Osten Panzerknacker

 


Eugeniusz Żygulski


 

 

 

Osten Panzerknacker

 

– straty Panzertruppen w operacji „Barbarossa”

 


Para pancerników typu Dunkerque stanowiła pierwszy element modernizacji  trzonu bojowego Marine Nationale po okresie „wakacji morskich” spowodowanych przyjęciem Traktatu  Waszyngtońskiego. Podstawą ich powstania było rosnące zagrożenie ze strony , aktywna służba bojowa zakończyła się przedwcześnie. Wydarzenia z 1942 r. dopełniły ich losu.

 
 
 


U zarania trzeciej dekady czerwca 1941 roku niemieckie siły zbrojne – die Deutsche Wehrmacht – przystąpiły do kampanii przeciwko Robotniczo- Chłopskiej Armii Czerwonej (RKKA). Hitler zgromadził do inwazji na ZSRR potężne siły, w tym przeszło 4000 czołgów i samobieżnych dział pancernych w wojskach pierwszej linii. Był to największy kontyngent pancerny, jaki do tej pory wystawili Niemcy, znacznie przewyższający to, z czym uderzono wcześniej na Polskę czy Francję. Zgrupowanie ofensywne liczyło 17 dywizji pancernych, 12 dywizji piechoty zmotoryzowanej (w tym trzy Waffen-SS), 2 samodzielne pułki/brygady zmechanizowane („Grossdeutschland” i „Leibstandarte SS Adolf Hitler”), 8 samodzielnych batalionów wozów bojowych Panzer-Jäger, 2 samodzielne bataliony pancerne, 2 samodzielne bataliony czołgów- miotaczy ognia, 11 samodzielnych dywizjonów oraz 5 samodzielnych baterii dział szturmowych. Odwody strategiczne były raczej skromne, obejmując dodatkowo 2 dywizje pancerne, dywizję piechoty zmotoryzowanej oraz kilka nowo formowanych związków i oddziałów niższego szczebla. Niemcy spodziewali się ciężkiej kampanii, jednak lekceważyli przeciwnika, zarówno pod względem oceny jego sił i środków, jak również możliwości bojowych. Oberkommando der Wehrmacht oraz dowództwa rodzajów wojsk, zwłaszcza zaś Sztab Generalny Wojsk Lądowych, przygotowywały się nie do kampanii na wyczerpanie, lecz zniszczenie, starając się nadać nadchodzącej wojnie wymiar wyłącznie operacyjny, nie zaś strategiczny. W ocenie niemieckich sztabowców to właśnie przyjęcie od początku bitwy walnej, miało rozstrzygnąć losy kampanii, tak jak wcześniej sprawdziło się to we Francji czy Polsce. Wschodnioeuropejski teatr działań wojennych miał jednak nieporównywalnie większą głębię, a Armia Czerwona znacznie większe zasoby niż siły zbrojne, z którymi wcześniej musiał mierzyć się Wehrmacht. Stąd założenie, że inwazję na europejską część ZSRR można sprowadzić wyłącznie do poziomu operacyjnego, było przekonaniem fałszywym. Tymczasem niemiecki przemysł zbrojeniowy nie był przygotowany do wojny na wyczerpanie, wciąż nie będąc w pełni zmobilizowany na potrzeby starcia o charakterze totalnym. Dość powiedzieć, że w produkcji nie tylko samolotów, ale nawet nowych czołgów, III Rzesza była skutecznie przeganiana przez znajdującą się przecież w znacznie gorszej sytuacji Wielką Brytanię. Niemieckie wojska pancerne – Panzertruppen – znacznie urosły w siłę, jednak nadal poważną część ich potencjału stanowiły czołgi lekkie, tempo zaś przezbrajaniaw docelowe modele czołgów średnich było względnie powolne (choć względem poprzednich kampanii poczyniono tu ogromny postęp). Na domiar złego niemieckie wozy bojowe miały nieadekwatne uzbrojenie w stosunku do nowych wyzwań – radzieckich czołgów średnich T-34 i ciężkich KW – odznaczających się mocnym opancerzeniem i silnym uzbrojeniem w postaci armat kal. 75 mm (76,2 mm). Nieadekwatne było również ich opancerzenie – Armia Czerwona miała bowiem szeroką gamę skutecznych środków przeciwpancernych, mogących z powodzeniem obezwładnić każdy wóz z arsenałów Panzertruppen.
 
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 3/2011

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter