Partnerskie manewry z SNMG-1

Partnerskie manewry z SNMG-1

Sławomir J. Lipiecki

Aktywna obrona linii komunikacyjnych, ostre strzelania artyleryjskie, zwalczanie celów powietrznych oraz poszukiwanie okrętów podwodnych – tego rodzaju zadania wykonywały okręty w pierwszej fazie manewrów w ramach okrętowej grupy zadaniowej (OGZ).

W ćwiczeniu wzięło udział 5 okrętów polskiej Marynarki Wojennej z 3. Flotylli Okrętów, do których później dołączyło 6 jednostek wchodzących w skład Stałego Zespołu Okrętów NATO Grupa 1 (SNMG-1). Wsparcie z powietrza zapewniły m.in. wielozadaniowe myśliwce F-16, samoloty uderzeniowe Su-22 i maszyny rozpoznawcze.

Armada na Bałtyku

Wspólne manewry międzynarodowe z serii Passex, to przede wszystkim doskonała okazja do praktycznego szkolenia sił polskiej Marynarki Wojennej w działaniach zabezpieczających interesy państwa na morzu. Kluczową rolę odgrywają w nich jednostki średniej wielkości, takie jak fregaty rakietowe, które w istocie stanowią podstawę (i zarazem niezbędne minimum) sił osłonowych współczesnych flot wojennych.

– Kwietniowe ćwiczenie OGZ było połączone ze współpracą ze Stałym Zespołem Okrętów NATO Grupa 1 w ramach manewrów Passex. Współpraca tego rodzaju jest rutynowym przedsięwzięciem związanym z wizytą w naszym kraju okrętów SNMG-1. Stanowi doskonałą okazję do wymiany doświadczeń z dziedziny taktyki i łączności, a także potwierdzenia naszych zdolności do współdziałania ze strukturami NATO. Ćwiczenia tego rodzaju stanowią także idealną okazję dla załóg okrętów (szczególnie tych nie biorących regularnie udziału w ćwiczeniach międzynarodowych) na porównanie swoich umiejętności z tym, co reprezentują ich koledzy z sojuszniczych flot – mówił dowódca fregaty rakietowej ORP Gen. T. Kościuszko (FFG-273), kmdr por. Maciej Matuszewski.

Wszystkie uczestniczące w manewrach okręty opuściły Port Wojenny w Gdyni we wtorek 23 kwietnia. Wcześniej, w godzinach nocnych, odbył się załadunek uzbrojenia na wszystkie polskie jednostki uczestniczące w manewrach. Jednostką flagową SNMG-1 (Standing NATO Maritime Group One) i zarazem sił połączonych był amerykański niszczyciel rakietowy z systemem AEGIS/BMD USS Gravely DDG-107 (zmodyfikowanego typu Arleigh Burke Flight IIA) z kontradmirałem Edwardem Cashman’em – dowódcą SNMG-1 – na pokładzie. Towarzyszyła mu hiszpańska fregata rakietowa z systemem AEGIS ESPS Almirante Juan de Borbón F-102 (typu Álvaro de Bazán), turecka fregata rakietowa TCG Gökova F 496 (zmodyfikowanego typu Oliver Hazard Perry), brytyjska fregata rakietowa HMS Westminster F 237 (typu 23) oraz niemiecki duży zaopatrzeniowiec floty FGS Rhön A1443 (typu 704).

Główną jednostką polskiego zespołu była fregata rakietowa ORP Gen. T. Kościuszko FFG-273 (typu O. H. Perry), pod dowództwem kmdr. por. Macieja Matuszewskiego. Wraz z fregatą szły: mały okręt rakietowy ORP Grom 423 (typu Orkan), korweta zwalczania okrętów podwodnych ORP Kaszub 240, okręt ratowniczy ORP Maćko R-15 (proj. 5002) i zbiornikowiec ORP Bałtyk Z-1.

Oprócz rutynowych zadań (m.in. wspólnego manewrowania w szykach), przeprowadzono ćwiczenia z obrony przeciwlotniczej oraz zwalczania okrętów nawodnych i podwodnych. Główny ciężar obrony przeciwlotniczej (w tym antybalistycznej) na dalekim i średnim dystansie wzięły na siebie niszczyciel rakietowy USS Gravely i fregata rakietowa ESPS Almirante Juan de Borbón, dysponujące rakietami SM-3 (o prędkości – w zależności od wersji – od 10,2 do 15,2 Ma i zasięgu maksymalnym 900-2500 km), SM-6, SM-2 i ESSM. Fregaty typu O. H. Perry (polska i turecka) także miały duże znaczenie w ćwiczeniach z zakresu OPL, z uwagi na ich uzbrojenie w rakiety SM-2 lub SM-1 oraz sprawdzoną artylerię. Ponadto obie jednostki – wspólnie z brytyjską HMS Westminster – stanowiły skuteczną osłonę zespołu przed potencjalnym zagrożeniem spod wody.

Z morza i powietrza...

Międzynarodowa armada uformowała szyk obronny wokół tzw. jednostek o wysokiej wartości HVU (ang. High Value Unit) – niemieckiego zaopatrzeniowca floty FGS Rhön i polskiego zbiornikowca ORP Bałtyk. Z kolei w roli powietrznych adwersarzy wystąpiły samoloty uderzeniowe Su-22 i wielozadaniowe F-16, które notabene – poza epizodami OPL – tworzyły dodatkowy parasol powietrzny dla całego zespołu (np. F-16 wystąpiły w konfiguracji OPL średniego zasięgu, mając podwieszone pociski powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM plus dodatkowy zbiornik paliwa).

Jednostki eskorty przeprowadziły w tych warunkach symulowane strzelania rakietowe i artyleryjskie do celów powietrznych atakujących z różnych kierunków i na różnych pułapach (tzw. atak saturacyjny). Oznaczało to przećwiczenie wszelkich procedur związanych z zagadnieniem OPL (AAW – Anti-Aircraft Warfare), łącznie z naprowadzeniem uzbrojenia na cel, jednak bez odpalenia rakiet, tudzież strzelania z armat. Jednak w wypadku zwalczania jednostek nawodnych (ASuW – Anti Surface Warfare) na bezpośrednim dystansie, przeprowadzono strzelania z użyciem ostrej amunicji. W ramach zwalczania morskich zagrożeń asymetrycznych, ostrzał prowadzono do tarczy holowanej. W pierwszej kolejności zadania ogniowe z artylerii kal. 76,2 mm (3”) przeprowadziły fregata rakietowa ORP Gen. T. Kościuszko oraz idące za nią korweta ZOP ORP Kaszub i mały okręt rakietowy ORP Grom. W późniejszych epizodach, ogień artyleryjski z uniwersalnych armat kal. 127 mm (5”) i 76,2 mm (3”) prowadziły jednostki sojusznicze należące do SNMG-1.

Podczas odpierania jednego z symulowanych ataków powietrznych, uszkodzenia od odłamków „zestrzelonej” rakiety spowodowały przebicie kadłuba poniżej linii wodnej na ORP Gen. T. Kościuszko. Załoga natychmiast przystąpiła do obrony przeciwawaryjnej. Nadzorowana z pozycji Centrum Sterowania Siłownią (CSS), akcja przebiegała sprawnie i okręt w krótkim czasie ponownie dołączył do zespołu. W podobnych okolicznościach mały okręt rakietowy ORP Grom uległ skażeniu bojowym środkiem trującym. Przeprowadzona analiza potwierdziła obecność substancji niebezpiecznej. W związku z tym jednostkę natychmiast skierowano do Portu Wojennego w Gdyni. Tam na jednostkę czekali marynarze kompanii chemicznej 43. Batalionu Saperów z gotowym do użycia okrętowym punktem likwidacji skażeń (OPLS). Po zacumowaniu okrętu działania rozpoczęły: pluton likwidacji skażeń i drużyna rozpoznania skażeń, które wspólnie z załogą ORP Grom unieszkodliwiły zagrożenie. Zadania związane z walką o żywotność okrętu, w tym z pożarem oraz przebiciem stanowią podstawę szkolenia w morzu i są stale ćwiczone.

Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 5-6/2019

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter