Polska – jedyny kraj, w którym siły zbrojne bronią granic i...budżetu
Maksymilian Dura
Polska – jedyny kraj, w którym siły zbrojne
bronią granic i...budżetu
Budżet obronny w Polsce od lat wspomagał dziurawy budżet państwa, jednak suma pieniędzy jaka została z niego oddana w tym roku może szokować. Tymczasem Ministerstwo Obrony Narodowej ze zrozumieniem przyjęło założone oszczędności i co więcej – okazało się być na to dobrze przygotowane.
Oddanie co dziesiątej złotówki może „rozłożyć” każdy resort – poza Ministerstwem Obrony Narodowej. Wojsko nie wykonuje bowiem (poza misjami i dyżurami) działań, których brak może odczuć społeczeństwo, a więc takich, które zmusiłyby do tłumaczenia się – np. przed mediami – polityków z ich niezrealizowania.
Wiadomo bowiem, że cięcia w budżecie Ministerstwa Obrony Narodowej dotkną początkowo tylko 100 000 osób w wojsku, natomiast kilkadziesiąt milionów Polaków będzie zadowolonych z nieponoszenia konsekwencji zbyt dużej dziury budżetowej. Dlatego praktycznie połowa z oszczędności, które miały znaleźć wszystkie resorty (a więc około 7,7 miliarda zł) pochodziła z resortu obrony narodowej – uzbrojonego na wroga, ale jak się okazało zupełnie bezbronnego przed Ministerstwem Finansów. A to ministerstwo bez skrupułów przejęło z budżetu obronnego w 2013 r. ponad 3,148 miliarda złotych!
Reakcja lub brak reakcji
Pewne szanse na poprawienie sytuacji MON dawały procedury legislacyjne, które nakazywały by sejmowa Komisja Obrony Narodowej zaopiniowała do Komisji Finansów Publicznych zmiany budżetowe dotyczące obronności. Chociaż początkowo ani opinia pozytywna (posła Mieczysława Łuczaka z PSL), ani negatywna (posła Stanisława Wziątka z SLD), nie uzyskały większości, mając po 13 głosów za (bez głosów wstrzymujących się), to w końcu jednak jak postanowiono, tak zrobiono i 14 września Sejm przyjął nowelizację ustawy budżetowej.
W tym wszystkim interesująca była argumentacja posłów głosujących przeciwko tak dużym cięciom w budżecie obronnym. Pomijając ogólne uwagi dotyczące np. „szkodzeniu polskiemu bezpieczeństwu” ciekawa była opinia, że wymuszone oszczędności spowodują odejście od zasady przeznaczania na wydatki obronne 1,95% PKB, która była „fundamentem bezpieczeństwa naszego kraju, kotwicą gwarantującą, że to bezpieczeństwo nie będzie naruszone (…) teraz po raz pierwszy formalnie została zmieniona, co jest niebezpiecznym precedensem”.
Tymczasem takie „precedensy” mają miejsce każdego roku od ponad 10 lat i nawet jeżeli wcześniejsze ograniczenia w budżecie były „nieformalne”, to i tak wskaźnik 1,95% PKB był i jest fikcją.
W ciągu sześciu lat MON oddaje 11 miliardów złotych
Tak naprawdę założenie art. 7 ust. 1 ustawy z 25 maja 2001 r. o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, dotyczące przeznaczania na finansowanie potrzeb obronnych kwoty równej 1,95% PKB roku nigdy nie było realizowane. Nie odbywało się to oczywiście w sposób tak spektakularny jak w 2013 r., ale poprzez systematyczne „niewykorzystywanie” środków finansowych przez MON i ich „oddawanie” do budżetu państwa.
Ministerstwo Finansów zawsze więc mogło liczyć na koniec roku na zastrzyk pieniędzy ze strony MON, a od 2008 roku mamy już do czynienia ze strumieniem pieniędzy. Odbywało się to bezpośrednio lub poprzez blokadę środków w trakcie realizacji planu, w trybie określonym w art. 177 ust. 1 pkt 3 i ust. 3 pkt 2 ustawy z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych, kiedy np. wiadomo, że dany kontrakt miał nie dojść do skutku (sumą tą i tak dysponował później Minister Finansów).
Wydawałoby się, że wina w tym przypadku stoi po stronie wojska, ale faktycznie za realizację budżetu odpowiadają ministrowie ON, a ci nie dołożyli starań by zmusić wojskowych do realizacji tego, co zaplanowano. Czasu było dużo, ponieważ pierwszy zarejestrowany odpływ „niewykorzystanych” środków z MON nastąpił już w 2001 r., kiedy zwrócono do Ministerstwa Finansów 952 mln zł.
Tymczasem można było zaprowadzić pewną dyscyplinę finansową, o czym świadczą lata 2002–2007, w których sumy zwracane przez MON do Ministerstwa Finansów nie były tak szokujące. Ale od 2008 r., kiedy zwrócono aż 3,4 miliarda zł, plany nie są wykonywane i nikt nie jest – jak widać – w stanie zrobić z tym porządku (w 2009 r. oddano oficjalnie 1 731 mln zł, w 2010 r. zwrócono 487 mln zł, a w 2011 r. 808 mln zł).
Wina nie leży jednak jedynie po stronie ministra ON, ponieważ większość niewykorzystywanych środków które blokowano, zgodnie z ustawą z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych można było przenieść do utworzonej przez Ministra Finansów rezerwy celowej i przeznaczyć „na cele osobno wskazane w ustawie budżetowej”. Nikt nawet ręką nie kiwnął, by do tych celów zaliczał się program modernizacji technicznej sił zbrojnych i by pieniądze z MON-u znowu tam wróciły.
W sumie od 2008 do 2012 roku MON zasilił budżet państwa sumą około 7,7 miliarda zł i jeżeli doliczymy do tego 3,148 mld zł oddane w tym roku, to mamy w sumie prawie 11 miliardów złotych przekazanych przez MON w ciągu tylko 6 lat!
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 10/2013