Parada pomimo pandemii. Pojazdy załogowe mińskiej defilady.

Parada pomimo pandemii. Pojazdy załogowe mińskiej defilady.

Michał Buslik

Wśród państw powstałych po rozpadzie ZSRR obchodzony tradycyjnie 9 maja Dzień Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej ma wciąż bardzo szczególne znaczenie zarówno w Federacji Rosyjskiej jak i na Białorusi. W Rosji, oficjalnie uznającej się jako spadkobierca dziedzictwa ZSRR to najważniejsze święto państwowe będące obecnie głównym narzędziem kreowania wspólnoty narodowej. Dość podobna sytuacja ma miejsce na Białorusi, choć władze tego kraju z podobną atencją, organizując defilady wojskowe, celebrują zarówno Dzień Zwycięstwa jak i przypadający 3 lipca Dzień Niepodległości to niezmiennie podkreślane jest, że z uwagi na ogrom ofiar poniesionych w czasie II wojny światowej naród białoruski ma co najmniej takie same prawo do bycia „spadkobiercą zwycięstwa” co rosyjski. W tym roku, z racji jubileuszowej, 75. rocznicy pokonania III Rzeszy w obu krajach miały się odbyć szczególnie bogate uroczystości, na czele z imponującymi defiladami wojskowymi. Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 sprawiła, że tak się nie stało. Po decyzji Władimira Putina o przełożeniu na termin późniejszy większości planowanych uroczystości, w tym defilad lądowych włącznie z defiladą centralną na Placu Czerwonym, Białoruś jako jedyne państwo w przestrzeni poradzieckiej, przeprowadziła w Mińsku pełną paradę z udziałem współczesnej techniki wojskowej, tak na lądzie jak i w powietrzu.

Defilada nie tylko bez sojuszników

30 kwietnia władze dwóch głównych państw sojuszniczych Białorusi, Federacji Rosyjskiej i Chin podjęły decyzję o rezygnacji z uczestnictwa pododdziałów reprezentujących siły zbrojne tych państw w mińskiej defiladzie. Nie wpłynęło to jednak w żaden sposób na zmianę planów białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenki odnośnie defilady, postanowiono jedynie o przesunięciu próby generalnej części lądowej parady na godziny wieczorne 8 maja, tak aby maksymalnie ograniczyć mieszkańcom Mińska wynikające stąd utrudnienia komunikacyjne. Wydaje się, że główną przesłanką stojącą za decyzją o przeprowadzeniu defilady było podtrzymanie oficjalnego stanowiska władz o niepoddawaniu się „koronopsychozie”, co wcześniej wyrażało się m.in. w braku wprowadzania ograniczeń w funkcjonowaniu gospodarki w ramach tzw. dystansowania społecznego (co dla znajdującej się już przed pandemią w nie najlepszym stanie białoruskiej gospodarki mogło by mieć szczególnie złe skutki), natomiast często podkreślana w zachodnich mediach chęć wygrania swoistego współzawodnictwa z prezydentem Federacji Rosyjskiej o miano faktycznego kustosza tradycji zwycięstwa pojawiła się niejako przy okazji, choć w świetle panujących trudności w porozumiewaniu się obu podmiotów państwowych odnośnie pogłębiania integracji w ramach państwa związkowego nie jest zupełnie bez znaczenia. 9 maja na trybunie honorowej w Mińsku oprócz najwyższych władz Białorusi pojawili się praktycznie wszyscy ambasadorowie z państw poradzieckich, zabrakło natomiast dyplomatów z krajów członkowskich Unii Europejskiej, za wyjątkiem ambasadorów Węgier i Słowacji, przy czym ten ostatni z powodu swojego uczestnictwa po kilku dniach musiał ustąpić ze stanowiska. Mimo wszystko dopisała także lokalna publiczność, choć frekwencja wśród mieszkańców Mińska była jednak nieco mniejsza w stosunku do ubiegłorocznych uroczystości, szczególnie wśród osób starszych, które w większości wybrały jednak samoizolację.

Zmiana akcentów sprzętowych

Dla nieprawnego oka tegoroczny skład zarówno kolumny zmechanizowanej, jak i pokazu powietrznego, nie różnił się w istotny sposób od tego co mogliśmy zaobserwować chociażby w lipcu ubiegłego roku w czasie defilady z okazji Dnia Niepodległości. Faktycznie jednak różnice były zauważalne, poczynając od liczebności pojazdów i statków powietrznych (nawet po uwzględnieniu nieobecności techniki pododdziałów z Federacji Rosyjskiej). Podczas gdy w lipcu 2019 roku w defiladzie brało udział około 280 pojazdów i 50 statków powietrznych, 9 maja było to, oprócz pododdziałów pieszych liczących około 3 tys. żołnierzy, nieco poniżej 180 pojazdów (kolumna była podzielona na 18 pododdziałów, miała długość około 2 km i przemieszczała się z prędkością 14 km/h) oraz 36 samolotów i śmigłowców. Ta różnica wynika z wprowadzenia nowych kryteriów doboru sprzętu do defilady i możliwie maksymalnego ograniczenia udziału starych, poradzieckich wzorów uzbrojenia na rzecz uzbrojenia produkowanego współcześnie lub zmodernizowanego. Tym samym z kolumny defiladowej, która ma świadczyć o nowoczesności białoruskiej armii oraz promować lokalny przemysł obronny, usunięto wielu przedstawicieli techniki poradzieckiej tak gdy chodzi o wozy bojowe, artylerię czy rakietowe systemy przeciwlotnicze. Wśród prezentowanych wzorów uzbrojenia, z jednym wyjątkiem, praktycznie nie było też publicznych premier, choć niektóre z nich pojawiły się na mińskiej defiladzie po raz pierwszy. Podobnie jak w latach poprzednich trening załóg pojazdów odbywał się w bazie lotniczej Lipki pod Mińskiem, gdzie każda z załóg w toku przygotowań przejechała łącznie 300 km. Zgodnie z tradycją przejazd kolumny defiladowej otwierał czołg średni T-34/85 o nazwie własnej Czerwonnyj, konstrukcja będąca bezdyskusyjnie jednym z symboli zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, choć wśród specjalistów i nie tylko zapewne nigdy nie ustanie spór, czy wóz ten może być uznany za najlepszy czołg II wojny światowej. W ślad za nim pojawił się pododdział złożony z 13 zmodernizowanych w rosyjskich zakładach UWZ czołgów podstawowych T-72B3 model 2016 (T-72B3M). Przezbrojenie w ten najnowocześniejszy w białoruskich wojskach pancernych typ czołgu rozpoczęło się w 2017 roku, lecz ze względu na ograniczenia budżetowe postępuje niezwykle wolno, obecnie w 120. Samodzielnej, Gwardyjskiej Brygadzie Zmechanizowanej służy jedynie 19 egzemplarzy (na ogólną liczbę około 1400 białoruskich czołgów T-72, w tym około 400 egz. T-72B w jednostkach liniowych i bazach rezerwy sprzętowej), ostatnie 5 wozów przybyło z Federacji Rosyjskiej na kilka dni przed tegoroczną defiladą. Co ciekawe, w próbie generalnej defilady prawdopodobnie jako wozy rezerwowe uczestniczyły także czołgi zidentyfikowane, zapewne błędnie, jako lokalna i o dość enigmatycznym statusie, prowadzona w ramach programu Witiaź przez OAO 140. Zakłady Remontowe z Borysowa, modernizacja T-72BM1, ale w ukompletowaniu tożsamym wozom T-72B model 1989, z pancerzem reaktywnym Kontakt-5, lecz bez białoruskiego celownika działonowego PNM Sosna-U (pierwsze cztery wozy w kompletacji z celownikiem Sosna-U wykorzystywała drużyna białoruska podczas zawodów czołgowego biathlonu w 2016 roku).

Następne dwa defilujące pododdziały były uzbrojone w doposażone w opracowany lokalnie dodatkowy pancerz listwowy, polimerowo-stalowy o masie około 600 kg, kołowe transportery opancerzone BTR-70MB1 (prezentowane po raz pierwszy na defiladzie z listwowym pancerzem dodatkowym) oraz BTR-80. BTR-70MB1 to opracowana przez 140. Zakłady Remontowe w 2016 roku modernizacja transporterów opancerzonych BTR-70 bez zmiany uzbrojenia głównego, koncentrująca się na poprawie ergonomii i własności jezdnych tej konstrukcji. W ramach modernizacji do wersji BTR-70MB1 pojazdy otrzymały nową, turbodoładowaną, wysokoprężną jednostkę napędową KamAZ-7403.10 o mocy maksymalnej 191 kW wraz ze zmodyfikowanym układem przeniesienia napędu, dzięki czemu pomimo wzrostu masy z 11,5 t do około 13 t utrzymano prędkość maksymalną na drodze utwardzonej wynoszącą 92 km/h. Pozostałe zmiany modernizacyjne dotyczyły m.in. podwyższenia stropu przedziału desantu o 14 cm, zainstalowania znanych z wozów BTR-80 nieco bardziej ergonomicznych, poszerzonych (choć w dalszym ciągu dość kłopotliwych do korzystania dla żołnierzy z pełnym oporządzeniem) bocznych, dzielonych włazów desantowych, a także produkowanej lokalnie cyfrowej radiostacji R-181-50TU Drofa oraz montażem z tyłu wieży bloku sześciu wyrzutni granatów dymnych kal. 81 mm systemu 902W Tucza-2. W 2018 roku pierwsze 32 egzemplarze zmodernizowanych transporterów BTR-70BM1 znalazły się na uzbrojeniu jednego z batalionów powietrzno-desantowych 103. Samodzielnej, Gwardyjskiej Brygady Powietrzno-Desantowej (warto nadmienić, że 103. Brygada wraz z 38. Brygadą Desantowo-Szturmową oraz 5. Brygadą Specjalnego Przeznaczenia tworzą białoruskie Siły Operacji Specjalnych).

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 5/2020

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter