Potez XXV a polskim lotnictwie

 


Wojciech Mazur


 

 

 

Samolot liniowy Potez XXV

 

w polskim lotnictwie wojskowym

 

 

W latach dwudziestych ubiegłego wieku polskie lotnictwo wojskowe zostało zdominowane niemal całkowicie przez konstrukcje rodem z Francji – czy to nabyte w tamtejszych wytwórniach, czy to wytwarzane w kraju na podstawie zakupionych w owych wytwórniach licencji. Nad Wisłą zagościły szkolne Hanrioty, myśliwskie Spady, wreszcie – samoloty liniowe pochodzące z ulokowanej Levallois-Perret na przedmieściach Paryża firmy Société des Aéroplanes Henry Potez.

 



Tym ostatnim pojawić się w Polsce przyszło w kilku kolejnych wersjach. Pierwszą z nich były maszyny typu Potez XV, których zakup został sfinalizowany w lutym i marcu 1924 r. Transakcja, choć planowana wcześniej, została zawarta pod presją okoliczności. Niemal natychmiast bowiem po odparciu bolszewickiego „pochodu ku Wiśle” polskie lotnictwo wojskowe, zwycięskie, ale też skrajnie wyczerpane, znalazło się w głębokim kryzysie. Brak nowego sprzętu oraz postępujące wyeksploatowanie materiału pozostającego w wyposażeniu eskadr, postawiły wręcz pod znakiem zapytania dalszą owego lotnictwa egzystencję. Stojący od 20 stycznia 1923 r. na czele Departamentu IV Żeglugi Powietrznej Ministerstwa Spraw Wojskowych gen. François Léon Léveque przedstawił co prawda 1 marca 1923 r. ambitny plan jego reorganizacji, ale z początkiem roku następnego sytuacja miast ulegać poprawie stawała się coraz bardziej dramatyczna. By planowana reorganizacja nie przerodziła się w seans spirytystyczny, były konieczne szybkie decyzje. Uczyniło to postulowany przez gen. Léveque zakup wyposażonych w silniki Lorraine 400 HP płatowców Potez XVA2 jako sprzętu eskadr liniowych (i zaawansowanego szkolenia) kwestią najdosłowniej niecierpiącą zwłoki. Zakupowa decyzja była więc w tym przypadku niezbędna, trudno też uznać ją za nieprzemyślaną. Równocześnie zaś – jakkolwiek trącić to będzie paradoksem – okazała się zarazem spóźniona, jak i podjęta nazbyt pochopnie. Roczna co najmniej zwłoka w realizacji pierwotnego zamysłu spowodowała bowiem znaczące opóźnienie realizacji programu modernizacji polskiego lotnictwa, pozbawionego pełnowartościowego sprzętu bojowego. Zarazem jednak stawało się jasne, że sięgająca korzeniami schyłkowego okresu I wojny światowej konstrukcja Poteza XV, w 1923 r. wciąż uchodząca za nowoczesną, kilkanaście miesięcy później wyraźnie zaczęła ulegać procesowi moralnego starzenia. Gdy więc wreszcie gotowe samoloty trafiły do Polski, uznano je tam za trochę przestarzałe. Wrażenie to pogłębiły dostrzeżone w praktycznym użytkowaniu ich mankamenty, skłaniając wręcz do  powątpiewań, czy w razie ewentualnego konfliktu świeżo uzyskane maszyny w pełni będą odpowiadać wymogom pola walki. Dlatego też strona polska z początkiem 1925 r. podjęła wysiłki na rzecz korekty zawartych porozumień, w listopadzie wieńcząc podjęte wysiłki finalizacją umowy o konwersji ostatnich 40 egzemplarzy produkowanych we Francji maszyn do zmodernizowanej wersji, oznaczonej jako Potez XXVIIA2. Było jednak jasne, że takie rozwiązanie stanowi półśrodek, a walory bojowe właśnie zakupionych maszyn niezbyt daleko odbiegają od krytycznie teraz ocenianych ich starszych braci. Już zresztą latem 1924 r., kilka miesięcy po dokonaniu pierwszych zakupów w fabryce Poteza, gen. Léveque przyznawał, że najlepszym samolotem linjowym budowanym obecnie w wielkiej serii nie jest bynajmniej żadna z opracowanych tam konstrukcji, ale duralimuniowo-drewniany Breguet XIXB2, natomiast samoloty drzewne Potez (…) zarówno typy nowe 15-S i 24, jak i typ 15 Breguetom ustępują znacznie, (…) w szczególności pod względem zabieranego ładunku bomb. Postulował więc, by z dwudziestu czterech eskadr liniowych przewidzianych do wystawienia do końca 1925 r. cztery eskadry, przydzielone do ogólnej rezerwy lotnictwa z głównym zadaniem bombardowania pola walki, wyposażyć właśnie w maszyny Bregueta z zastrzeżeniem, iż ceny żądane (…) nie będą zbytnio przewyższać cen na samoloty Potez. Te ostatnie stanowiły jednak wciąż poważną opcję, tym bardziej, że opracowana właśnie kolejna ich wersja, Potez XXIVA2, została uznana przez władze francuskiego lotnictwa za poważny postęp względem typu Potez XVA2 – i jako taka zarekomendowana Polakom pismem No. 7342 2 A/12 Dyrektora Generalnego Aeronautyki gen. Henri Dumesnila z 4 lipca 1924 r. Natychmiastowe podjęcie tej propozycji było o tyle trudne, że wspomniana konstrukcja wciąż znajdowała się w trakcie homologacji, której zakończenie przewidywano na koniec września. Podjęte w Polsce wstępne rozważania nad jej zakupem rychło zresztą stały się bezprzedmiotowe – Potez XXIV nigdy nie został skierowany do produkcji, pozostając stadium przejściowym ku jednemu z najbardziej znanych płatowców wytwórni – Potezowi XXV.

Pełna wersja artykułu w magazynie Lotnictwo 1/2012

Wróć

Koszyk
Facebook
Tweety uytkownika @NTWojskowa Twitter