Olight Odin

FRAG OUT! Team
Najnowsza latarka Olight (stanowiąca w pewnym sensie odpowiednik Scouta od Surefire) z założenia jest przeznaczona przede wszystkim do mocowania na broni, choć w pewnym sensie jest również latarką uniwersalną. Tradycyjnie, jest ona wykonana ze stopu aluminium, wykończonego twardą anodyzacją typu III, ze stalową koronką głowicy powłoką PVD. Oczywiście wszystkie połączenia są uszczelnione i odpowiednio zabezpieczone, dzięki czemu Odin spełnia -normę IPX 8.
Na pierwszy rzut oka przypomina „zwykłą” latarkę „taktyczną”, ale odróżnia się od niej szyną współpracującą z montażem, stanowiącą integralny element obudowy. W głowicy znajduje się odporna na uszkodzenia mechaniczne i gwałtowne zmiany temperatury szybka ze szkła borowo-krzemowego, która w połączeniu z diodą (niestety, producent nie podaje typu ani parametrów) oraz odbłyśnikiem tworzą wydajny układ PMMA TIR. Dioda jest sterowana układem elektronicznym i zasilana customowym akumulatorem litowym 21700 (5000mAh, 3,6V) – elektronika steruje diodą dostosowując moc generowanego strumienia światła do temperatury oraz stanu akumulatora. I tak, maksymalna moc latarki to 2000 lm – można z niej korzystać przez 2 minuty ciągłej pracy, następnie spada ona do 1000 lm (9 minut), 760 lm (125 minut) i 300 lm (25 minut).
W tylnej części latarki umieszczono dokręcaną pokrywę komory akumulatora wyposażoną w przyciskowy włącznik, stanowiący jednocześnie magnetyczny port ładowania. Jeśli do sterowania latarką używany jest właśnie ten przycisk, to jego lekkie wciśnięcie powoduje uruchomienie najniższego trybu, a mocne – maksymalnego. Latarka może działać w trybie chwilowym (wciśnięcie i przytrzymanie przycisku) lub stałym (wciśnięcie i puszczenie przycisku). Do ładowania akumulatora służy miniaturowa ładowarka ze złączem magnetycznym, pozwalająca na pełne naładowanie go w czasie 5 godzin (według danych producenta), pod warunkiem zapewnienia zasilania generującego 5A – w przypadku słabszych źródeł zasilania czas ładowania ulegnie wydłużeniu.
Latarką można także sterować za pomocą wyłącznika „żelowego” z podstawą przystosowaną do mocowania na szynie MIL-STD-1913 (co ciekawe – mocowanie odbywa się tylko „na wcisk” z wykorzystaniem sprężystości materiału, z którego ją wykonano). Łączy się go z Odinem za pomocą integralnego przewodu zakończonego złączką magnetyczną osadzaną na tyle obudowy. Do mocowania wykorzystuje ona złącze magnetyczne, ¬dodatkowo blokowane przesunięciem obudowy złączki do przodu, do „kliknięcia”. Gwarantuje to, że złączka nie odpadnie przy zaczepieniu np. o przewód, ale nadal bardzo łatwo jest świadomie odłączyć ją w celu podłączenia ładowarki. Jeśli zdecydujemy się na wykorzystanie wyłącznika „żelowego”, to producent zadbał o to, by przewód nie majtał nam się po łożu karabinka i dołączył do zestawu... dwie trytytki do przypięcia przez otwory systemu montażowego (M-LOK, KEY-MOD czy co tam innego macie).
Osadzanie latarki na łożu jest rozwiązane bardzo oryginalnie – jak wspomnieliśmy wcześniej na obudowie przykręcona jest szyna współpracująca z montażem Olight przeznaczonym do Odina (pewnie wkrótce kolejne latarki tej firmy zaczną z niego korzystać). Ma on formę niewielkiej płytki przystosowanej do osadzenia na szynie ¬MIL-STD-1913 (zacisk z dwiema śrubami imbusowymi, kluczyk oczywiście znajduje się w zestawie). W płytce ¬wykonane są dwa gniazda zgodne z szyną na obudowie latarki – jedno znajduje się na górnej powierzchni, a drugie na bocznej. Na przeciwległej bocznej ścianie umieszczono blokadę zatrzasku szyny w podstawie. Działa to tak, że podstawę można zamocować np. na bocznej szynie karabinka i zdecydować, czy latarka ma być w osi lufy (i bardziej odstawać), czy też bliżej przestrzeni pomiędzy górną a boczną szyną Picatinny (wówczas odstaje mniej). Odina po prostu wsuwa się szyną w wybrane gniazd aż do zatrzaśnięcia, a następnie przekręca blokadę – gotowe. Jeśli chcemy zdjąć go z podstawy, przekręcamy blokadę w położenie „odblokowany”, wciskamy i wysuwamy latarkę z gniazda, by np. użyć jej w charakterze latarki „ręcznej”. W tej roli także daje radę, choć pamiętać trzeba o szynie, która jednak trochę może przeszkadzać przy nieodpowiednim ułożeniu dłoni.
Odin pakowany jest w bardzo ładnie wykonane kartonowe pudełko z wieczkiem zamykanym magnesem. Wewnątrz, w odpowiednich gniazdach, znajdują się wszystkie elementy zestawu oraz instrukcja (w tym skrócona po polsku).
Latarka dostępna jest w wersji „standard” (czarna) oraz „special edition” (ciemny, metaliczny coyote brown), przy czym ta druga jest trochę droższa.
Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 7-8/2020