Polskie karabiny maszynowe i ich użycie bojowe

 


Przemysław Kupidura


 

 

 

Polskie karabiny maszynowe

 

i ich użycie bojowe

 

 


Począwszy od 2003 r., kiedy Wojsko Polskie rozpoczęło udział w misji w Iraku, uzyskało niedostępną wcześniej w takim zakresie możliwość sprawdzenia swojego uzbrojenia nie tylko na strzelnicach i poligonach, ale także w realnych warunkach. Jest to też świetna okazja do promocji wyrobów naszego przemysłu obronnego, chociaż można odnieść wrażenie, że nie do końca wykorzystywana.

 


Polska jest krajem o długiej i bogatej historii produkcji broni strzeleckiej. W okresie powojennym stała się też – już od lat 60. ubiegłego wieku – niemalże całkowicie samowystarczalna w tym względzie (poza nielicznymi środkami wyspecjalizowanymi, jak ręczne granatniki przeciwpancerne RPG-2/RPG-7 i karabin wyborowy SWD; importowane egzemplarze innych typów broni pojawiały się również przejściowo – do momentu opanowania ich produkcji w kraju). Nie inaczej było i z karabinami maszynowymi – początkowo produkowaliśmy nie najnowsze konstrukcje wojenne, jak ręczne karabiny maszynowe DP i DPM (także czołgowe DTM) oraz ciężkie SG i SGMT. W epokę produkcji nowoczesnej broni weszliśmy w 1968 r., wraz z uruchomieniem w Zakładach Przemysłu Metalowego H.Cegielski w Poznaniu 7,62 mm karabinu maszynowego PK (PKS) i jego pokładowego wariantu PKT. Kolejna jakościowa zmiana nastąpiła po wdrożeniu pięć lat później do produkcji w tym samym zakładzie zmodernizowanego karabinu PKM (PKMS) – będącego do dzisiaj podstawowym karabinem maszynowym Wojska Polskiego. Zapewne na tym historia rozwoju karabinów maszynowych w Wojsku Polskim by się zakończyła, gdyby nie przystąpienie do zachodnich struktur wojskowych i towarzysząca temu procesowi decyzja o stopniowym przechodzeniu na typy amunicji stosowane w NATO. Decyzja ta była w różny sposób komentowana – trzeba mieć na uwadze, że sojusznicy wymagali od nas przede wszystkim dostosowania systemów łączności i dowodzenia oraz ujednolicenia procedur, o amunicji raczej nikt nie wspominał. Na ówczesne czasy chyba wysunęliśmy się „przed szereg” wśród nowych członków Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale z dzisiejszej perspektywy trzeba przyznać, że nie była to decyzja zła (a w przypadku np. amunicji pistoletowej innej możliwości po prostu nie było).

Przejście z naboju karabinowego 7,62 mmx54R na nabój 7,62 mmx51 NATO stało się okazją do opracowania nowego karabinu maszynowego – w czasach, gdy od dłuższego czasu na świecie nie powstawały już nowe konstrukcje tej klasy broni. Prace nad nową bronią były prowadzone od 1998 r. przez Wojskową Akademię Techniczną i zakłady Cegielskiego, a badania systemu broni i amunicji zakończono w 2002 r. „Nowy” nabój miał łuskę bez wystającej kryzy, dlatego też postanowiono całkowicie zmienić układ zasilania w amunicję na typu bezpośredniego, eliminując tym samym najbardziej chyba skomplikowany i zawodny mechanizm karabinu PKM. W ramach prac powstała rodzina broni UKM-2000 (obejmująca wersję podstawową UKM-2000P, desantową UKM-2000D i pokładową UKM-2000C), komplet amunicji (z pociskiem zwykłym, smugowym, przeciwpancernym i nabój ślepy) oraz taśma rozsypna. Proces wprowadzania broni do uzbrojenia przebiegał dość opornie. Najpierw, w związku z restrukturyzacją zakładów Cegielskiego, produkcję przeniesiono do Zakładów Mechanicznych Tarnów S.A., a redukujące się siły zbrojne miały tak nadwyżki broni. Chociaż niewielkie partie nowej broni zaczęły trafiać do wojska już wcześniej, to przełomem stało się rozpoczęcie w 2005 r. produkcji kołowego transportera opancerzonego Rosomak, którego wieża miała być uzbrojona m.in. w czołgowy (pokładowy) karabin maszynowy UKM-2000C.

 

 

Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 4/2010

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter