Polski Renault FT z … Brukseli

Mariusz Zimny
W rodzimych muzeach i w prywatnych kolekcjach znajdują się jedynie nieliczne pojazdy pancerne z okresu II RP. Większość z nich to konstrukcje składane od podstaw z wykorzystaniem zarówno oryginalnych jak i nieoryginalnych części. Inne to mozolnie odbudowywane (z lepszym lub gorszym skutkiem) mocno zdekompletowane wraki, o niemożliwej do odtworzenia historii. Wreszcie wozy, które są prezentowane w barwach narodowych, ale faktycznie z polską przedwrześniową armią nie mające nic wspólnego. Tym bardziej cieszyć może najnowsze odkrycie, którego bohaterem jest czołg nie tylko mocno związany z formacjami broni pancernych II RP, ale również zachowany w niecodziennej konfiguracji.
Przed ponad 100 laty czołg Renault FT był nie tylko synonimem nowoczesności w technice wojskowej, ale także zapowiedzią fundamentalnych zmian które miały nastąpić w sposobie prowadzenia wojen w XX i XXI wieku. Wyprodukowany w około 4000 egzemplarzy stał się również najczęściej eksportowanym wozem bojowym dwudziestolecia międzywojennego. W gronie wielu armii które posiadały na stanie czołgi Renault FT, w 1920 r. Wojsko Polskie było nie tylko największym zagranicznym użytkownikiem tego wozu, ale również dysponowało czwartymi co do ilości siłami pancernymi na świecie.
W połowie lat 30’ czołgi Renault FT były już przestarzała. Ze względu na znaczną ilość tych pojazdów pozostających na stanie polskiej armii, mnożyły się mniej lub bardziej udane próby ich usprawnienia – przede wszystkim w zakresie poprawy mobilności. Jedną z koncepcji, którą udało się wcielić w życie, było zbudowanie specjalnych podwozi (prowadnic), umożliwiających poruszanie się czołgu po szynach. Napęd na koła prowadnicy był przekazywany z silnika czołgu przez wał przechodzący przez otwór w podłodze pojazdu oraz specjalnie skonstruowaną przekładnię, której elementy wmontowano do ok. 18 w tym celu zmodyfikowanych czołgów. Oprócz układu przeniesienia napędu i sterowania przebudowywane wozy Renault FT wyposażono także w dodatkowe oświetlenie zewnętrzne – przednie i tylne - określone wymogami PKP dla wszystkich pojazdów szynowych eksploatowanych na polskich torach. Tak przebudowany czołg uzbrojony w armatkę Puteaux kal. 37 mm wraz z podwoziem, po połączeniu z dwiema umieszczonymi na podobnych podwoziach tankietkami, tworzył tzw. zespół TK-R-TK, będący niczym innym jak drezyną pancerną używaną przez pociągi pancerne do rozpoznania.
Ze względu na znikomą ilość w ten szczególny sposób przebudowanych czołgów, tym większym zaskoczeniem dla autora niniejszego tekstu była korespondencja otrzymana w kwietniu 2024 od pana Pierre’a Clavela, doradcy technicznego Musée des Blindes de Saumur. Pan Clavel zwrócił się do p. Adama Jońcy z prośbą o pomoc w potwierdzeniu przygotowanej przez niego ekspertyzy dotyczącej czołgu Renault FT ze zbiorów Musée Royal de l’Armée w Brukseli. Pomimo pewnych wątpliwości dotyczących rozmieszczenia otworów w podłodze pojazdu, p. Adam zgodził się z wnioskami z przesłanego przez p. Clavela ponad 400-stronicowego (!) raportu.
Pełna wersja artykułu w magazynie TW Historia 5/2024