Pomocnicza flota Rzeczypospolitej

Robert Rochowicz
Obecne Kierownictwo MON zapowiada, że zamówienie dziewięciu jednostek pływających w 2017 roku jest początkiem odbudowywania zdolności bojowej naszego morskiego rodzaju sił zbrojnych. Na razie jednak na liście pewniaków do wcielenia więcej jest taboru pomocniczego niż okrętów bojowych.
Po latach „rzezi” dokonanej na flocie w latach 2003-2007 następne 10 lat charakteryzowało się równie złowrogą stagnacją. Także w taborze pomocniczym zachodziły niewielkie zmiany ilościowe i jakościowe. Dla szerszego spojrzenia na zagadnienie w tej krótkiej analizie zajmiemy się nie tylko zbiornikowcami, holownikami, kutrami, stacjami demagnetyzacyjnymi, motorówkami, barkami i jachtami, ale sporo miejsca poświęcimy także jednostkom kiedyś określanych mianem specjalnym, a więc szkolnymi, hydrograficznymi, ratowniczymi i rozpoznawczymi.
Analiza stanu ilościowego
Po fali wycofań dokonanych w latach 2002-2007 na liście według spisów z 1 stycznia 2008 roku w służbie ostały się zaledwie 43 jednostki specjalne i pomocnicze oraz 24 jachty. Liczba jednostek pomocniczych i specjalnych była niezmienna aż do 2015 roku. Nie wycofano, ani nie wcielono w tym czasie żadnej, choćby nawet najmniejszej motorówki. Zmniejszona tak poważnie liczba taboru pomocniczego nie musiała już obsługiwać czterech portów wojennych, ale po likwidacji baz w Kołobrzegu i Helu tylko dwa. Do tego w 2011 roku zdecydowano się na likwidację dywizjonów pomocniczych jednostek pływających i rozdzielenie ich sprzętu pomiędzy inne zespoły.
Dopiero wspomniany 2015 rok przyniósł zmiany. Ze względu na zły stan techniczny zdecydowano się wycofać motorówkę reprezentacyjną M-1, na co nie bez wpływu pozostawał również fakt likwidacji Dowództwa MW. Banderę na jej drzewcu (była to wyjątkowo bandera wojenna, a nie pomocniczych jednostek pływających, a to ze względu na reprezentacyjny charakter służby) opuszczono po raz ostatni 10 kwietnia 2015 roku.
Chwilę wcześniej do służby wprowadzono cztery nowe motorówki hydrograficzne typu Wildcat-40. Bandery pomocniczych jednostek pływających podniesiono na nich 9 marca 2015 roku, na MH-1 w Świnoujściu, na MH-2, MH-3 i MH-4 w porcie wojennym na Oksywiu. Ich przejęcie oznaczało automatycznie koniec eksploatacji dla czterech motorówek projektu MH-111/C. 1 grudnia 2015 roku opuszczono bandery na stacjonujących w Gdyni M-38, M-39 i M-40, a 10 dni później w Świnoujściu na M-35. Piąta, bliźniacza jednostka, M-37 zakończyła służbę już w 2007 roku.
Okręty rozpoznawcze projektu 863. Niestety opis tych jednostek nie będzie zbyt szczegółowy. Przy ich budowie skorzystano z kilkunastu już lat doświadczeń w realizacji zamówień podobnych jednostek dla MW ZSRR i eksploatacji od 1971 roku ORP Bałtyk, pierwszego polskiego okrętu rozpoznawczego.
Zarówno detale wyposażenia technicznego, jak i służba obu jednostek podlegają szczególnej ochronie. Od lat poza podstawowymi danymi technicznymi zbudowanych kadłubów trudno zdobyć jakiekolwiek inne informacje. Już jednak po dekadzie służby dokonano pierwszych zmian w tym zestawie, opierając się po części na urządzeniach kupionych na Węgrzech. Potem było jeszcze wiele remontów, modernizacji, które można było dostrzec gołym okiem porównując zestawy wszelkiej maści anten i kopuł pojawiających się i znikających na bliźniakach. Z czasem też oba zaczęły się bardziej od siebie różnić, co wynikało z różnych cyklów kierowania ich do stoczni na zaplanowane prace.
Okręt szkolny projektu 888. Idealne warunki do praktycznego szkolenia podchorążych i kadetów zapewniają odpowiednio przygotowane pomieszczenia i stanowiska szkolne. Kadra i uczniowie mają do dyspozycji szkolne pomieszczenie nawigacyjne, kabinę radio, pracownię hydrologiczno-meteorologiczną, laboratorium fotograficzne, repetytory podstawowych urządzeń okrętowych. Jednostki przystosowano do długotrwałego przebywania w morzu w każdych warunkach klimatycznych ze 100 dodatkowymi osobami na pokładzie.
Oczywiście w trakcie już ponad 40-letniej służby Wodnik przechodził wiele remontów i zmian w wyposażeniu. Ostatni remont generalny trwał rok i zakończył się w październiku 2012 roku. W trakcie prac stoczniowych wyremontowano wszystko co nadawało się do naprawy, część wyposażenia wymieniono na nowe, w tym przede wszystkim to służące do szkolenia podchorążych.
Obecnie największym problemem dla dalszej służby okrętu jest resurs silników głównych. Pozostałe im godziny pracy do definitywnego wycofania ich z eksploatacji każą oszczędnie planować każde wyjście morze. Tym bardziej, że na horyzoncie na razie nie widać następcy.
Pełna wersja artykułu w magazynie NTW 2/2018