Pociski manewrujące dla Orki – czas decyzji?

Pociski manewrujące dla Orki – czas decyzji?

Andrzej Nitka

12 marca br., w wywiadzie radiowym, wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak potwierdził wcześniejsze doniesienia prasowe, że Ministerstwo Obrony Narodowej zwróciło się do Stanów Zjednoczonych z zapytaniem o możliwość sprzedaży pocisków manewrujących Tomahawk w wersji dla okrętów podwodnych. Polska wyraziła zainteresowanie zakupem 24 rakiet, z których 8 miałoby trafić do naszego kraju w 2022 r.

Rząd RP zakłada pozyskanie do 2030 r. - taką datę ostatnio podaje minister Siemoniak - trzech okrętów podwodnych nowego typu, kryptonim Orka. Dopiero pod koniec ubiegłego roku MON zadecydowało, że będą one uzbrojone w pociski manewrujące. Wcześniejsze deklaracje mówiły, że jednostki te otrzymają „uzbrojenie odstraszania”, ale utożsamiano je z pociskami przeciwokrętowymi, w ograniczonym stopniu zdolnymi do ataku na cele lądowe, nie było natomiast mowy o uzbrojeniu ich w „prawdziwe” pociski manewrujące, specjalnie przeznaczone do atakowania celów naziemnych. Potrzebę taką sygnalizowali niektórzy oficerowie Marynarki Wojennej, jak i – w zasadzie zgodnie – dziennikarze branżowi. Niestety, decydenci nie dostrzegali ich argumentów, dopiero zaostrzenie sytuacji międzynarodowej w naszej części Europy spowodowała zmianę ich podejścia.
Lepiej późno niż wcale, zwłaszcza że tego typu uzbrojenie pozwala na stworzenie efektywnego systemu odstraszania. Pierwszy krok w tym kierunku już uczyniono - poprzez zamówienie w grudniu ub.r. do naszych F-16 pocisków JASSM o zasięgu 370 km. Okrętowe pociski manewrujące stanowić będą ich cenne uzupełnienie, tym bardziej, że właściwie użyty okręt podwodny jest o wiele trudniejszy do zniszczenia od samolotu. Orka może przez kilka tygodni operować w zanurzeniu - manewrując lub leżąc na dnie - nie tylko na Bałtyku, ale i na innych akwenach otaczających Europę. Sam fakt dysponowania takim uzbrojeniem musi wpłynąć na kalkulacje potencjalnego przeciwnika. Możliwość porażenia newralgicznych instalacji, czy obiektów przez pociski manewrujące wystrzelone skrycie z okrętu podwodnego, powinny stać się czynnikiem zniechęcającym do rozwiązywania ewentualnych sporów z Polską na drodze militarnej, a taki właśnie jest sens sił odstraszania.
To jednak dopiero początek drogi. Uzupełnienie programu Orka o zakup pocisków manewrujących ma swoje istotne implikacje i rodzi wiele pytań. Najważniejsze z nich dotyczy tego, to czy MON planuje budowę okrętów przystosowanych od początku do użycia tego uzbrojenia, czy też miałyby one zyskać takie możliwości w okresie późniejszym. Informacja o pierwszej partii Tomahawków mającej trafić do nas do 2022 r. może wskazywać na przyjęcie tego pierwszego rozwiązania i chęć uzyskania nowych zdolności już po wejściu do służby pierwszej Orki.

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 4/2015

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter