Polskie granatniki ppanc 1946-1955

 


Bogusław Perzyk


 

 

 

 

Polskie granatniki przeciwpancerne z lat 1946-1955

 

(cz. I)

 

 

 

Z doświadczeń II wojny światowej wynikało, że siła uderzeniowa broni pancernej osłabła z uwagi na możliwość wyeliminowania z walki nawet najsilniej opancerzonych pojazdów przy pomocy coraz powszechniejszych ładunków kumulacyjnych, do których miotania nie musiała być używana artyleria, bowiem wystarczała choćby siła ludzkich mięśni. Ponadto pojawiły się działa i wyrzutnie bezodrzutowe, tanie i lekkie, które gęsto rozmieszczone w szeregach piechoty, z łatwych do zamaskowania stanowisk, mogły miotać z zaskoczenia do pojazdów wroga pociski kumulacyjne. Dlatego już w 1946 roku zaczęto w Polsce badania nad przeciwpancerną bronią bezodrzutową, a wojsko niebawem wszczęło starania, żeby przyjąć do uzbrojenia Wojska Polskiego nowoczesne granatniki własnej konstrukcji i produkcji. To z pozoru proste zadanie okazało się jednak niewykonalne dla krajowych placówek naukowobadawczych i przemysłu obronnego.

 

Badania nad bronią bezodrzutową piechoty zapoczątkowano w 1946 roku w warszawskim Głównym Instytucie Mechaniki (później Instytut Mechaniki Precyzyjnej – IMP), pod kierunkiem głównego mechanika inż. Edwarda Sztekego. W 1947 roku wykonano rysunki pierwszych prototypów pocisków stabilizowanych obrotowo lub  za pomocą brzechw. Do 1948 roku prace nad bronią prowadził Szteke wspólnie z inż. Wiśniewskim, a potem dołączył do nich inż. Kozakiewicz. W zakresie amunicji i balistyki równy udział w badaniach i projektowaniu mieli inżynierowie: Wiśniewski, Kozakiewicz i Długowski. Teoretyczny dotąd charakter prac uległ zmianie, gdy 13 lipca 1948 roku IMP otrzymał od Instytutu Technicznego Uzbrojenia (ITU) zlecenie na wykonanie prototypu granatnika przeciwczołgowego o kalibrze 80 mm i masie do 70 kg, który wyrzucałby pociski z prędkością początkową 300 m/s. Wykonano przyrząd balistyczny (Nr 1) o kalibrze 88 mm, bowiem do dyspozycji była duża liczba niemieckich pocisków do granatnika Panzerschreck. Wystrzeliwano je z własnym napędem rakietowym, a potem za pomocą wybuchu ładunku miotającego sporządzanego z niemieckiego prochu do granatów moździerzowych. Udało się uzyskać nakazaną prędkość przy ciśnieniu w lufie 500 kg/cm2. Pozytywne wyniki badań doświadczalnych doprowadziły do powstania koncepcji granatnika, ważącego wraz z podstawą 25 kg. Opracowano rysunki prototypu oraz przyrządów balistycznych w dwóch wariantach: z dyszami obwodowymi (Nr 2) i dyszą centralną (Nr 3). Przyrządy zamówiono w Hucie Stalowa Wola, skąd przekazano je do IMP dopiero w 1950 roku. Tok prac badawczo-projektowych zakłóciło pismo ITU z 24 czerwca 1949 roku, w którym zmieniono parametry taktyczno-techniczne granatnika – masa miała być zredukowana do 15 kg, zasięg skuteczny powinien wynosić 300 m, a pocisk przebijać 180-milimetrową płytę stalową przy kącie padania 60°. Próby wykonane w IMP pokazały, że nie uda się osiągnąć narzuconych parametrów  idąc dalej w dotychczas obranym kierunku. Wobec tego całkowicie zmieniono zasadę działania broni i w projekcie wstępnym z końca 1949 roku wyeliminowano zamek i dysze. Nowe badania balistyki wewnętrznej oraz próby praktyczne, przeprowadzone na przełomie 1949/50, dały rezultat zbliżony do oczekiwanego – dzięki odpowiedniemu rozłożeniu ładunku miotającego w lufie pocisk uzyskał prędkość 280 m/s, ale przy wysokim ciśnieniu – 600 kg/cm2. Natychmiast przystąpiono do opracowania rysunków broni, które były gotowe w połowie 1950 roku. Trzeba wspomnieć, że w lipcu 1949 roku rozpoczęto także praktyczne próby przebijalności ładunków kumulacyjnych. Trwały one do października i posługiwano się w nich głowicami pocisków niemieckiego Panzerschrecka. Wyniki były szokujące, gdyż ujawniły bardzo duży rozrzut przebijalności – w granicach 130-209 mm (normą było 160 mm) – świadczący z jednej strony o znacznie większych możliwościach tej amunicji, niż moc nominalna, lecz z drugiej – o marnej jakości niemieckiej produkcji wojennej. Wkrótce do prac włączył się Instytut Materiałów Wybuchowych, który zaproponował inne ładunki materiału kruszącego i wykonał wtórną elaborację głowic. Próby dały podobną przebijalność i równie duży rozrzut wartości. Badania i testy, które w ciągu ponad czterech lat nie doprowadziły do powstania prototypu broni, musiały zmienić swe oblicze i dać wreszcie konkretne rezultaty, ponieważ wojsko przystąpiło energicznie do rozbudowy i modernizacji armii, a w połowie 1950 roku sprecyzowało swoje żądania odnośnie wyposażenia w nowoczesną broń przeciwpancerną bliskiego zasięgu. Nie było już mowy wyłącznie o granatniku bezodrzutowym, lecz o systemie uzbrojenia, składającym się z: granatu ręcznego, dwóch odmian granatnika oraz działa piechoty. Równolegle rozpoczęto produkcję kopii niemieckiego Panzerfausta 100 m, PC-100 (patrz: Poligon 4/2011), która to – jak wówczas liczono – miała znaleźć się szybko w uzbrojeniu i zapewnić skuteczną obronę przeciwpancerną do czasu rozpoczęcia produkcji nowych granatników, po czym wzmocniłaby wyposażenie grenadierskie drużyny piechoty.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie Poligon 5/2012

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter