Od hitlerowskiego Wampira do najnowocześniejszych noktowizorów świata

Wielka Wojna. To ona dała pierwszy sygnał, który pokazywał w praktyce jak bardzo technologia zmienia losy walk na froncie i poza nim – była to wojna kontrastów i absurdów. Technologia była gdzieś w połowie drogi między szablą, a karabinem maszynowym, co czasem tworzyło kuriozalne sytuacje. W nocy walki były dużo mniej intensywne ze względu na bardzo słabą widoczność – wtedy do akcji wkraczały ewentualnie jedynie małe odziały, które zakradały się za okopy wroga.
Dlatego już w 1939 roku III Rzesza miała w swoich laboratoriach prototyp pierwszego noktowizora w historii. Nie był on jednak przystosowany do użytku przez żołnierzy piechoty – początkowo był częścią celownika montowanego na działach przeciwpancernych oraz PaK 40 czy niszczycielach Marder II.
Później, w 1943 roku, trwały przygotowania do wdrożenia celownika noktowizyjnego na najsłynniejszych niemieckich czołgach – Panterach – ale wyprodukowano jedynie jeden taki model. Zbliżający się koniec wojny uciął prace hitlerowców nad noktowizyjną „cudowną bronią”. Jednak jeszcze w ostatnich miesiącach wdrażali oni innowacyjne technologie, które – gdyby pojawiły się wcześniej – mogły przedłużyć wojnę. Takim rozwiązaniem była miniaturowa wersja celownika noktowizyjnego Zielgerät 1229 Vampir zamontowana przy legendarnych karabinkach StG 44 żołnierzy piechoty. „Miniaturowe” to może jednak niezbyt dokładne określenie, bo o ile były odwzorowaną małą wersją urządzeń, z których korzystano na pojazdach, o tyle sam zestaw składał się nie tylko z samego celownika, ale również „plecaka”, w którym umieszczony był akumulator o wadze... 13,5 kg! Z takim balastem żaden żołnierz nie mógł być zbyt zwrotny i szybki. Tak czy inaczej wyprodukowano prawdopodobnie jedynie 310 takich celowników, więc nie mogło to mieć wpływu na przebieg działań już wtedy defensywnych.
Dzisiejsze celowniki noktowizyjne to standard prowadzenia operacji wojskowych czy policyjnych w nocy. Jakie są ich możliwości? Można to zobaczyć na przykładzie modelu marki Armasight, którego jednym z dystrybutorów na polskim rynku jest firma Spy Shop. „Model Armasight Vulcan posiada wbudowany wzmacniacz generacji 2+, co oznacza, że pokazuje on czysty obraz w warunkach niemal pozbawionych oświetlenia. To sprawia, że celowniki tej jakości wykorzystywane są przez większość najlepiej wyposażonych armii świata” - mówi Krzysztof Rydlak z sieci Spy Shop.
Lekkie, odporne na wstrząsy i zasilane małą baterią, która działa nieprzerwanie nawet do kilkudziesięciu godzin – takie są współcześnie profesjonalne celowniki noktowizyjne.
