimetrową armatą, którego w pierwszej połowie 1944 roku (do czerwca) zmontowano około 900 sztuk. Równolegle złożono niecałych 500 M4 z taką samą armatą, a w kwietniu uruchomiono montaż pierwszych niszczycieli czołgów M36 z armatą 90-milimetrową (do czerwca złożono 125 sztuk). Jednocześnie w Anglii wyprodukowano prawie 350 Firefly'ów i dużą liczbę nowego czołgu Cromwell, pomimo ułomności zdolnego jednak potykać się z Panzerami (do czerwca do oddziałów wprowadzono jednak jedynie ponad 150 wozów). Uruchomiono tam również montaż niszczycieli czołgów z działami 17 pdr do zwalczania ciężkich Panzerów – Archer i Achilles. Warto tu podkreślić, że Korona, tak jak USA, z wyprzedzeniem planowała dużą produkcję tego typu pojazdów właśnie konkretnie do walk w Normandii. Jeśli więc w Ameryce w 1943 roku złożono około 600 sztuk M18, które trzeba było jednak cofnąć do fabryki na przebudowę (przypadek identyczny do Panthery), w Anglii planowano zmontować od mniej więcej połowy 1943 roku 800 Archerów i 1000 Achillesów. Jednak analogicznie jak u Amerykanów plany nie zostały w pełni zrealizowane, tak że do czerwca 1944 roku Brytyjczycy pozyskali jedynie 124 Achillesy i niecałą setkę Archerów. Nie zmienia to faktu, że w przeddzień inwazji alianci posiadali co najmniej 1800 wozów bojowych z armatami 76-milimetrowymi, specjalnie przygotowanymi i produkowanymi do bitwy normandzkiej w celu dania odporu niemieckim czołgom ciężkim Panther i Tygrys. Przykładając się do tematu, alianci byliby więc w stanie wymienić – lekko licząc – sprzęt w połowie jednostek pancernych drugiego rzutu, przeznaczonych do walki z dywizjami pancernymi Wehrmachtu na terenie Normandii (poza rejonami nadbrzeżnymi). Mimo to Brytyjczycy skierowali do akcji jedynie niewiele Firefly'ów, a Amerykanie, pomimo dysponowania w Europie mniej więcej 300 Hellcatami i Shermanami, nie skierowali żadnego z nich do Normandii.

Szok? Tak by to mogło wyglądać…

Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia nr specjalny 4/2018

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety u�ytkownika @NTWojskowa Twitter