Panzergruppe „West”. Część 2

Robert Michulec
Efektywność dywizji pancernych Panzergruppe (Pz.Gr.) „West”, realnie wykazaną w Normandii, należy uznać za raczej ograniczoną. Ich waga w działaniach wynikała z tego, że były wyraźnie silniejsze i bardziej mobilne niż dywizje piechoty, które pełniły rolę „zapchajdziury” wykorzystywanej przez dywizje pancerne do swoich akcji. Mało która dywizja piechoty Heer byłaby w stanie samodzielnie oprzeć się standardowemu natarciu Brytyjczyków, tak jak potrafiła to dywizja pancerna dysponująca jednostką czołgów i innymi oddziałami pancernymi, a więc sprzętem jakoś chroniącym żołnierzy przed skutkami zmasowanego ognia artylerii. Spośród nich najbardziej efektywne pozostawały jednak oddziały czołgów, gdyż te pozwalały szybko i sprawnie przenieść dużą siłę ognia armatniego w skali taktycznej, blokując w ten sposób poszczególne zapędy aliantów, do czego dywizje piechoty niemal w ogóle nie były zdolne. Nie chodziło zatem o spektakularne sukcesy dywizji pancernych, realnie wywalczone czy im przypisywane, szczególnie z powodu wyższej jakości taktycznej „Panter” i „Tygrysów”. Czołgi te, tak jak Panzery IV, nie były zdolne ważyć na szali w akcjach zaczepnych, ponieważ wynik takich akcji zależał od współpracy broni połączonych.
Generalnie, Panzery ciesząc się autentyczną przewagą taktyczną nad czołgami aliantów, w realnych akcjach mogły ugrać tylko tyle, na ile pozwalały im obiektywne uwarunkowania taktyczne pola bitwy, a więc głównie własna i aliancka artyleria. Dlatego, gdy porównamy pierwsze akcje zaczepne 21. DPanc. czy 12. DPanc. SS „Hitlerjugend” pod Caen w czerwcu 1944 roku do ostatnich akcji wszystkich dywizji pancernych w połowie sierpnia, pod Mortain czy generalnie pod Falaise, łatwo zauważymy, że wszystkie one nie były w stanie przebić się przez obronę strony przeciwnej tak samo, jak nie raz przytrafiało się to aliantom atakującym pozycje niemieckie. Doskonałą ilustracją tego zagadnienia są walki toczone w trakcie operacji „Bluecoat”, kiedy to obie strony przeprowadzały liczne akcje Panzerami i Tankami, ale każda z nich przechodząc do ataku czy kontrataku pancernego traciła duże ilości czołgów, nie mogąc osiągnąć żadnych celów taktycznych. Straty po stronie brytyjskiej w skali całej operacji były większe z powodu rozmachu początkowych walk przeciw różnym oddziałom Niemców oraz woli przeprowadzenia z sukcesem operacji, podczas gdy Niemcy ograniczali się jedynie do utrzymania jak największego stanu posiadania.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia nr specjalny 2/2019