Pech kajzerowskiego „Gryfa”
Wojciech Holicki
Pech kajzerowskiego „Gryfa”
Dzień po tym jak Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii dając początek I wojnie światowej, 29 lipca 1914 roku, w stoczni Neptun AG w Rostocku zwodowano kolejny statek, noszący nr budowy 340. Guben, parowiec przeznaczony dla hamburskiej spółki Deutsch-Australische Dampfschiff-Gesellschaft, w nowej sytuacji nie miał szansy na wypełnianie zadania, z myślą o którym go budowano – rok później sztab kajzerowskiej admiralicji postanowił przejąć statek i zamienić go w zamaskowany krążownik pomocniczy. Informacje zdobyte przez brytyjski wywiad i wynikające z nich zacieśnienie blokady na Morzu Norweskim sprawiły, że pierwszy rejs bojowy rajdera zakończył się bardzo szybko.

Przebudowa Gubena została przeprowadzona w kilońskiej Stoczni Cesarskiej. Prace obejmowały usunięcie jednego z piszczałkowatych, ulokowanych w tandemie kominów statku, drobne modyfikacje nadbudówek i podzielenie obszernych ładowni na mniejsze przedziały o różnym przeznaczeniu. Rozbudowa zasobni węglowych pozwoliła na zwielokrotnienie jego zasięgu, a uzbrojenie przyszłego rajdera utworzyły cztery armaty kal. 150 mm, ukryte parami przy burtach przed mostkiem i po bokach masztu rufowego, jedna 105 mm w fałszywej nadbudówce rufowej oraz dwie ulokowane poniżej linii zanurzenia na dziobie nieruchome wyrzutnie torpedowe, z wylotami skierowanymi w przeciwne strony. Greif, bo taką nadano mu nazwę, został wcielony do służby 23 stycznia 1916 roku, pod komendą 41-letniego kmdr. por. Rudolfa Tietzego, który osobiście dobierał członków załogi (liczyła oprócz niego ostatecznie dziewięciu oficerów oraz 297 marynarzy i podoficerów). W połowie lutego przeprowadził na nim inspekcję wielki admirał książę Henryk Pruski, dowodzący siłami Kaiserliche Marine na Bałtyku. Przy tej okazji jeden z towarzyszących mu wyższych oficerów wygłosił krótką, spontaniczną mowę do części załogi zdradzając, że Greif wkrótce wyruszy w rejs, by prowadzić działania bojowe na południowym Atlantyku i Oceanie Indyjskim. 25 lutego rajder przepłynął Kanałem Kilońskim do Cuxhaven i dwa dni później wyszedł w morze wraz z U 70, który miał go eskortować do momentu dotarcia na Atlantyk, jednak mgła i zamiecie sprawiły, że obie jednostki szybko straciły się z oczu, a próby odzyskania kontaktu były bezowocne. Gdy Greif znalazł się na zachód od południowych wybrzeży Półwyspu Skandynawskiego, jego załoga przystąpiła do prac malarskich, by zakamuflować korsarza – miał on udawać norweski frachtowiec Rena, którego portem macierzystym był Tonsberg, leżący na zachodnich brzegach Oslofjordu.
PUŁAPKA
Niemcy dołożyli wszelkich starań, by przebudowa Gubena pozostała sekretem, jednak wspomniane wyżej słowa dotarły do brytyjskiego wywiadu. Informacje o rychłym wypłynięciu rajdera w morze i o tym, na jakich wodach ma operować stanowiła dobry punkt wyjścia do podjęcia próby jego przechwycenia. Oznaczała bowiem, że w najbliższym czasie blokadę będzie próbowała pokonać szybka jednostka o dużej autonomiczności, a więc i sporego tonażu, płynąca pod neutralną flagą, najprawdopodobniej któregoś z państw skandynawskich. Zdobyta następnie wiadomość, że Niemcy rozpoczęli kolejną operację korsarską 27 lutego pozwalała z kolei w dość sporym przybliżeniu określić czas, w jakim rajder powinien znaleźć się na kontrolowanych wodach. W związku z nią nazajutrz tuż przed północą z Rosyth wypłynęły krążowniki lekkie Cordelia i Inconstant oraz cztery niszczyciele, natomiast ze Scapa Flow wyruszyły Calliope, Comus i Blanche oraz trzy kolejne niszczyciele. Pierwsza grupa okrętów wzmocniła siły patrolowe między północno-wschodnią Szkocją i Norwegią, a druga wsparła należące do 10. Dywizjonu krążowniki pomocnicze, które operowały na północ od Szetlandów. Jednym z nich była dowodzona przez kmdr. Thomasa Wardle’a Alcantara (15 831 BRT), liniowiec pasażerski linii Royal Mail Steam Packet Co. Statek ten zbudowany został w filialnej stoczni Harland & Wolff w Govan (Glasgow; wodowano go 30 października 1913 r., dokończony został w Belfaście), miał kadłub długości całkowitej 180 m, jeden komin, dwa maszty, napęd mieszany na trzy wały (boczne obracały tłokowe maszyny parowe, a środkowy turbina niskiego ciśnienia), pozwalający na osiąganie prędkości maksymalnej 17 w., oraz wielką chłodnię. Ta ostatnia przeznaczona była do przewozu argentyńskiej wołowiny, ponieważ miał kursować do portów Ameryki Południowej. Jego pasażerowie mogli podróżować w kabinach I, II i III klasy (odpowiednio dla 400, 230 i 760 osób). 19 czerwca 1914 roku wyruszył z Southampton w dziewiczy rejs, w 1915 został zarekwirowany przez Admiralicję i po uzbrojeniu (zamontowano na nim osiem armat kal. 152 mm oraz dwie kal. 76 mm), już jako HMS Alcantara, rozpoczął służbę patrolową.
Po północy 28 lutego 1916 roku płynął z powrotem do bazy. Około południa miał się spotkać w odległości 60 Mm na północny wschód od Szetlandów z dowodzonym przez kmdr. por. George’a B. W. Younga bliźniaczym HMS Andes, który „przejmował pałeczkę”. Po drodze Wardle otrzymał jednak rozkaz krążenia w rejonie dużo bardziej oddalonym od wspomnianych wysp, mając tam wypatrywać „podejrzanego statku płynącego ze Skagerraku”. Zgodnie z jego raportem, 29 lutego2 o 08.55 Alcantara znajdowała się na przybliżonej pozycji 61°45’N, 00°58’E (ok. 200 Mm na wschód od Wysp Owczych), mając wkrótce spotkać się z Andesem. Wachtowi zgłosili wówczas zauważenie dymu z lewej burty, na północnym wschodzie, i prawie jednocześnie na mostek przyniesiono rozszyfrowaną wiadomość od Younga, która brzmiała „podejrzany statek w polu widzenia, kierunek południowy wschód, prędkość 15 w.”.
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 2/2010