Pojedynek nad Loiwing
Waldemar Pajdosz
Pojedynek nad Loiwing
23 grudnia 1941 r. w nalocie na Rangun i przyległe lotnisko Mingaladon, lotnictwo Armii Japońskiej poniosło ciężkie straty. 62. Pułk Bombowy, jako jednostka bojowa, został niemal doszczętnie rozbity. Z piętnastu wysłanych Ki-21, pięć zostało zestrzelonych, a dziesięć powróciło mocno podziurawionych kulami z zabitymi członkami załóg na pokładach. 98. Pułk Bombowy stracił dwa Ki-21-IIa i doznał bolesnej straty, ponieważ zmarł płk Shigeki Usui. Gen. Sugawarę dowódcę 3. Dywizji Lotniczej poinformowano, że oba pułki bombowe straciły siedem Ki-21 i 50 członków personelu latającego. Odpowiedzialny za akcję dowódca 7. Brygady Lotniczej, gen. Kenji Yamamoto, znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Przyczyną porażki była bazująca tam Amerykańska Grupa Ochotnicza (American Volunteer Group - AVG), słynne „Latające Tygrysy” płk. Chennaulta stanowiąca część lotnictwa chińskiego.

Przybywa 64. pułk
Po klęsce nad Rangunem kilku oficerów ze sztabu gen. Yamamoto chciało odwołać planowane na następne dwa dni ataki bombowe i wysłać nad lotnisko Mingaladon roje myśliwców na klasyczne wymiatanie, aby zniszczyć bazujące tam siły alianckie. W końcu gen. Sugawara odwołał planowany na następny dzień atak i ściągnął posiłki, w tym z Malajów – elitarny 64. Pułk Myśliwski pod dowództwem mjr. Tateo Kato. W południe, 24 grudnia, 25 myśliwców Ki-43-I Hayabusa tej jednostki wystartowało z Kota Bharu i przyleciało do Bangkoku, pokonując 450-milową trasę. Tam piloci uzupełnili paliwo, odpoczęli i w dzień Bożego Narodzenia byli gotowi do lotu nad Rangun. I wtedy, 25 grudnia 1941 r., doszło do pierwszego starcia „Latających Tygrysów” z 64. Pułkiem Myśliwskim. Od tego momentu, aż do maja 1942 r. trwała zażarta konfrontacja pomiędzy obu jednostkami, w której trudno wskazać zwycięzcę. W pierwszym starciu Japończycy straciły dwa Hayabusa; jeden – pilotowany przez sierż. Shigekatsu Wakayamę padł ofiarą Billa Reeda, a drugi – por. Hiroshi Okuyamy utracono w kolizji lotniczej. Ki-43 został uderzony w najsłabszy punkt konstrukcyjny, tam gdzie lewe skrzydło było mocowane do kadłuba, przez końcówkę prawego skrzydła Hawka 81A-2 pilotowanego przez Parkera Dupouya. Hayabusa spadł do Zatoki Martaban w ciasnej spirali. 3. Dywizjon AVG stracił w tej bitwie także dwa Tomahawki, a jednego z nich pilotowanego przez Eddiego Overenda zestrzelił mjr Tateo Kato. Było to jednak preludium do dalszych starć.
W styczniu i lutym 1942 r. AVG nadal broniła południowej Birmy, a 64. pułk toczył boje nad Malajami, Singapurem i Holenderskimi Indiami Wschodnimi. 9 marca 1942 r. padł Rangun, a dywizjony alianckie wycofały się do Magwe, leżące w odległości 250 mil od Rangunu. Japończycy wzmocnili posiłkami dowodzoną przez gen. Eiryo Obatę 5. Dywizję Lotniczą, stacjonującą na sześciu lotniskach w Birmie i Syjamie. Ogółem sześć pułków liczyło ok. 200 maszyn. 64. pułk dowodzony przez awansowanego do stopnia podpułkownika Tateo Kato przebazowano na lotnisko Chiang Mai w Syjamie. Jego jednostka pozostawiła swoje Hayabusa w Holenderskich Indiach Wschodnich i została przezbrojona w 18 nowych Ki-43-I uzbrojonych w jeden kaem Ho 103 Typ 1 kal. 12,7 mm i jeden kaem Typ 89 kal. 7,7 mm. Celem 5. Dywizji Lotniczej gen. Obaty było zniszczenie jednostek RAF i AVG.
Znowu w boju
21 marca 1942 r., nad Magwe pojawił się samolot rozpoznawczy Ki-46 Dinah z gen. mjr. Kenji Yamamoto na pokładzie, który omal nie przypłacił życiem swojej zuchwałej misji. W Ki-46 uległa awarii instalacja tlenowa i maszyna nurkowała przez 2000 m, zanim pilot odzyskał przytomność. Do tego czasu, główna formacja japońska złożona z 26 bombowców Ki-21-II z 98. pułku w eskorcie 14 Hayabusa z 64. pułku okrążyła Magwe, aby uderzyć na bazę aliancką z północnego zachodu. W celu przechwycenia poderwano w powietrze sześć Hurricane’ów Mk IIB/Trop z 17. Sqn RAF i pięć H-81A-2 z 3. dywizjonu AVG. Dwa Tomahawki pilotowane przez Parkera Dupouya i Kena Jernstedta wzniosły się na wysokość ok. 4000 m, zanim obaj ujrzeli bombowce z 98. pułku, nadlatujące z północnego zachodu wraz podążającymi za nimi Hayabusa. Dupouy i Jernstedt wznosili się, osiągając przewagę wysokości, a następnie zaatakowali formację pięciu Ki-21. Maszyna Jernstedta otrzymała trafienie w owiewkę. Odłamek szkła trafił go w oko, wyłączając z walki. Po trzecim ataku, na Parkera Dupouya spadło siedem Hayabusa. Amerykański pilot skręcił w stronę najbliższego Ki-43 i tworzył ogień w ataku czołowym, trafiając go w silnik. Jeden z pocisków kal. 12,7 mm wystrzelonych z japońskiego myśliwca, przebił kabinę Tomahawka poniżej wiatrochronu, raniąc Dupouya w rękę. Dupouy wspomina: Zanurkowałem do ziemi, a sześć pozostałych podążało za mną przez kilka tysięcy stóp. Widziałem, jak trafiony przeze mnie płonący myśliwiec rozbił się na drzewach 30 mil na północny zachód od Toungoo.
W trakcie dwudniowych ciężkich ataków na Magwe, Japończykom w końcu udało się zniszczyć w tej kampanii alianckie sił powietrzne w Birmie. Triumf gen. Obaty nieco przyćmił fakt, że miał przewagę w samolotach pięć do jednego. Po wojnie jeden z jego oficerów zapewniał, że w dwudniowych nalotach na Magwe, japońscy lotnicy zniszczyli 120 samolotów alianckich! Faktycznie na lotnisku w Magwe Japończykom udało się zniszczyć 20 samolotów: połowę Tomahawków AVG, połowę Hurricane’ów z 17. Sqn RAF i większość Blenheimów z 45. Sqn RAF. Alianckie jednostki z Magwe ewakuowały się. Amerykańska Grupa Ochotnicza płk. Chennaulta do Loiwing na granicy chińsko-birmańskiej, a dywizjony RAF do Akyab i następnie do Indii. Po nalotach na Magwe Japończycy skoncentrowali się na zniszczeniu resztek jednostek RAF-u na zachodnim wybrzeżu Birmy. 23 marca 1942 r., podczas ataku na Akyab, 64. pułk stracił jednego Hayabusa z nieustalonych przyczyn. Tymczasem brytyjscy piloci zgłosili zestrzelenie jednego myśliwca i dwóch bombowców.
24 marca 1942 r. piloci AVG uderzyli na Chiang Mai. Amerykanie zniszczyli trzy Hayabusa i uszkodzili dziesięć dalszych (w tym cztery poważnie). Wśród strat były dwa zdobyczne Hurricane’y Mk IIB/Trop, które 64. pułk zabrał z Holenderskich Indii Wschodnich. Amerykańskim pilotom zaliczono zniszczenie 15 samolotów w Chiang Mai, nieco przeszacowując sukces. Amerykanie uderzyli w dobrym momencie. Cztery Hayabusa z 3. eskadry przygotowywały się do startu, aby zaatakować na Akyab i stanowiły dogodny cel. W tej akcji AVG straciła dwa Tomahawki pilotowane przez Jacka Newkirka i Billa McGarry’ego. William McGarry, który po trafieniu jego maszyny przez ogień plot., wyskoczył ze spadochronem, został wzięty do niewoli przez tajską policję, sprowadzony do Chiang Mai i tam przesłuchany. Japończycy potraktowali go srogo. Jednak odpowiedzi nie były zadowalające, po części z powodu bariery językowej. Nikt w Chiang Mai nie mówił zarówno po angielsku i po japońsku, tak więc jeden z miejscowych Tajów zadawał pytania po angielsku i tłumaczył odpowiedzi McGarry’ego na francuski drugiemu tłumaczowi, który z kolei przekładał je na japoński. Ta swoista wieża Babel powodowała, że nic z przesłuchania nie wyszło. Japończycy uzyskali jedynie fałszywą informację o wycofaniu się AVG w głąb Chin.
Po ataku AVG – najgorszego lania – jakie dostał do tej pory 64. pułk, jednostka zreorganizowała się i weszła ponownie do walki. Tak rozpoczął się długodystansowy pojedynek pomiędzy 64. pułkiem a „Latającymi Tygrysami”. Pracowici japońscy mechanicy przygotowali 11 Hayabusa, które wystartowały z Chiang Mai, eskortując do Akyab 26 bombowców Ki-21-II z 98. pułku. Podczas walki nad brytyjską bazą, piloci ppłk. Kato zgłosili zestrzelenie trzech Hurricane’ów bez strat własnych. Faktycznie 136. Sqn RAF stracił dwa Hurricane’y zestrzelone, a trzeci postrzelany rozbił się podczas przymusowego lądowania. Zginął Sgt Payne, a lekko ranny Sgt Butler powrócił do Akyab następnego dnia. Ze swej strony piloci 136. Sqn RAF meldowali o zestrzeleniu dwóch Hayabusa. 27 marca, po tym, jak japoński samolot rozpoznawczy wykrył „tajne lotnisko brytyjskie” w pobliżu Akyab, 64. pułk wysłał nad górami Arakan do ataku 18 Hayabusa. O godz. 14:20 jeden dywizjon zszedł tuż nad ziemię, aby z lotu koszącego ostrzelać lotnisko, podczas gdy inni piloci prowadzili górną osłonę, aby związać w walce dwa Hurricane’y z 136. Sqn RAF, które wystartowały. Podczas tej akcji, japońscy piloci zgłosili zestrzelenie kilku Hurricane’ów i uszkodzenie dalszych na ziemi. Faktycznie Brytyjczycy stracili jednego Hurricane’a, którego pilot Plt Off Lorne LeCraw wyskoczył ze spadochronem i ocalał; jeden samolot transportowy i siedem Hurricane’ów zniszczonych na ziemi. RAF ewakuował lotniska w Akyab, choć nadal używał go jako wysuniętej bazy dla operacji w Birmie.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 6/2011