OPV Europe 2013 Press Tour


Andrzej Nitka


 

 

 

 

OPV Europe 2013 Press Tour

 

 

 

Tegoroczna edycja, zapoczątkowanych w 2006 r. konferencji OPV Europe, podczas których przedstawiane są dotychczasowe osiągnięcia i trendy w budowie coraz popularniejszej klasy okrętów, jakimi są pełnomorskie patrolowce – Offshore Patrol Vessels, stała się okazją do zaprezentowania niewielkiej grupie dziennikarzy z Francji i z zagranicy możliwości, zlokalizowanych nad Morzem Śródziemnym ośrodków państwowego koncernu stoczniowego DCNS. Nasz wysłannik był wśród nich jedynym reprezentantem Polski.

 

 

DCNS w południowej Francji to ponad 3300 pracowników pracujących w Tulonie i Saint-Tropez. Co zrozumiałe, najwięcej pracuje ich w Tulonie, który jest główną bazą Marine nationale na Morzu Śródziemnym. Wchodzące w skład pionu Support&Services centrum operacyjne DCNS Toulon, zlokalizowane na terenie bazy floty, zatrudnia 2000 ludzi. Odpowiada ono przede wszystkim za utrzymanie w sprawności okrętów tam bazujących, a jest to znaczna liczba. Jeżeli chodzi tylko o okręty bojowe, należy wymienić: lotniskowiec o napędzie atomowym Charles de Gaulle, sześć wielozadaniowych atomowych okrętów podwodnych typu Rubis, trzy śmigłowcowce desantowe typu Mistral, okręt desantowy-dok Siroco, dwa niszczyciele przeciwlotnicze typu Horizon, dwa niszczyciele typu Cassard, trzy fregaty rakietowe typu Georges Leygues, pięć fregat patrolowych typu La Fayette, cztery korwety (awiza) typu D’Estienne d’Orves, patrolowiec pełnomorski L’Adroit i trzy niszczyciele min typu Eridan (Tripartite).


Wsparcie techniczne
W ramach tych zadań DCNS zapewnia naprawy i remonty okrętów, dostarczanie części zamiennych zarówno dla samych jednostek nawodnych i podwodnych, jak też ich uzbrojenia i wyposażenia elektronicznego. Koncern odpowiada również za prawidłowe funkcjonowanie samej bazy. Do zadań centrum należy konserwacja i utrzymanie wszelkich obiektów znajdujących się na jej terenie, w tym doków, dźwigów, itp. Jak to działa w praktyce, można było się przekonać w trakcie wizyty na pokładach dwóch okrętów korzystających aktualnie „z usług” centrum.

Pierwszym z nich był, wydzierżawiony w październiku 2011 r. przez Marine nationale od DCNS na okres trzech lat, pełnomorski patrolowiec L’Adroit. W Tulonie przechodził on przegląd po zakończeniu kolejnego rejsu operacyjnego na wodach południowej Hiszpanii i Maroka, w związku z realizacją zadań zwalczania nielegalnej imigracji pod nadzorem unijnej agencji Frontex.

Budowa L’Adroita została sfinansowana ze środków własnych DCNS, a część wyposażenia została użyczona przez jego kooperantów, w związku z czym zamontowanie niektórych elementów wyposażenia miało przede wszystkim znaczenie marketingowe, a nie było konieczne ze względu na zadania realizowane przez jednostkę tej klasy. Chodzi tu na przykład o systemy walki elektronicznej czy wyrzutnie celów pozornych. Korzyści z takiej umowy są obopólne. Francuska flota zyskała za niewielkie pieniądze nowoczesny patrolowiec. Umożliwia to jej wszechstronne przetestowanie jednostki powstałej zgodnie z najnowszymi trendami w budownictwie tego typu okrętów. Jest to o tyle ważne, że zbliża się nieubłaganie czas, w którym konieczna będzie wymiana obecnie znajdujących się w służbie jednostek patrolowych Marine nationale, których możliwości – w większości – nie przystają do współczesnych wymogów. Zapewne na podstawie wyników testów i efektów służby L’Adroita pod trójkolorową banderą będą opracowane wymagania taktyczno-techniczne dla przyszłego pokolenia francuskich patrolowców, których zamówienia można się spodziewać nie wcześniej niż pod koniec bieżącej dekady.

Już w tej chwili wiadomo, że po wygaśnięciu umowy patrolowiec zostanie zwrócony właścicielowi i wystawiony na sprzedaż. Jako potencjalnego nabywcę wymienia się jeden z krajów Ameryki Południowej.

Jeszcze większe korzyści z budowy okrętu, oczywiście okupione wydatkowaniem środków na jego budowę, zyska koncern DCNS. Przede wszystkim chodzi tu o efekt marketingowy, zwiększający wiarygodność francuskiej oferty. W ostatnich latach, w związku ze zmniejszeniem ryzyka działań o dużej intensywności wzrosło zapotrzebowanie właśnie na jednostki patrolowe przeznaczone do realizacji misji stabilizacyjnych, charakteryzujących się małą intensywnością działań militarnych, czy też do operacji quasi-policyjnych. Nie dziwi więc fakt, że ten segment rynku stał się obiektem zainteresowania francuskiego giganta, który w ostatnim czasie podjął szereg przedsięwzięć mających na celu dywersyfikację produkcji nie tylko w sektorze wojskowym, ale również poprzez wejście na rynek cywilny.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 11/2013

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter