Polowanie na Zespół Z
Krzysztof Zalewski
Polowanie na Zespół Z
7 grudnia 1941 r. zaskakujący atak lotniczy na amerykańską bazę Pearl Harbor rozpoczął wojnę na Dalekim Wschodzie. Opinią publiczną wstrząsnął nie tylko sam zdradziecki nalot, ale również jego skutki. Okazało się, że trzon amerykańskiej Floty Pacyfiku nie oparł się uderzeniu lotniczemu. Koniec pancerników – władców mórz był zwiastowany już od chwili zakończenia I wojny światowej, jednak poglądy o przyszłej dominacji lotnictwa w walkach na morzu nie były traktowane zbyt poważnie. I tym razem eksperci wojskowi wskazywali, że sukces japoński w walce z amerykańskimi okrętami był możliwy tylko dzięki zaskoczeniu pancerników w porcie. Okręty nie mogły manewrować, ich stanowiska obrony przeciwlotniczej były nieobsadzone, a większość załogi na przepustce w porcie. Gdyby jednak do starcia doszło na otwartym morzu sukces japoński nie byłby możliwy. Poglądy te szybko zostały zweryfikowane. Już 10 grudnia 1941 r. japońskie samoloty bombowo-torpedowe zatopiły dwa ciężkie okręty brytyjskie – nowoczesny pancernik Prince of Wales i krążownik liniowy Repulse. Tym razem w żaden sposób nie można było podważyć dominacji lotnictwa w walkach na morzu.

Nim jednak do tego doszło, japońskie i światowe lotnictwo przeszło długą drogę. Pierwszym entuzjastą lotnictwa, który ośmielił się zakwestionować niepodważalną dominację pancerników na morzu, był amerykański generał William Mitchell. Twierdził on, że samolot jest zdecydowanie tańszy i skuteczniejszy w walce od kolosów morskich, które powinny przejść do lamusa. Aby to udowodnić gen. Mitchell w 1921 r. otrzymał zgodę na zorganizowanie prób skuteczności lotnictwa, a celami miały być okręty niemieckie otrzymane po I wojnie światowej w ramach reparacji. Wśród okrętów wojennych wykorzystanych w doświadczeniu był eks-niemiecki pancernik Ostfiesland. Mimo ogłoszenia całkowitego sukcesu, w tym zatopienia bombami Ostfieslanda, próby nie potwierdziły rewolucyjnych teorii gen. Mitchella. Stały się jednak podstawą do przeprowadzenia podobnych doświadczeń w innych krajach, w tym i w Japonii. W sierpniu 1930 r. w Kraju Kwitnącej Wiśni postanowiono w praktyce przetestować siłę własnego lotnictwa. Tym bardziej, że i tam pojawili się zażarci zwolennicy nowego rodzaju wojsk. Jednym z nich był por. Nakajima, przyszły twórca najpotężniejszego w Japonii koncernu lotniczego, którego nazwa pochodziła od jego nazwiska. Powołując się na stare chińskie przysłowie, że „tysiąc mrówek może pokonać nawet najjadowitszego węża” – twierdził, że za cenę pancernika można zbudować 1000 samolotów torpedowych, które rozbiją każdą flotę zagrażającą Cesarstwu. Testy skuteczności lotnictwa prowadzono na starym krążowniku Akashi zakotwiczonym w Zatoce Tokijskiej. Ataki lotnictwa bombowego mimo idealnych warunków (nieruchomy, bezbronny cel) nie przyniosły spodziewanych efektów. Dopiero ataki samolotów torpedowych posłały Akashi na dno. Było to bardzo ważne doświadczenie, ponieważ ukształtowało doktrynę użycia lotnictwa na kolejne lata. Położono bowiem duży nacisk na rozwój samolotów torpedowych, które wkrótce stały się podstawową siłą uderzeniową zarówno lotnictwa zaokrętowanego na lotniskowcach jak i bazowego. Opracowana w tych latach obronna doktryna wojenna zakładała rozgromienie potencjalnego przeciwnika w jednej decydującej bitwie u wybrzeży Japonii. Jednak nim do akcji miały wkroczyć rodzime okręty pancerne, przeciwnik miał zostać osłabiony uderzeniami powietrznymi samolotów torpedowych oraz sił lekkich. W celu zwiększenia zasięgu tych pierwszych, z inspiracji sławnego później adm. Yamamoto, rozpoczęto prace nad stworzeniem dwusilnikowego samolotu bombowo-torpedowego. Zaowocowało to wkrótce powstaniem bombowca Mitsubishi G3M2, oraz jego następcy G4M1, które zostały pogromcami wspomnianych brytyjskich okrętów.
Narodziny Zespołu Z
Rozwój sytuacji na Dalekim Wschodzie pod koniec 1941 r. wskazywał, że wojna z Cesarstwem Japonii jest już tylko kwestią czasu. Brytyjczycy obawiając się, że jednym z celów agresji będą Malaje zdecydowali się skierować na te wody silny zespół okrętów wojennych – Brytyjską Flotę Dalekiego Wschodu zwaną również Zespołem Z. Stosowną decyzję podjął Gabinet Wojenny 20 października 1941 r. Do Singapuru początkowo obok pancernika Prince of Wales i krążownika liniowego Repulse miał zostać przebazowany także lotniskowiec Indomitable. Jednak 3 listopada przed planowaną koncentracją zespołu w Clyde, Indomitable wszedł w rejonie Jamajki na mieliznę i doznał poważnych uszkodzeń. Konieczność remontu wyłączyła obecność lotniskowca w Zespole Z. Był to znaczący fakt, który zaważył na jego dalszych losach. Obecność okrętu lotniczego w składzie nie tylko zapewniała należytą osłonę powietrzną, ale również umożliwiała rozpoznanie, co jak się dalej okaże, było jedną z przyczyn klęski. Prince of Wales dowodzony przez kmdr. J. C. Leacha i Repulse (kmdr W. G. Tennant) opuściły wraz niszczycielami bazę w Clyde 25 października 1941 r. Do Singapuru dotarły 2 grudnia, na pięć dni przed wybuchem wojny. W międzyczasie, jeszcze w Kolombo, na pokład Prince of Wales wkroczył przybyły drogą powietrzną kontradmirał sir Tom S. V. Phillips, zwany przez podwładnych Tomciem Paluchem. Objął on dowodzenie nad Flotą Wschodnią i całością zespołu. Gdy okręty zespołu Phillipsa zakotwiczyły w Keppel Harbour w Singapurze, dowódca otrzymał wiadomość, iż istnieje niebezpieczeństwo ataku lotniczego i poproszono go o rozważenie możliwości przebazowania się do Australii! Po naradzie kontradm. Phillips odrzucił sugestię, otrzymując zapewnienie ze strony dowódcy bazy lotniczej w Kallang, Wg. Cdr. R.A. Chignella o wsparciu lotniczym. Mimo to Phillipsowi zalecono wyprowadzenie okrętów w morze, tak aby nie zostały zaskoczone w porcie. Rozkaz wykonano połowicznie, Repulse i dwa niszczyciele 5 grudnia otrzymały rozkaz wypłynięcia do Darwin, ale zalecono im jednocześnie aby... nie płynęły zbyt szybko. W tym samym czasie kontradm. Phillips drogą powietrzną udał się na Filipiny, gdzie spotkał się z adm. T. C. Hartem z US Navy i gen. D. MacArthurem omówienia koordynacji działań na wypadek japońskiej agresji. Już 6 grudnia kontradm. Phillips powrócił do Singapuru na wieść o wykryciu zagrażającego Malajom japońskiego konwoju w Zatoce Syjamskiej. Wydano także rozkaz powrotu krążownikowi liniowemu Repulse i jego osłonie. Tymczasem Japończycy o obecności ciężkich okrętów Royal Navy dowiedzieli się już 3 grudnia 1941 r. Meldunek o ich obecności w Singapurze złożyła załoga jednego z samolotów rozpoznawczych. Wywołało to dużą konsternację w japońskim dowództwie. Do osłony zaplanowanego lądowania na Malajach przewidziano poza siłami lekkimi, tylko wiekowe krążowniki liniowe Kongo i Haruna, które w żaden sposób nie mogły stawić czoła jednostkom brytyjskim. W trybie alarmowym zadanie śledzenia i ewentualnego unieszkodliwienia wrogich okrętów przydzielono 22. Flotylli Powietrznej rozlokowanej w Indochinach. Początkowo składała się ona z dwóch grup powietrznych (Kokutai): „Genzan” i „Mihoro”, które liczyły po 36 dwusilnikowych samolotów bombowo-torpedowych G3M2. Wkrótce jednak do Indochin przebazowano część Grupy Powietrznej „Kanoya” (27 maszyn) dysponującej nowocześniejszymi samolotami G4M1. Ponadto jako osłonę myśliwską zaimprowizowano jednostkę, która nie otrzymała numeru ani nazwy, a składała się z 27 A6M2, 12 A5M4 i 6 rozpoznawczych C5M2 wydzielonych z Grupy Powietrznej „Tainan” przygotowanych do uderzenia na Filipiny. Podczas przelotu do Indochin utracono jednak dwa myśliwce A6M2, z których jeden wpadł w ręce chińskie. Tak więc tuż przed wybuchem wojny na Malajach naprzeciw siebie stanęły dwa nowoczesne okręty Royal Navy i 99 japońskich bombowców.
