Pierwszy dzień Barbarossy w powietrzu

 


Marcin Widomski, Szymon Tetera


 

 

 

22 czerwca 1941

 

– pierwszy dzień Barbarossy w powietrzu

 

Ledwo co wierzyliśmy własnym oczom. Rząd za rzędem, samoloty rozpoznawcze, bombowce, myśliwce stały wyrównane jak na paradzie – H. von Hahn 1./JG 3. Odsuwam połę namiotu, patrzę, nad nami „krzyże” strzelają z karabinów maszynowych po namiotach. Krzyczę „Chłopaki, wojna” – „A paszoł ty, jaka wojna!”, „Sami popatrzcie – nalot”. Wszyscy wyskoczyli – w sąsiednich namiotach są już zabici i ranni. (...) Dyżurne samoloty, które były ustawione w linię już płoną. Uruchomiłem silnik, wsiadłem do samolotu, wystartowałem. Lecę dookoła lotniska – nie wiem, dokąd lecieć, co robić! – W. I. Klimienko, 10. IAP, 7. SAD.

 
 
 

Tak w oczach pilotów dwóch przeciwnych stron wyglądał początek najdłuższej i najkrwawszej kampanii drugiej wojny światowej. Operacja „Barbarossa”, niemiecki atak na Związek Sowiecki, rozpoczęła się o świcie 22 czerwca 1941 r. od ataku powietrznego na rozpoznane lotniska sowieckie. Lotnictwo sowieckie w znacznej ilości przypadków, zwłaszcza na terenie Zachodniego Specjalnego Okręgu Wojskowego (ówczesna Zachodnia Białoruś, rejon tzw. występu białostockiego), zostało zaskoczone na ziemi. Wbrew powszechnie panującym opiniom strona sowiecka podejmowała działania mające na celu podniesienie gotowości bojowej swoich jednostek lotniczych. Pierwszy znany rozkaz NKO Nr 0367 nakazujący zamaskowanie lotnisk i samolotów w odległości 500 km od granicy państwowej jest datowany na 27 grudnia 1940. Kolejne wydano w okresie bezpośrednio poprzedzającym niemiecką inwazję, odpowiednio 19 oraz 20 czerwca 1941r. (Nr 0042 i Nr 0043). Dodatkowo dowództwa poszczególnych Okręgów Wojskowych wydawały własne rozkazy, np. Nr 0052 z 15 czerwca 1941 i 00229 z 18 czerwca 1941 r. wydane w Nadbałtyckim Specjalnym Okręgu Wojskowym. Jednak relacje pilotów obydwu stron oraz dostępny materiał ikonograficzny świadczą, iż na części lotnisk maszyn nie rozśrodkowano i nie zamaskowano. Być może wynikało to z prac budowlanych prowadzonych na wielu lotniskach. Służby budowlane nie zdołały na czas zrealizować planowanej budowy nowych i rozbudowy istniejących lotnisk – wg rozkazu NKO Nr 0039 z 19 czerwca do dnia 1 czerwca 1941 roku zrealizowano zaledwie 50% planowanych zadań (na terenie Zachodniego SOW na 46 z 62 lotnisk do 22 czerwca 1941 r. trwały prace ziemne). Powtórzona w ciągu dnia akcja przeciw sowieckim bazom pogłębiła chaos panujący w WWS. Nieskoordynowana, nieodpowiednio przeprowadzona próba przeciwdziałania z powietrza wyłomom wykonywanym przez niemieckie kliny pancerne oraz podjęte ataki na niemieckie lotniska i węzły komunikacyjne, w połączeniu z chaosem na ziemi oraz bezwładem dowodzenia, doprowadziły do trudnych do wyobrażenia strat po stronie sowieckiej.

Barbarossa ante portas
22 czerwca 1941 r. rozpoczął się dla sowieckich sił powietrznych przed godziną 3.00 niemieckiego czasu letniego. Jako pierwsze wystartowało około 150 niemieckich maszyn, głównie bombowców z doświadczonymi w nocnej nawigacji załogami, które w kluczach po 3–5 samolotów miały uderzyć na główne radzieckie lotniska za pomocą bomb odłamkowych SD 2. Ten wstępny atak miał na celu wprowadzenie zamieszania w sowieckich bazach oraz sparaliżowanie WWS do czasu przybycia głównych niemieckich formacji. Już o godzinie 2.50 grupa Bf 110 z ZG 26 przekroczyła granicę sowiecko- niemiecką. Pięć minut później pierwsze bomby spadły na stacjonujące na lotnisku Alytus (Olita) samoloty I-153 z 15. i 31. IAP 8. SAD Nadbałtyckiego Specjalnego Okręgu Wojskowego. Był to pierwszy atak powietrzny sił Luftwaffe na lotniska sowieckich WWS w nadchodzącej wojnie. Na terenie Nadbałtyckiego SOW, mającego na stanie 1262 samolotów (744 myśliwców, 453 bombowców, 5 szturmowców oraz 60 samolotów rozpoznawczych, jednosilnikowych bombowców i szturmowców starego typu) Niemcy zaatakowali jednocześnie 9 lotnisk sowieckich (do wieczora liczba ta wzrosła do 11, kilka lotnisk atakowano po 6–7 razy). Dla wielu z niemieckich lotników pierwszy nalot wyglądał jak ćwiczenia, z doskonale widocznymi celami, przy słabym lub zerowym ogniu przeciwlotniczym oraz znikomej interwencji myśliwców przeciwnika. Hptm. M. von Cossart (III/KG 1) w czasie ataku na sowiecką bazę w Libau (Lipawa), na terenie której stacjonował 148. IAP zobaczył długie rzędy całkowicie niezamaskowanych samolotów ustawionych w ciasnych formacjach jak na paradzie. Hptm. G. Backer z tej samej jednostki, także biorący udział w ataku na sowieckie lotnisko w Lipawie, wspominał, że widoczne z daleka w jasną noc, zaparkowane w równych, ciasnych rzędach sowieckie Raty znacznie ułatwiały celowanie. Dziennik bojowy sowieckiej 27. Armii podaje, iż o godzinie 4.00 czasu moskiewskiego siedem samolotów niemieckich zbombardowało lotnisko w Lipawie, 4 sowieckie samoloty zostały zniszczone na ziemi, zginęło 3 żołnierzy RKKA. Jeden samolot niemiecki miałby jakoby wykonać awaryjne lądowanie w pobliżu lotniska. Według strony niemieckiej KG 1 strat jednak w tym nalocie nie poniosła. Według niektórych publikacji dowódca 148. IAP maj. Zajcew był zmuszony przez dowództwo do bierności z powodu obowiązujących w owym czasie rozkazów o nieuleganiu prowokacji (widoczna jest ewidentna sprzeczność z rozkazami dowodzącego NSWO nakazującymi podniesienie gotowości bojowej jednostek WWS). Najcięższe jednak niemieckie uderzenia na terenie Nadbałtyckiego SOW przyjęły na siebie jednostki 8. SAD rozlokowane na lotniskach w Kownie (Kaunas), Kiejdanach (Kedainiai) oraz Alytus. Bf 109 z II/JG 54 wraz z bombowcami I/KG 77 od 3.15 atakowały lotnisko w Kownie (13. IAP, 31. IAP, 312. RAP, 16. KAE). Przy braku istotnej reakcji ze strony sowieckiej piloci Messerschmittów przystąpili do ostrzeliwania celów naziemnych. Oto jak pierwszy atak na lotnisko 31. IAP w Kownie wspomina A. E. Szwariew: Noc z soboty na niedzielę 22 czerwca 1941 roku spędziłem u znajomych z 31. IAP. Około 4 rano słyszymy ogień dział plot. (...) Najpierw pomyśleliśmy, ze to ćwiczenia. Ale z naszego domu był widok na lotnisko w Kownie. (...) Od razu ujrzałem pożar i powiedziałem: „Bratcy to nie ćwiczenia, patrzcie, hangar się pali”. Ubraliśmy się szybko i pobiegliśmy na lotnisko. Nie było tam nikogo z dowództwa. My, kto tylko przybiegł, daliśmy radę wyciągnąć stamtąd samoloty. Wsiadłem do samolotu, a dowódca klucza Wołczok rozkazał „Startuj za mną!”. Rozpoczęliśmy start parami. Na spotkanie nam leciała grupa He 111 [nie brały udziału w nalocie, Rosjanie atakowali Ju 88 – przyp. Aut.] – groźnych samolotów z silnym uzbrojeniem pokładowym. Podlecieliśmy do nich, otworzyliśmy ogień, ale cały problem był w tym, że na MiG-ach zamontowano karabiny maszynowe BS kalibru 12,7 mm, które często się zacinały – pyk i już nie strzela. A do nas strzelali z kaemów. Po pierwszym wylocie w moim samolocie naliczono około 40 przestrzelin, 8 pocisków znalazłem w swoim spadochronie. Z drugiej strony frontu opis nalotu na Kowno przedstawił mjr. H. Trautloft, dowódca JG 54: Nasze jednostki bombowe atakują lotnisko w Kownie – bomby spadają pomiędzy zaparkowane samoloty. Nagle przed nami pojawiają się dwa nieprzyjacielskie myśliwce – tak szybko jak się pojawiły, zniknęły. Nie dochodzi po między nami do walki. Wracamy. Do ataków na cele naziemne włączyli się też piloci 8./JG 53 zgłaszając 7 SB zniszczonych na ziemi na lotnisku Varena (Orany, 54. SBAP/57. SAD). O 3.25 III/JG 54 zaatakowała bazę 61. SzAP w Kiejdanach. Oblt. A. Kinzinger z I/JG 54 przechwycił i zestrzelił dwa R-5 w czasie tego samego wylotu. Z pięciu dywizji lotniczych Nadbałtyckiego SOW tylko jedna, 4. SAD, nie poniosła strat na lotniskach w czasie pierwszego ataku. Niestety dokładne dane dotyczące sowieckich strat na ziemi w tym regionie nie są Autorom znane. Wg dokumentu sporządzonego przez szefa Sztabu Frontu Północno-Zachodniego po rozpoczęciu walk przedwojenne Okręgi Wojskowe przemianowano na Fronty) gen. lejt. P. S. Kljenowa baza w Lipawie była bombardowana 13 razy 22 czerwca 1941 r., WWS Frontu aktywnie zwalczało przeciwnika w powietrzu oraz wykonywało ataki na cele naziemne, straty własne to 56 samolotów zestrzelonych, 32 stracono na lotniskach, zestrzelono 19 maszyn niemieckich w walce oraz 8 ogniem plot. Natomiast D. Chazanow podaje, iż wg aktualnie dostępnych danych wyłącznie na lotnisku w m. Alytus stracono 34 samoloty (19 MiG-3, 6 I-16, 1 I-153, 4 I-15bis, 3 UTI-4 i jeden U-2).
 Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 3/2011

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter