Papanikolis
KRZYSZTOF MARCINIAK
Papanikolis
Fakty i mity polskiego rozdziału
w historii greckiego okrętu podwodnego
Okręty podwodne odgrywają szczególną rolę w każdej flocie wojennej, stanowiąc dla jednych skuteczny oręż odstraszania i walki na morzu, zaś dla innych kwintesencję elitarności okrętowej służby. Zapewniają skryte podejście i długotrwałe działanie w rejonie operacji, wszechstronne zwalczanie celów oraz wiązanie walką znacznych sił przeciwnika. Cechy te wyznaczają ich szczególną przydatność do ochrony naszych interesów na Morzu Bałtyckim. Dysponowanie nimi ma strategiczne znaczenie dla całego polskiego systemu obronnego.
Marynarka Wojenna RP wykorzystuje obecnie pięć okrętów podwodnych, z czego cztery to eks-norweskie jednostki typu Kobben (niemiecki typ 207), a ostatni to ORP Orzeł (sowiecki proj. 877E). Proces pozyskiwania ich następców zainicjowało przyjęcie we wrześniu 2006 r. przez Radę Uzbrojenia MON wniosku o realizację Wymagania Operacyjnego, zdefiniowanego jako Okręt Podwodny Nowego Typu. Dały one podstawę do rozpoczęcia długotrwałych prac analitycznych, których elementem stało się powołanie przez dowódcę MW w styczniu 2008 r. zespołu eksperckiego z zadaniem zapoznania się z ofertą wybranych europejskich stoczni budujących okręty podwodne. Z oczywistych względów nie wzięto pod uwagę projektów rosyjskich, toteż w kwietniu 2008 r. oficerowie zespołu odwiedzili kolejno: francuską stocznię DCNS w Cherbourgu i szwedzką Kockums w Karlskronie, a w czerwcu niemiecką HDW w Kilonii.
Przedmiotem niemieckiej oferty były początkowo okręty typu 214 i 210Mod., jednak później rozszerzono ją również o propozycję odsprzedaży okrętu zbudowanego dla greckiej floty – Papanikolis (S 120). Był to prototyp serii czterech jednostek typu 214, zamówionych przez Grecję w ramach programu Archimedes (umowa podpisana 15 lutego 2000 r., o łącznej wartości 1,8 mld euro). Zgodnie z kontraktem, Papanikolisa zbudowano w Kilonii (pozostałe: Pipinos, Matrozos i Katsonis powstawały w greckiej Hellenic Shipyards Co. w Skaramandze), a jego wodowanie odbyło się 22 kwietnia 2004 r. 1 lutego 2005 r. rozpoczęły się próby morskie okrętu, a jego przekazanie kontrahentowi planowano na jesień 2005 r. W trakcie prób Grecy zgłosili jednak wykrycie szeregu usterek techniczno-eksploatacyjnych jednostki i odmówili jej przejęcia. Kolejne próby w morzu (sierpień–listopad 2006 r.) dowiodły usunięcia przez stoczniowców stwierdzonych wad, ale Grecy podtrzymali swoje uwagi odnośnie stateczności okrętu w położeniu nawodnym. Ponowna odmowa odebrania Papanikolisa doprowadziła do impasu w realizacji programu Archimedes. Sprawa stała się przedmiotem rozmów rządów obu krajów.
Z początkiem 2007 r. strony wznowiły współpracę, ale jej efekty nie były prawdopodobnie obiecujące, skoro Niemcy zaczęli rozważać możliwość odsprzedania okrętu innemu krajowi. Stocznia HDW była prawnym właścicielem Papanikolisa, a koszty jego budowy pokryte zostały już w tym czasie w 95%, takie rozwiązanie wydawało się więc dla Niemców nie tylko racjonalne, ale i możliwe do zrealizowania. Nie wiadomo, czy ofertę sprzedaży okrętu złożono również jakimś innym krajom (wspominano o Pakistanie), ale o takiej możliwości usłyszał ówczesny dowódca MW, adm. floty Roman Krzyżelewski, w trakcie jego oficjalnej wizyty w Niemczech w sierpniu 2007 r. To samo zaproponowano jego następcy, wadm. Andrzejowi Karwecie, w trakcie targów DIMDEX w Katarze, w marcu 2008 r. I to właśnie admirał Karweta polecił oficerom udającym się w czerwcu 2008 r. do Kilonii zbadać sprawę szczegółowo.
PAPANIKOLIS DLA MW RP
Sprawa Papanikolisa nie znalazła się początkowo w agendzie niemieckiej prezentacji ofertowej. Temat został wywołany w Kilonii przez polskich oficerów w wyniku braku niemieckiej inicjatywy w tej sprawie, co można przypisać nadziejom na pozytywne rozstrzygnięcie sporu w efekcie planowanych wówczas kolejnych prób morskich okrętu, których przeprowadzenia – według norm przyjętych dla Deutsche Marine – domagała się strona grecka. To istotny przyczynek do późniejszych dyskusji na temat rzekomego „wmanewrowania” polskiej delegacji w grecko-niemiecki konflikt wokół Papanikolisa i poddania się przez oficerów emocjom, spowodowanym realną możliwością pozyskania okrętu „od ręki”.
Dalszą dyskusję na temat Papanikolisa zdominowały zatem przyczyny jego nieodebrania przez zamawiającego. Przedstawiciele HDW utrzymywali, że wskazane przez Greków wady techniczne były charakterystyczne dla każdej jednostki prototypowej i już zostały usunięte. Mimo to, ci nadal odmawiali przejęcia okrętu, a rzeczywisty powód ich decyzji miał, zdaniem gospodarzy, wyłącznie ekonomiczny charakter. Stanowisko to znalazło także potwierdzenie w lokalnych doniesieniach prasowych, mówiących o zadłużeniu Aten z tytułu realizacji programu Archimedes, wynoszącym w 2008 r. 500 mln euro.
Po powrocie z Kilonii rozpoczął się okres analiz zebranych informacji i intensywnej wymiany korespondencji między Gdynią a Warszawą. W wystąpieniu do ministra obrony narodowej Bogdana Klicha z czerwca 2008 r., wadm. Karweta zwracał się z prośbą o podjęcie działań zmierzających do zainicjowania procedur pozyskania okrętu, poprzedzonych wystosowaniem listu intencyjnego, który stałby się podstawą do zapoznania polskich ekspertów ze stanem technicznym Papanikolisa i dokonania oceny wiarygodności informacji na jego temat. Stanowisko to spotkało się początkowo z nieprzychylną reakcją ówczesnego pełnomocnika MON ds. procedur antykorupcyjnych Marcina Idzika, który wskazał, że proponowany przez admirała Karwetę tryb postępowania odbiega od przyjętych w MON uregulowań prawnych, odnoszących się do prowadzenia postępowań w zakresie zamówień publicznych na zasadach konkurencyjności i równego traktowania wykonawców.
Przeciwwskazań do rozpoczęcia procesu pozyskania Papanikolisa nie dostrzegał natomiast podsekretarz stanu w MON ds. uzbrojenia i modernizacji Zenon Kosiniak-Kamysz, który sugerował ministrowi wystąpienie z listem intencyjnym do HDW, informującym o zainteresowaniu zakupem okrętu i ujęcie tego zamiaru w „Planie modernizacji technicznej SZ na lata 2009–2018”. Wtórował mu radca- -koordynator w MON, gen. dyw. Zygmunt Dominikowski, który zalecał jednak potrzebę dogłębnego przeanalizowania przyczyn nieodebrania okrętu przez Greków i w tym celu sugerował ministrowi udział specjalistów MW w dodatkowych próbach morskich Papanikolisa.
Dowódca MW odniósł się do tych opinii w kolejnym wystąpieniu do ministra Klicha, podkreślając wolę podjęcia działań prowadzących do ustalenia czy „greckie usterki” Papanikolisa wykluczają dalsze rozmowy na temat oferty jego zakupu, czy też stanowią przedmiot spekulacji konkurencji. Ten punkt widzenia admirała podzielał ówczesny szef Sztabu Generalnego, gen. Franciszek Gągor, który 8 sierpnia 2008 r. zarekomendował ministrowi zasadność propozycji dowódcy MW i zaproponował wystosowanie listu intencyjnego do HDW w celu umożliwienia udziału polskich specjalistów w testach Papanikolisa. Intencje admirała wspierała także treść kolejnego wystąpienia Marcina Idzika, który w opinii z 19 sierpnia dopuszczał skorzystanie przez MON z możliwości wydania incydentalnej decyzji, regulującej odmienne zasady pozyskania Papanikolisa w sytuacji zaistnienia wyjątkowych przesłanek przemawiających za jego zakupem.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 9/2014