Plama na honorze: S&W Light Rifle Model 1940

Plama na honorze: S&W Light Rifle Model 1940

Michael Heidler

 

 

Nawet słynnym firmom produkującym broń zdarzają się wpadki epickich rozmiarów: modele tak nieudane, że przynoszące wstyd zasłużonym markom. W dziejach Smith & Wessona taką czarną owcą był Light Rifle M1940.

Wiosną 1939 roku, na pół roku przed wybuchem wojny, kiedy w europejskim powietrzu już czuć było prochem, Brytyjczycy lekko przerażeni rozmiarem braków pokrycia etatów mobilizacyjnych przyjechali do siedziby S&W w Springfield, Massachusetts negocjować zakup rewolwerów Military & Police na regulaminowy nabój rewolwerowy .380 Mk I (znany także jako .38-200 – kalibru .38 z pociskiem 200 granów). Jeden z członków brytyjskiej delegacji zapytał gospodarzy o możliwość skonstruowania „karabinka” z zamkiem swobodnym na ten sam nabój. Przedstawiciele S&W zafascynowani liczbą zer w liczbie zamawianych rewolwerów oczywiście obiecali zająć się sprawą, a po wyjeździe Brytyjczyków rzeczywiście uruchomili program konstrukcji takiej broni, jej opracowanie powierzając naczelnemu inżynierowi Edwardowi Pomeroyowi.

Pomeroy, zajmujący się na co dzień rewolwerami, nie miał zbyt wiele doświadczenia w dziedzinie broni automatycznej (poza nieudanym S&W Model 35), ale jedno wiedział od razu – skonstruowanie czegoś takiego na nabój rewolwerowy byłoby z uwagi na łuskę z wystającą kryzą bardzo trudne. Świadom osiągnięć europejskich, zaproponował kierownictwu zmianę naboju na 9 mm x 19 Parabellum – jeśli model na ten nabój się sprawdzi, a Brytyjczycy dalej będą obstawać przy .38-200, to łatwiej będzie przerobić na niego broń już działającą, niż od początku użerać się z problemami powodowanymi przez rewolwerową amunicję w broni automatycznej. Tak też uczyniono i już 28 czerwca 1939 roku S&W złożył trzy wnioski o patenty, które ostatecznie przyznano przyznano we wrześniu 1940 roku (USP 2,213,348 i USP 2,216,022) oraz w lutym 1941 roku (USP 2,231,978). Jako autora dwóch pierwszych (mechanizm spustowy i konstrukcja komory zamkowej) wykazano Pomeroya, trzeci (na konstrukcję zamka) podpisał Henry Wesson. We wnioskach wyraźnie zapisane jest za to, że miała to być broń maszynowa – na szyjce kolby narysowany jest suwak, który według opisu miał być przełącznikiem rodzaju ognia, opisany jest sposób działania mechanizmu przełącznika. Albo więc Brytyjczycy zamówili od początku pistolet maszynowy (w brytyjskiej nomenklaturze tego okresu machine carbine), albo była to oddolna inicjatywa Amerykanów, którą potem odrzucono – bo znany ze zdjęć prototyp i egzemplarze produkcji seryjnej były już wszystkie bronią wyłącznie samopowtarzalną

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 9/2016

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter