Pomniki Powstania Warszawskiego


JAROSŁAW LEWANDOWSKI


 

 

 

 

Pomniki Powstania Warszawskiego

 

 

 

Warszawa przez wiele lat nie miała – przede wszystkim z powodów politycznych – pomnika upamiętniającego najważniejsze wydarzenie w jej najnowszej historii: powstanie, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku.

 

1

 


Wydarzenie najważniejsze i za razem najstraszniejsze, bo związane z zagładą większej części miasta i wielkiej liczby jego mieszkańców. Ale dla władz wasalnego PRL wyjąkowo niewygodne, bo budzące pytania o co najmniej dwuznaczną postawę ZSRR – no i przede wszystkim podnoszące kwestię Armii Krajowej jako filaru Państwa Podziemnego. W czasach PRL umniejszano lub wręcz próbowano przemilczać rolę AK, lansując komunistyczną wydmuszkę w postaci AL. Odsłonięty w 1956 roku pomnik Bohaterów Warszawy, w postaci socrealistycznej Nike z mieczem w dłoni (wśród warszawiaków przezwany „pterodaktylem”), pomimo szlachetnych intencji jego twórców nie był przez mieszkańców miasta traktowany poważnie, a raczej jako kolejna promoskiewska atrapa rzeczywistości. Tym bardziej, że nie odnosił się bezpośrednio do Powstania, tylko ogólnie do całej drugiej wojny światowej. Nie były też pełnoprawnym pomnikiem cmentarne kwatery powstańców na wojskowych Powązkach, choć to tu w latach komunistycznego zniewolenia odbywały się nieformalne uroczystości ku czci poległych.

Paradoksalną rolę odgrywał za to postawiony w 1948 roku pomnik Bohaterów Getta, utrwalając na całym świecie przekonanie, że w Warszawie było tylko jedno powstanie, właśnie to z roku 1943, w getcie – tak jak to było podczas wizyty Willy’ego Brandta w roku 1970. Kanclerz Niemiec składając kwiaty pod pomnikiem był przekonany, że pochyla się przed bohaterami jedynego i „właściwego” warszawskiego powstania przeciw Niemcom.

 

Mały Powstaniec z Podwala
Rolę pomnika zastępczego w latach PRL pełnił zatem Mały Powstaniec, rzeźba autorstwa Jerzego Jarnuszkiewicza. Oryginalna niewielka figurka powstała tuż po wojnie, w 1946 roku, jako wewnętrzna potrzeba oddania honoru biorącym udział w Powstaniu dzieciom. Powielana później w tysiącach egzemplarzy i ustawiana w domowych ołtarzykach nieco karykaturalna postać małego chłopca w zbyt dużym hełmie i butach oraz nieproporcjonalnie (w stosunku do hełmu) niewielkich rozmiarów „rozpylaczem” zawieszonym na szyi stała się swoistą warszawską pamiątką, częścią zestawu obowiązkowego, wraz z Syrenką i kolumną króla Zygmunta III – choć w przeciwieństwie do tych dwóch dzieł pomnikowych figurka małego powstańca dostępna była głównie w sklepikach z pamiątkami na Starym Mieście. Wartość moralno-sentymentalna tej postaci była ogromna, choć utrwalała błędny mit o dzieciach walczących z bronią w ręku. Trudno było to ignorować, nawet władzy totalitarnej. W 1983 roku odsłonięto więc Pomnik Małego Powstańca – powiększony do rozmiarów około półtora metra – przy odbudowanych murach obronnych Starego Miasta. Gest ten wpisał się w szereg rozpaczliwych prób odzyskania twarzy przez reżim Jaruzelskiego – czemu miały między innymi służyć ukłony w stronę środowisk kombatanckich (poza pomnikiem reaktywowano wtedy rogatywki dla kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego, zaczęto grać melodie legionowe na imprezach państwowych i wykonano jeszcze kilka podobnych gestów). Tyle, że z powodu swych mikrych rozmiarów i mało eksponowanego miejsca wystawienia „mały powstaniec” nie rozwiązywał problemu bra ku odpowiedniego monumentu poświęconego Powstaniu w stolicy.

Z punktu widzenia miłośników broni nasz malec nie stanowi przykładu pomnikowej precyzji – dzierżony przez niego peem jest pokraczną karykaturą niemieckiego MP 40, z zachwianymi proporcjami, tym niemniej można bez trudu rozpoznać, co autor dzieła miał na myśli.

 

Pełna wersja artykułu w magazynie Strzał Specjalny 5

Wróć

Koszyk
Facebook
Twitter