Nowości Salonu Lotniczego Zhunai


TOMASZ SZULC


 

 

 

 

Nowości Salonu Lotniczego Zhunai

 

 

 

Chińczykom znowu udało się zaskoczyć świat! Gdy rozpoczęły się przygotowania do listopadowego salonu lotniczego Zhuhai 2014, analitycy i internetowi komentatorzy zaczęli dywagować, jakie nowości zostaną na nim pokazane. Dość zgodnie uznawali, że będą to: samolot transportowy Y-20 i myśliwski J-31. Oba przypuszczenia się sprawdziły, ale wystawa została zdominowana przez ogromną ekspozycję sprzętu wojsk lądowych. Już dwa lata wcześniej w Zhuhai pokazano także sporo uzbrojenia lądowego, ale były to niemal wyłącznie wyrzutnie rakiet „ziemia-ziemia” i sprzęt przeciwlotniczy, które i w innych krajach znajdują miejsce na wystawach o lotniczym profilu. Tym razem wystawiono także sprzęt czysto lądowy: wozy bojowe, artylerię, pojazdy logistyczne itp.

 

 

SAMOLOTY
J-31 rzeczywiście koncentrował na sobie uwagę, szczególnie podczas codziennych pokazów w powietrzu, które można uznać za ewenement w przypadku prezentacji jedynego latającego prototypu. Przy okazji wyjaśniło się ostatecznie, że takie właśnie jest jego oznaczenie, choć do niedawna powątpiewali w to niektórzy prominentni zagraniczni komentatorzy. Na zdjęciach, niekoniecznie autentycznych, czyli niespreparowanych za pomocą programów do obróbki graficznej, można było zobaczyć otwartą komorę uzbrojenia J-31, w której umieszczono cztery pociski „powietrze-powietrze” z silnikami strumieniowymi. Nie mniej uwagi, niż latający J-31, skupiała na sobie makieta wersji rozwojowej J-31 w skali 1:2. Główne różnice są widoczne w tylnej części maszyny – trapezowe stateczniki pionowe zastąpiono nieco mniejszymi powierzchniami o bardziej złożonym kształcie – podobnymi do zastosowanych w zmodernizowanym prototypie większego J-20. Stateczniki poziome mają kształt podobny do zastosowanych w amerykańskim F-22. Poprawiono także kształt tylnej części kadłuba, nadając jej bardziej opływową formę. Zachowano natomiast klasyczne, cylindryczne dysze silników i nic nie wskazuje na to, żeby były one ruchome w dwóch płaszczyznach (także ruch tylko w płaszczyźnie pionowej jest mało prawdopodobny). Pod przodem kadłuba znalazła się głowica optoelektroniczna, osłonięta kanciastą obudową. Całokształt zmian można byłoby traktować jako zabawę hobbysty, który postanowił jeszcze bardziej upodobnić chińską maszynę do amerykańskich, gdyby nie to, że makieta była firmowana przez koncern AVIC. Wcześniej, w taki sam sposób, ujawniono pierwszą konfigurację J-31 i także wtedy poddawano w wątpliwość związek wystawionej makiety z rzeczywistością. Oznacza to, że być może już drugi prototyp J-31 będzie przypominał nową makietę z Zhuhai.

Całkowitą niespodzianką był debiut modelu turbośmigłowego samolotu transportowego Yun-30. Pod względem konfiguracji jest on rodzajem hybrydy Y-9 (napęd, kadłub) i Y-20 (usterzenie). Pomysł zbudowania takiego samolotu jest bardzo celowy, gdyż na światowym rynku brakuje nowych maszyn tej wielkości. Lotnictwo Chin mogłoby kontentować się wdrażanym obecnie do produkcji Y-9, ale jego szanse na rynkach zagranicznych nie są wielkie, gdyż wywodzi się z bardzo leciwego, bo prawie sześćdziesięcioletniego An-12.

Sam Y-9 także zadebiutował w Zhuhai. Na pierwszy rzut oka bardzo różni się od Y-8, czyli An-12. W rzeczywistości ta oryginalność jest pozorna: nie zmieniły się: rozmiary, obrys skrzydeł, średnica i konstrukcja kadłuba, kształt stateczników i gondol silników oraz podwozia. Nowy kształt nadano przedniej części kadłuba i jego końcówce. Na końcach stateczników poziomych zamontowano niewielkie, pionowe powierzchnie aerodynamiczne. Wcześniej zastosowano je w samolotach wczesnego ostrzegania, bazujących na Y-8/Y-9 i kojarzono to rozwiązanie z koniecznością skompensowania spadku stateczności, wywołanego zainstalowaniem dużych osłon anten radarów. Skoro jednak pozostały i na transportowym Y-9, to i on ma najwyraźniej podobne problemy. Być może spowodowała to zmiana kształtu obu końców kadłuba, a może turbulencje, generowane przez nowe, sześciołopatowe śmigła. Rampa ładunkowa jest podobnie skonstruowana, jak w Y-8, czyli bardziej przypomina tę z C-130, niż oryginalnego An-12 (Chińczycy kupili kilka cywilnych L-100 i z nich skopiowali rampę). Ponieważ nie umożliwiono zapoznania się z wnętrzem maszyny, nie wiadomo, jak nowoczesne jest wyposażenie kabiny, ale należy przyjąć, że na tablicy przyrządów dominują wielofunkcyjne wyświetlacze.

Był, oczywiście, także Y-20, a jego obecność była tym atrakcyjniejsza, że do Zhuhai przyleciał także amerykański C-17, a na płycie lotniska stał Ił-76. Można było łatwo porównać, które z rozwiązań chińscy konstruktorzy przejęli z konstrukcji rosyjskiej, a które z amerykańskiej.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 12/2014

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter