Nowy polski czołg średni

 


Robert Michulec


 

 

 

Nowy polski czołg średni

 

 

Po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego w maju 1935 roku w Wojsku Polskim zaszły wyraźne zmiany, które miały uporządkować i doprowadzić do rozbudowy oraz modernizacji polskiego wojska. Ponieważ polskie siły zbrojne czasów sanacji koncentrowały się na wojskach lądowych, jednym z naczelnych postulatów stała się modernizacja i proporcjonalnie ogromna rozbudowa wojsk pancernych. Oficerowie z biur decyzyjnych zadecydowali, że wojsko stało się wówczas zdolne do rozpoczęcia kolejnego etapu pancernych zbrojeń. Uznawano, że armia potrzebowała dużych ilości nowych typów czołgów, nowocześniejszych niż tankietki TK/ TKS czy czołg lekki 7TP. Zainicjowano lub przyspieszono wówczas kilka programów czołgowych, które miały zaowocować powstaniem w sumie aż pięciu nowych wozów: dwóch małych (rozpoznawczy i amfibia), dwóch lekkich (pościgowy wzorowany na czołgu Christiego i lekki, następca 7TP) i czołgu przełamania, klasyfikowanego jako czołg średni.


Szczególną uwagę przykuwa oczywiście pomysł stworzenia czołgu średniego, o którym wciąż prawie nic nie wiemy. Brak dokumentów i zainteresowania tym tematem, o którym jeszcze niedawno właściwie nic nie wiedziano, powodują, że nie wiadomo choćby skąd konkretnie wziął się pomysł na stworzenie tego konkretnego czołgu i jakie motywy kierowały oficerami porywającymi się na to przedsięwzięcie. Trudno zatem odgadnąć, dlaczego w ogóle co najmniej kilku wyższym oficerom i wpływowym generałom wydawało się, że w ówczesnych warunkach podjęcie prac nad takim przedsięwzięciem miało sens. Wszystko wskazuje na to, że pomysł na czołg średni pojawił się bardzo wcześnie, bo już w 1936 roku, a więc – jak wolno domniemywać – mniej więcej wraz z zaistnieniem projektów innych czołgów. Początkowo wychodzono z założenia, że miał to być bliżej nieokreślony czołg o masie 16 ton, a także o prędkości 30 km/h, najgrubszym pancerzu 35 mm i uzbrojeniu głównym kalibru 75 mm. Czołg taki został wstępnie opracowany najpóźniej w drugiej połowie 1936 r. i zatwierdzony na posiedzeniu KSUS w styczniu 1937 roku. Już wtedy, pomimo zatwierdzenia go przez KSUS, koncepcja stworzenia takiego czołgu została uznana za nieadekwatną. Wydaje się, że po przeforsowaniu koncepcji produkowania dwóch zunifikowanych czołgów lekkich o masie 10-12 ton – na podstawie Christiego i rozwinięcie 7TP – podtrzymywanie pomysłu na czołg średni kategorii 16-tonowej siłą rzeczy nie miał racjonalnego uzasadnienia. Oba projekty zunifikowanych czołgów były w pewnym stopniu zaawansowane w realizacji już wiosną 1937 roku, a więc mniej więcej trzy miesiące po zatwierdzeniu wozu 16-tonowego przez KSUS. Gdy oba czołgi zmodyfikowano na przestrzeni wiosny i lata 1937 roku, w wyniku czego nowe wozy lekkie „utyły” do standardu 12- czy 14-tonowego, pomysł na wóz 16-tonowy niejako automatycznie musiał zostać odrzucony. Mówił o tym wprost jeden ze zwolenników skonstruowania czołgu średniego z Biura Badań Techniki Broni Pancernej (BBTBP), który wskazywał w swym dokumencie właśnie na wpływ zmian w wozie lekkim na wóz średni. Zmiany w projektowanych czołgach nie oznaczały wszakże, aby oficerowie Wojska Polskiego postanowili w ogóle zrezygnować z czołgu średniego. Raczej na odwrót. Dostrzegając bezsens tworzenia wozu 16-tonowego w obliczu 12-tonowego wozu lekkiego, wnioskowano konieczność skupienia się na całkiem nowym wozie średnim, cechującym się masą dwukrotnie większą od czołgu lekkiego. W konsekwencji na przestrzeni 1937 roku doszło do radykalnego przewartościowania koncepcji czołgu średniego, który nazywano przełamującym ze względu na zadania, do jakich miał służyć – przełamywania obrony przeciwnika. Idea znalazła poparcie części decydentów Wojska Polskiego i czołgiem zaczęła jednocześnie zajmować się kadra BBTBP i... generałowie z KSUS! Doprowadziło to do zdumiewającej sytuacji, że nowy typ czołgu średniego został po części zaprojektowany... przez samych generałów KSUS (sic!), którzy najpewniej wyszli z założenia podsuniętego im przez BBTBP. Można przyjąć, że po lecie 1937 roku obie strony ustaliły już wspólny ogólny zarys czołgu, a kwestią sporną pozostało jedynie zagadnienie jego uzbrojenia i ewentualnie napędu. Warto tu podkreślić, że, uogólniając, wszyscy byli zgodni, że produkcja tak wielkiego i ciężkiego czołgu musiała pochłonąć ogromne środki i rozumiano, iż przekraczała możliwości finansowe państwa polskiego. Zwolennicy i przeciwnicy jednak inaczej ten problem interpretowali. Pierwsi uznawali, że trzeba się ograniczać, a drudzy, że w ogóle nie należało podejmować takiego wyzwania. Sztab Główny już jesienią 1936 roku był raczej przeciwny pracom nad czołgiem średnim ponad 14 ton i cięższym ponad 20 ton z powodu zbyt wielkich kosztów ich stworzenia. Nawet zwolennicy produkcji takiego czołgu zdawali sobie sprawę ze skali kosztów towarzyszących takiemu przedsięwzięciu i konieczności przycinania kosztów jego stworzenia. Na tym jednak nie koniec. Wielu oficerów związanych z dowództwem wojsk pancernych rozumiało, że zastosowanie w Polsce czołgów o masie ponad 15 ton było raczej niemożliwe z powodu nośności mostów i kiepskiej jakości kolei. Pomimo tego oficerowie broni pancernej forsowali prace nad taką konstrukcją, korzystając z przychylności generałów z KSUS. To dzięki nim najpóźniej jesienią 1937 roku przyjęto wstępny projekt czołgu, który po sprecyzowaniu miał zostać skierowany do realizacji. Niestety, nie wiadomo kiedy ewentualnie powstawał pełny projekt czołgu, zakładając, że takowy w ogóle musiał w całości i od początku do końca zaistnieć. Wóz znany z rysunków poglądowych BBTBP wygląda bowiem jak dosłowna kopia niemieckiego wozu wielowieżowego – Neubaufahrzeug.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW Numer Specjalny 10

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter