Początki Słowian na Morzu Bałtyckim

 


Oskar Myszor


 

 

 

Początki Słowian na Morzu Bałtyckim

 

 

Spór o to, kiedy doszło do zetknięcia się Słowian Zachodnich (a dokładnie ich lechicko-połabskiej gałęzi) z wybrzeżem Bałtyku, toczy się od dawna. Badacze identyfikujący ze Słowiańszczyzną tzw. kulturę łużycką, uznają, że stało się to jeszcze w II tysiącleciu p.n.e. – zaliczając do Słowian dość zagadkowy lud Wenedów. Ich obecność nad Bałtykiem poświadcza m.in. w II wieku n.e. Ptolemeusz, wspominający o Zatoce Wenedyjskiej (Venedikós kólpos), którą zazwyczaj wiąże się z Zatoką Gdańską.



 

 



Obecnie jednak utożsamianie Wenedów ze Słowianami jest poddawane w wątpliwość – przypuszcza się raczej, że w okresie „wędrówek ludów” doszło do przeniesienia ich nazwy na Słowian Zachodnich. Zatem właśnie wtedy (ok. VI-VIII w. n.e.) najpewniej Słowianie przybyli nad południowe wybrzeże Bałtyku. Niewykluczone jednak, że byli oni tutaj obecni kilka wieków wcześniej, ale przez dłuższy czas nie osiągnęli stopnia cywilizacyjnego pozwalającego na efektywną uprawę morza. Świadczy o tym porównanie z bliskimi sąsiadami, czyli Bałtami (a dokładnie, ludem Estów), osiadłymi nad wschodnim Bałtykiem jeszcze w neolicie – a pomimo owego „zasiedzenia”, nie mającymi na morzu większych osiągnięć niż Słowianie.

ŁODZIE, STATKI, OKRĘTY
Początkowo nadbałtyccy Słowianie dysponowali – podobnie jak ich wschodni i południowi pobratymcy – jedynie tratwami (tzw. plety lub płoty) ze spojonych razem kłód oraz wykonanymi z jednego pnia dłubankami (jednodrewkami). Takie jednostki mogły zabierać nawet do 30 osób oraz 2-5 t ładunku, ale oczywiście były przeznaczone do żeglugi śródlądowej – na pełnym morzu sprawdzały się kiepsko. W następnym okresie (między VIII a X w.) Słowianie Zachodni przystąpili do budowy prostych, wiosłowych łodzi klepkowych (o długości 10-15 m, szerokości ok. 1-2 m i 1-1,2 m wysokości oraz ładowności ok. 3-8 t), używanych zarówno do pływania na większych rzekach, jak i morskiej żeglugi przybrzeżnej. W tym samym czasie Normanowie konstruowali już dużo większe, wiosłowo-żaglowe jednostki, mierzące nawet do 25 m długości, i pozwalające na żeglugę po morzach otwartych, a nawet Atlantyku. Analogiczny przełom w zachodniosłowiańskim szkutnictwie szkutnictwie nastąpił na przełomie IX/X wieku – z tego okresu pochodzą pierwsze wiadomości o dłuższych wyprawach morskich. Słowiańskich piratów – tzw. „chąśników” (przez Normanów zwanych Vindafrelsi) spotyka się w tym czasie u wybrzeży Skanii i Norwegii. Szczególnie biegli w żegludze byli osiadli w dzisiejszej Meklemburgii Obodryci oraz mieszkańcy wyspy Rugia. Słowiańskie okręty (norm. vindaskip) były podobne w konstrukcji do normańskich, choć na ogół miały trochę niższe i mniej wygięte stewy oraz bardziej płaskie dno kadłuba (co dawało mniejsze zanurzenie, zwiększające zasięg o płytkie wody przybrzeżne i śródlądowe, ale źle oddziaływujące na dzielność jednostki na pełnym morzu). Przeważały prawdopodobnie okręty odpowiadające skandynawskim awskim snek (30-40 wioseł, 20-25 m długości, do 80 ludzi) i karfi (20-25 wioseł), rzadsze były duże jednostki (skeid – ok. 50 wioseł). Wymienione typy okrętów były stosowane na Bałtyku powszechnie do XIII-XIV wieku. Opis podróży po ówczesnym Bałtyku znajdujemy w przekazie anglosaskiego podróżnika Wulfstana, który pod koniec IX wieku odbył podróż morską z Haithabu do Truso. Miała ona charakter przybrzeżny – na wyprawy w poprzek morza nie pozwalała jeszcze mała wyporność i niski poziom zanurzenia łodzi.

 
Pełna wersja artykułu w magazynie MSiO 2/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter