Podwójny pistolet trafił do produkcji!


WOJCIECH WEILER


 

 

 

 

Podwójny pistolet trafił do produkcji!

 

 

 

Chyba każdy, kto przed dwoma laty odwiedził norymberskie targi IWA & OutdoorClassic 2012, lub przynajmniej czytał naszą relację z imprezy, zapamiętał włosko-rosyjską firmę Arsenal Firearms Group i prezentowany przez nią pistolet AF2011-A1 Second Century powstały na bazie Jedenastki. A właściwie dwóch Jedenastek.

 

 

Broń ta wyglądała bowiem jak dwa sklejone ze sobą bokami pistolety platformy 1911: miała podwójny szkielet i zamek, dwie lufy, dwa mechanizmy powrotne, dwa połączone kurki i magazynki, a jedno naciśnięcie podwójnego spustu powodowało podwójny wystrzał, z obu luf równocześnie, po czym na boki wylatywały w obie strony dwie łuski. Kuriozalna konstrukcja sprawiała wrażenie wabika stworzonego tylko po to, by przyciągnąć uwagę gości targów IWA 2012 do stoiska Arsenal Firearms Group, na którym zaprezentowano inny, ważniejszy pistolet – zdecydowanie bardziej konwencjonalny, choć niewiele mniej oryginalny i naprawdę nowatorski Strike One (STRZAŁ 4–5/12).

 

To nie tylko gadżet
Początkowo wszystko wskazywało na to, że interesujący technicznie i w dodatku – o dziwo – działający w najlepsze AF2011-A1 Second Century nie wyjdzie poza stadium kilku prototypów pomyślanych jako wystawienniczo- targowe maskotki. Tymczasem nic bardziej mylnego: na początku roku 2013 zapowiedziano jego produkcję seryjną! Wytwórca oświadczył w marcu, że ma już wszelkie potrzebne dokumenty i uprawnienia do eksportu broni na amerykański rynek. Ale po tej zapowiedzi na kilka miesięcy zapadła głucha cisza.

Dopiero 18 listopada ubiegłego roku firma ogłosiła, że w końcu udało się pokonać problemy z przepisami eksportowo-importowymi, więc produkcja idzie już pełną parą i od początku miesiąca Arsenal Firearms sprzedaje cały swój asortyment: podwójne Jedenastki (których rynkową premierę zapowiedziano na grudzień ub. roku), nowatorskie Strike One (warunkowo dopuszczone do sprzedaży w Stanach), repetiery Legend i sztylety nawiązujące nieco do brytyjskich noży szturmowych Fairbairn-Sykes. Fabryka z Gardone Val Trompia podziękowała też swym przyszłym klientom za cierpliwe oczekiwanie na realizację zamówień, zapewniając że już wkrótce przekonają się, iż naprawdę warto było czekać.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał 1-2/2014

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter